Wyszukiwarka
Google

RPG.sztab.com
Logowanie
   Pamiętaj mnie

Rejestracja

Przypomnienie hasła
Hostujemy strony o grach
Gry Strategiczne


Polecane strony
Gry logiczne


.

Han Solo. Gwiezdne wojny - historie

Han Solo. Gwiezdne wojny - historie

Nie od razu uświadomiłem sobie, że kilka z moich ulubionych filmów dzieciństwa – „Łowcę androidów”, cykle „Gwiezdnych wojen” i „Indiany Jonesa” – łączyła osoba Harrisona Forda, za każdym razem wcielającego się w postać tyleż niejednoznaczną, co jednak z grubsza sympatyczną. Można wręcz się zastanawiać, czy archetyp przyzwoitego łotra był wymarzoną konwencją dla Amerykanina, czy też raczej sam on na swój sposób go ukształtował. W konsekwencji ze sceptycyzmem podchodziłem do konceptu nowego filmu z drugiego wspomnianego wyżej uniwersum, gdzie te same personalia miał jednak nosić inny aktor, a mianowicie Alden Ehrenreich. Czy podołał temu zadaniu?

Nie będę strzępił klawiatury – w moich oczach nie bardzo. O ile fordowski Han był łobuzem,o którym zawsze mówiło się raczej z przekąsem niźli grozą tudzież obrzydzeniem, o tyle jego nowe wcielenie niezbyt do mnie przemówiło – więcej w nim cwaniaka, któremu nie bardzo bylibyśmy skłonni powierzyć swego majątku. Może to przemawia przeze mnie sentyment, niemniej nie potrafi on po prostu ująć, razi swą nadzwyczajnością.

Han Solo


Pozwolę tu sobie na pewne odejście od tematu, ale uważam, że ten film powstał po prostu nieco zbyt wcześnie. Wierzę, iż już niedługo, lada moment, doczekamy się na tyle zaawansowanych technologii CGI, które pozwolą przenieść na ekran twarze, które już dawno się zestarzały, bądź odeszły do wieczności, wraz z ich tembrem głosu, mimiką i wszystkim tym, co składało się na ich aktorskie instrumentarium. O ile względy prawne na to pozwolą.

Znacznie ciekawszą od Hana postacią jest Tobias Beckett (nie przypominam sobie, by którakolwiek z gwiezdnowojennych postaci posiadało tak „ziemiańskie” personalia, nawet ród Skywalker cechował się pewną oryginalnością), w którego dość brawurowo wcielił się (i współtworzył) Woody Harrelson. Poniekąd taki właśnie mógł być stary Han w siódmym epizodzie

Han Solo


„Han Solo” wbrew pozorom nie jest złym filmem, lecz chyba jego największą słabością są niemożliwe do zaspokojenia oczekiwania związane z głównym bohaterem, jak i fabularna konieczność wtłoczenia tej opowieści w obowiązujący kanon, co było znacznie bardziej skomplikowane niż w przypadku „Łotra 1”, którego główni bohaterowie byli nowo wykreowani. W konsekwencji niejednokrotnie scenarzyści musieli stawać na głowie, ich wysiłki potrafiły więc prowadzić do całkiem ciekawych rozwiązań fabularnych, co i bezdennie głupich.

Druga część spin-offowego cyklu jest w mej ocenie wciąż lepsza od trzeciej mainstreamowej trylogii, lecz słabsza od poprzedniczki. Twórcy podjęli się misji samobójczej i w istocie jej nie sprostali. Sądzę jednak, że przy kasach fani wybaczą…


Piotr „Klemens” Kociubiński
E-mail autora: klemens(at)sztab.com
Autor: Klemens


Przedyskutuj artykuł na forum

Ustaw Sztab jako strone startowa O serwisie Napisz do nas Praca Reklama Polityka prywatnosci
Copyright (c) 2001-2013 Sztab VVeteranow