Oto słowa Proroka: zaprawdę powiadam wam, że nastanie chaos w wielu miejscach i ogień często będzie wybuchał.
Słońce rozjaśni się w nocy, a księżyc w ciągu dnia, gwiazdy zaś zaczną spadać. Krew będzie ciec z drzewa, a kamień wyda głos.
Dzikie bestie będą atakować, a niewiasty brzemienne będą rodzić potwory.
I oto sprawdziło się proroctwo i oczom naszym stało się ono widome: niewiasty porodziły potwory.
Wiedźmini są tymi potworami, heroldami chaosu i zguby.
Anonim, Monstrum albo wiedźmina opisanie
Jedenaście lat, jedenaście długich lat
Andrzej Sapkowski kazał czekać na jakąkolwiek nową prozę swego autorstwa. I choć okres ten taki
George R.R. Martin zbyłby śmiechem (a częstotliwość –
Brandon Sanderson), to Polak przynajmniej uznał, że skoro od pierwszego kontaktu czytelnika z niejakim Geraltem upłynęło już ponad czterdzieści lat, to niech wynagrodzeniem owego oczekiwania będzie ponownie wizyta w świecie strzyg, kikimor i profesjonalistów trudniących się ich ubijaniem, za pieniądze, rzecz jasna, choć czasami również i w imię przyzwoitości.
„Rozdroże kruków” podobnie jak i
„Sezon burz” jest pozycją, która jak najbardziej zalicza się do kanonu, lecz zarazem nie wzrusza tego, co stanowi największą zadrę między miłośnikami wiedźmińskiego uniwersum a jego autorem – zakończenia sformułowanego na kartach
„Pani Jeziora”. Podobnie bowiem jak publikacja sprzed ponad dekady stanowi ona swego rodzaju prequel cyklu właściwego.
O ile jednak uprzednio czytelnik miał do czynienia z Geraltem już w pełni ukształtowanym, to bohaterem najnowszej powieści jest istny młodzik, właściwie po raz pierwszy wyruszający na szlak. Nie urąga to jego wyszkoleniu, nie jest on również osobą wyzbytą z inteligencji, ale cechująca go naiwność będzie jednak nieco zaskakująca dla czytelnika, choć w pełni zrozumiała.
Pozwolę sobie jednak zaryzykować tezę, że owa naiwność cechuje nie tylko główną postać, lecz również i jakość całego tekstu, konstrukcję opowieści. Nie,
Andrzej Sapkowski bynajmniej nie uległ starczemu uwiądowi, tekst wyraźnie nosi ślady starannego cyzelunku, wyraźnie widać, iż autor starał się zachować swój niepodrabialny styl, zaś różnorakie „kazuistyczne sofizmaty” doczekują się równie kreatywnych „następców”. Co więcej, wciąż można liczyć na nawet nie cierpkie, co wprost zjadliwe aluzje do współczesności, emanacje poglądów politycznych łodzianina.
Wielbię twórczość
Terry’ego Pratchetta, lecz trudno było zaprzeczyć, iż
ostatnie powieści osadzone w uniwersum Świata Dysku odczuwalnie odstawały jakością od najwybitniejszych odsłon cyklu. Cieszy więc, że
„Rozdroże kruków” jawi się jako nieco ambitniejsza pozycja od jej poprzedniczki. Jednakże jakkolwiek pochłonąłem daną książkę momentalnie, to nie mogę zignorować faktu, że nieco brakuje jej polotu właściwego dla wcześniejszej twórczości autora. Chętnie jednak pokręciłbym tak nosem nad kolejnymi przygodami Geralta, byle wcześniej.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|