Miecz wiedźmina.
Miecz pierwszy jest stalowy. Stal syderytowa, ruda pochodząca z meteorytu. Kuta w Mahakamie, w krasnoludzkich hamerniach. Długość całkowita czterdzieści i pól cala, sama głownia długa na dwadzieścia siedem i ćwierć. Wspaniałe wyważenie, waga głowni precyzyjnie równa wadze rękojeści, waga całej broni poniżej czterdziestu uncji. Wykonanie rękojeści i jelca proste, ale eleganckie.
Miecz drugi, podobnej długości i wagi, srebrny. Na jelcu i całej klindze znaki runiczne i glify.
Cena wywoławcza tysiąc koron za komplet.
Andrzej Sapkowski jest pisarzem na wskroÅ› polskim – przekornym i niepozbawionym przywar, niejednokrotnie wszakże dość w sumie sympatycznych. Gdy wiÄ™c tylko rozkochaÅ‚ miliony czytelników – bynajmniej nie tylko nadwiÅ›laÅ„skiej proweniencji – w przygodach Geralta z Rivii, zakoÅ„czyÅ‚ cykl i zapowiedziaÅ‚, iż jest to historia zamkniÄ™ta, po czym zasiadÅ‚ do tworzenia opowieÅ›ci osadzonych w
czasach husytyzmu, a następnie
interwencji ZSRR w Afganistanie. Gdy tylko jednak Biały Wilk zaczął podnosić głowę wobec udatnej adaptacji komputerowej, a pisarz odniósł się wobec tego faktu, najdelikatniej mówiąc, z lekceważeniem, można było się spodziewać jego odpowiedzi na cudzy sukces.
„Sezon burz” nie jest kontynuacjÄ… historii zwieÅ„czonej
„PaniÄ… jeziora”, nie jest on także klasycznie rozumianym prequelem, nie ma wiÄ™c co oczekiwać szczegółów dzieciÅ„stwa popularnego rÄ™bajÅ‚y czy szkolenia w Kaer Morhen. Najbliżej przedmiotowej pozycji do koncepcji zbioru opowiadaÅ„, daleko jej jednak choćby do
„Ostatniego życzenia” – wszystkie rozdziaÅ‚y (już samo zastosowanie tej jednostki redakcyjnej jest wymowne) sÄ… ze sobÄ… dość Å›ciÅ›le powiÄ…zane fabularnie. Zarazem Geralt jest już postaciÄ… dojrzałą, zaprzyjaźnionÄ… z Jaskrem (tudzież Julianem), majÄ…cÄ… za sobÄ… już burzliwe doÅ›wiadczenia z Yennefer.
Warsztat
Andrzeja Sapkowskiego pozostał niezmienny, wciąż więc uświadczymy szeregu złośliwostek, ironicznych jeśli nie wprost cynicznych komentarzy, jak też konceptów fabularnych. Nie obejdzie się także bez szeregu archaizmów, których znaczenia idzie się domyślić z konceptu, wzbudzających jednak wrażenie czasami wręcz na siłę wyszperanych po jakichś pradawnych słownikach czy kompendiach dla miłośników krzyżówek.
„Sezon burz” nie jest jednak tak obrazoburczy, jak siÄ™ zdarzaÅ‚o wczeÅ›niej jego autorowi, a i piersi niewieÅ›cich postaci w koÅ„cu – tym razem bez szczegółowych opisów – nie sÄ… koniecznie opatrzone epitetem „niewielkie”. Tak naprawdÄ™ jednak autor „rozkrÄ™ca siÄ™” dopiero okoÅ‚o poÅ‚owy caÅ‚ej książki, wczeÅ›niej choćby dialogi jego postaci nie przekraczajÄ… granicy zaskoczenia – pod tym kÄ…tem caÅ‚ość uratowaÅ‚ dopiero – a jakże! – krasnolud Bach ze swymi komentarzami co do osób pewnych grasantów. Z kolei kilka pomysłów autora rodzi podejrzenia co do jego mniej czy bardziej satysfakcjonujÄ…cych doÅ›wiadczeÅ„ w życiu prywatnym.
Niestety, około czternastoletnia przerwa w przyjaźni
Andrzeja Sapkowskiego z Geraltem z Rivii jest widoczna choćby brakiem klarownego konceptu co do charakteru niniejszej książki. W epilogu natykamy się nawet na odwołanie do kontrowersyjnego zakończenia cyklu głównego, co sprawia, że książkę tę winno się czytać dopiero po wspomnianej
„Pani jeziora”, co z kolei rodzi uczucie pewnego zaburzenia chronologicznego. Co wiÄ™cej, niektóre sceny – jak choćby tytuÅ‚owej burzy – wydajÄ… siÄ™ niezrozumiaÅ‚e, tak naprawdÄ™ zbÄ™dne, tak naprawdÄ™ ostatnich pięćdziesiÄ™ciu stron mogÅ‚oby w ogóle nie być, co uczyniÅ‚oby caÅ‚ość bardziej mrocznÄ….
„Sezon burz” byÅ‚ dla mnie dość przyjemnÄ… podróżą w czasie do okresu mej mÅ‚odoÅ›ci, a także najlepszych lat Geralta z Rivii. Jak każda jednak tego rodzaju podróż, której wektor jest zorientowany na przeszÅ‚ość, byÅ‚a to tylko podróż pozorna, koÅ„czÄ…ca siÄ™ pewnym rozczarowaniem. Może to ja wydoroÅ›laÅ‚em, chyba jednak bliższa jest mi teza, iż to jednak opowieść o najsÅ‚ynniejszym wiedźminie staÅ‚a siÄ™ bardziej infantylna, a to tylko w celu udowodnienia, kto nad niÄ… sprawuje peÅ‚nÄ… wÅ‚adzÄ™.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|