Symulatory chodzenia to specyficzny odłam gier przygodowych, który od czasu „przełomowego” dla gatunku Dear Esther, zdążył wydrzeć dla siebie niezły kawałek z rynku cyfrowej rozrywki. Wśród tytułów, które wywarły na gatunek największy wpływ każdy z pewnością potrafi wymienić co najmniej kilka: What Remains of Edith Finch, Firewatch, Zaginięcie Ethana Cartera, Everybody’s Gone to the Rapture, The Path, Gone Home czy Still Wakes the Deep.
W
Satellite Odyssey: Prologue teatrem naszych działań będzie stacja kosmiczna „Ikar”, zawieszona na orbicie Saturna. W grze wcielimy się w skórę Laski, pani robopsycholog, która z jakiejś przyczyny zostaje wybudzona ze stanu hibernacji. Poza nią na stacji nie ma żywego ducha, a część pomieszczeń tonie w mroku. Brzmi jak scenariusz prawie każdego horroru mającego miejsce w kosmosie, prawda?
Tym co jednak odrobinę wyróżnia omawianą grę to specyficzny retro futuryzm, jaki czerpie inspiracje z radzieckiego science fiction. Pomieszczenia są więc przystrojone właściwie do epoki, a wszelkie występujące w otoczeniu napisy wykonano w języku wschodnich sąsiadów. Na dokładkę mamy też serwis sprzątający – tutaj w formie robotów, które też wyglądają unikalnie.
Podczas wstępnej eksploracji szybko odkryjemy, że na stacji znajduje się Zarya, pokładowa sztuczna inteligencja o mentalności odpowiadającej małej dziewczynce, która ma z Laską dobre „relacje”. Początkowe czynności skupiają się na ocenie funkcji motorycznych bohaterki, co stanowi miły ukłon ku umownemu realizmowi. Zarya zaczyna się jednak dziwnie zachowywać, a jej pytania czy odpowiedzi mogą budzić pewien niepokój.
Szybko też wejdziemy w posiadanie latarki, bowiem systemy na stacji wydają się niedomagać, dlatego też tu i ówdzie panują egipskie ciemności. Największym zaskoczeniem będzie jednak odkrycie dokonane za pomocą radia. Na pokładzie znajduje się żywy personel w postaci niejakigo Mishy, partnera Laski. Jego rewelacje zburzą obraz tego, co do tej pory mówiła nam a.i. Sytuacja zacznie się zagęszczać z każdą minutą. Protagonistka wszak jest odcięta od jakiejkolwiek pomocy z zewnątrz, a historia nabiera odcieni właściwych dla gatunku grozy.
Więcej nie zdradzę, bo fabuły w grze starcza dosłownie na jakieś półtorej godziny, nawet jeżeli będziemy badać dokładnie każdy kąt, gdyż sama stacja nie jest zbytnio rozbudowana. Poza chodzeniem typowym dla gatunku przyjdzie nam rozwiązać kilka łamigłówek, ale są one proste i w miarę intuicyjne. Dodatkowo po kątach upchano tu notatki czy kasety, które zawierają informacje tłumaczące co się tu do licha wyprawia.
Rozgrywkę można sobie wydłużyć o małe zbieractwo monet czy grę w tutejszą wersję Ponga. Niemniej odkrycie zagadki stojącej za wydarzeniami na „Ikarze” następuje szybko i jest mało oryginalne. Choć skłamałbym, że na pewnym etapie gra nie uzyskała przynajmniej odrobinę wyczuwalnego napięcia, wypracowanego przy użyciu prostych środków. Odniosłem też wrażenie, że twórcom udało się nadać
Satellite Odyssey: Prologue lekki vibe rodem z
Bioshocka.
Wizualnie stacja wygląda nieźle. Jak wspomniałem, obszar jest niewielki, ale ładnie zaprojektowany. Wrażenie robi za to oświetlenie. Wędrówka po ciemnych korytarzach nie zawsze należała do najprzyjemniejszych zajęć. Dźwięk w grze wypada na ogół dobrze, jeżeli chodzi o „odgłosy” obiektów. Tragicznie wypada za to voiceacting. Zastosowany angielski jest prosty, ale wypowiadany z takim rosyjskim akcentem, że aż uszy bolą.
Rozczarowałem się, jeżeli chodzi o fragmenty grozy. Jeden lichy jump scare horroru z tej pozycji nie zrobi. Całość nie ma właściwego wypracowanego wzorca, przez co gra nie straszy ani nie kreuje poczucia rzeczywistego zagrożenia. Po części wynika to albo z przewidywalności fabuły albo z małego doświadczenia zespołu, który raczej na doczepkę chciał złapać w metryczce tag o nazwie horror, bo być może wpłynie to pozytywnie na sprzedaż.
Studio
Antifreeze Games, z pewnością chciałoby podążyć w ślady najlepszych, niemniej ich gra to miejscami bardziej technologiczne demo, któremu nie można jednak odmówić ambicji. Zwłaszcza, że samo uniwersum jest rozwijane, a kolejny projekt jawi się na dużo bardziej rozwinięty.
Metryczka
| Grafika |
70% |
| Muzyka |
70% |
| Grywalność |
60% |
|
|
Ocena końcowa |
60% |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
+ / -
Wymagania systemowe
|
Procesor Intel i5-4670, AMD Ryzen 3 2300U lub podobny, karta graficzna Geforce GTX 1060, Radeon RX 5600 etc., 8 GB RAM, 8 GB HDD, Windows 64 bit
|
„Shadowdancer”
|
| Autor: Shadowdancer
|
|
|
|
|