Dark Messiah jako RPG wypada raczej tak sobie, jednak swój prawdziwy pazur pokazuje dopiero w sferze akcji. Mimo, że gra należy do gatunku FPS, to pojedynki w świecie fantasy odwzorowano nadzwyczaj dobrze. Walka przy użyciu czarów lub łuku prezentuje się poprawnie, ale dopiero posługiwanie się bronią białą oraz laską pozwala czerpać pełną satysfakcję z rozgrywki. „Obsługa” typowej broni do walki bezpośredniej jest bardzo prosta, ale jednocześnie daje duże możliwości. Za całe sterowanie wystarczy lewy przycisk myszy odpowiedzialny za atak, prawy za obronę, a także klawisze odpowiedzialne za przemieszczanie się. Odpowiednie połączenie ich wszystkich pozwala wykonywać wspaniałe cięcia, pchnięcia, machnięcia, itp. Przeciwnika można rozbroić, przewrócić, a nawet pozbawić kończyn oraz głowy (i to nie w przenośni ;) czy w końcu dobić leżącego. Cały czas trzeba także pamiętać o blokowaniu się oraz unikach. Skrytobójca zamiast otwartej walki może z kolei zakraść się w cieniu, aby znienacka poderżnąć od tyłu gardło wroga swymi dwoma sztyletami, a łucznik dzięki funkcji przycelowania odstrzelić z daleka jego głowę. W trakcie walki z każdą chwilą rośnie wskaźnik adrenaliny, a gdy osiągnie odpowiedni poziom można wykonać jedno ze specjalnych uderzeń, które w widowiskowy sposób zabijają od razu przy chwilowym spowolnieniu czasu.
Zabijanie za pomocą broni to jedno, ale jak załatwić kogoś bez jej pomocy? W
Dark Messiah mamy szeroką gamę możliwości w tym względzie. Nie jednokrotnie okazuje się tu bowiem, że łatwiejszym i szybszym sposobem na zabicie przeciwnika jest zasadzeniu mu zwykłego kopa, po którym zleci w przepaść niż machanie mieczem. Zresztą z kopnięcia często będziesz korzystał nie tylko do zrzucania z wysokości i niszczenia przedmiotów, ale także jako skuteczna metoda powalania na ziemię lub wrzucania wrogów do ogniska. Skuteczną metodą jest również spychanie oponentów na ścianę pełną metalowych kolców. Kiedy wchodzimy do nowego pomieszczenie zawsze warto się dokładnie przyjrzeć czy nie ma jakichś elementów, które mogłyby ułatwić potyczkę. Może to być np. kilka beczek umieszczonych na platformie (którą łatwo zniszczyć zrzucając jej ładunek na czyjąś głowę), albo lina, po przecięciu której spadnie wielki żyrandol na niczego niespodziewających się strażników. W tej grze nawet stołek może być śmiertelną bronią, jeśli tylko rzucimy nim prosto w głowę. Możliwości zabicia, dla wszelkich domorosłych sadystów, jest naprawdę sporo. Gdyby tylko tak ten cały system walk przenieść do
Obliviona mielibyśmy chyba grę ideał...
Jeśli przejdziesz już kampanię możesz pokusić się o sprawdzenie swych sił w multiplayerze. Maksymalnie 32 graczy będzie się mogło zmierzyć w pięciu trybach rozgrywki: Deathmatch, Team Deathmacht, Capture The Flag oraz najciekawszy tryb Krucjaty. Ten ostatni przypomina trochę rozgrywkę znaną z serii
Battlefield. Zdobywamy punkty strategiczne i eliminujemy przeciwników. Strona, która wygra na danej mapie przechodzi na następną bliżej twierdzy wroga, której zdobycie jest ostatecznym celem. W trybie dla wielu graczy mamy do wyboru pięć klas postaci – łucznik, kapłan, mag, zabójca, wojownik – a każda z nich odmienne umiejętności, które wraz z postępami w grze można odblokowywać. Cały tryb multiplayer został dość rozbudowany, ale mi jakoś pomysł deatmatcha na miecze, w konwencji FPS-a, nie przypadł do gustu.
Bardzo mocną stroną
Dark Messiah jest oprawa graficzna. Silnik graficzny Source, znany głównie z
Half Life 2, po raz kolejny pokazał, że ma jeszcze wiele do zaoferowania. Przede wszystkim świetnie prezentują się lokacje – wysokiej jakości tekstury otoczenia, ich „ziarnistość”, wszędzie jest pełno detali oraz obiektów. Zwłaszcza widać to na otwartych przestrzeniach, które swym rozmachem i wykonaniem nieraz zapierają dech w piersiach. Także wykonanie wszelkich postaci stoi na wysokim poziomie (nie mówię tutaj tylko o tych strasznych pająkach;)). Efekty specjalne aż promieniują z monitora: oświetlenie HDR, shadery, bumpmapping, prześliczna woda, widowiskowe czary (nigdzie nie widziałem tak fajnie zrobionej kuli ognia) – wszystko to robi wrażenie. Nie można również zapomnieć o bardzo dobrej fizyce, która zawsze była reklamówką Source’a. Większość przedmiotów można wziąć, rzucić, zniszczyć, czy co tam się z nimi chce zrobić. Cieszą takie drobiazgi jak latające ptaki, rybki w stawach, „fizyczna” obecność postaci którą kierujemy (a nie, jak w większości FPS-ów, tylko latająca kamera zawieszona ok. 2 metrów nad ziemią), broń, która po długim użytkowaniu pokrywa cała masa krwi, itp. Szkoda jedynie, że nie ze wszystkim jest tak pięknie. Wiele tekstur broni oraz tarcz użytkowanych przez gracza jest wręcz obleśna. Przeszkadza również fakt, że większość czasu spędza się łażąc po jaskiniach, w których silnik gry nie ma możliwości rozwinięcia skrzydeł i pokazania na co go naprawdę stać.
Końcowa ocena
Dark Messiah of Might and Magic jest dość kłopotliwa. Wszystko bowiem zależy od tego, czego od niej wymagamy. Jeśli szukasz dobrego RPG-a to możesz się na niej zawieść. Takie rzeczy jak liniowość, mały inwentarz, niewielka długość rozgrywki, ubogie dialogi, dość ograniczony rozwój postaci dają o sobie znać. Należy wówczas szybko uzmysłowić sobie, że przede wszystkim jest to gra akcji. Tutaj po prostu musi się dużo dziać na ekranie, a cała reszta jest tylko miłym dodatkiem. Gdy spojrzymy na nią od tej strony wszystko nabiera sensu. Jeśli więc jest ktoś zatwardziałym RPG-owcem warto, aby odrzucił swe przesądy o grach Action-RPG i sięgnął po
Mesjasza. „Zwykłych” fanów FPS-ów tym bardziej nie muszę przekonywać. Dynamiczne oraz bardzo efektowne walki, ciekawa fabuła, piękna grafika na pewno sprawią, że czasu spędzonego z tym tytułem nikt nie uzna za zmarnowany.
Metryczka
| Grafika |
85% |
| Muzyka |
70% |
| Grywalność |
80% |
| Trudność |
60% |
|
|
Ocena końcowa |
80% |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
+ / -
Wymagania systemowe
|
Procesor 2.2 GHz, 512 MB pamięci RAM, karta graficzna 128 MB, 6 GB wolnego miejsca na dysku twardym, Windows 2000/XP
|
|
| Autor: Scorpinor
|
|
|
| << poprzednia | 1 | 2 | 3
|