Od pokoleÅ„ UkÅ‚ad SÅ‚oneczny – Mars, Księżyc, pas asteroid – byÅ‚ pograniczem ludzkoÅ›ci. Aż do teraz. Obcy artefakt, wykonujÄ…cy swój program pod pokrywÄ… chmur Wenus, wyÅ‚oniÅ‚ siÄ™ stamtÄ…d, tworzÄ…c olbrzymiÄ… strukturÄ™ poza orbitÄ… Urana: wrota prowadzÄ…ce w bezgwiezdny mrok.
Jim Holden i załoga Rosynanta są elementem wielkiej flotylli statków naukowych i okrętów wojennych wysłanych do zbadania artefaktu. Jednak w ukryciu rozgrywa się skomplikowana intryga, której celem jest zniszczenie Holdena. Podczas gdy emisariusze ludzkości starają się odkryć, czy wrota stanowią okazję czy zagrożenie okazuje się, że największe niebezpieczeństwo przywieźli ze sobą.
Cykl
„Ekspansji” rozpoczÄ…Å‚ siÄ™ gdzieÅ› na rubieżach UkÅ‚adu SÅ‚onecznego (patrzÄ…c z perspektywy ziemskiej),
drugi tom pozwoliÅ‚ zaÅ› czytelnikowi odwiedzić matecznik ludzkoÅ›ci, caÅ‚y czas jednak akcja czyniÅ‚a zadość twierdzeniom wielu współczesnych astrofizyków (i przedstawicieli innych dyscyplin tzw. „twardej” nauki), iż nigdy nie opuÅ›cimy naszego bezpoÅ›redniego sÄ…siedztwa. Autorzy skrywajÄ…cy siÄ™ jednak za pseudonimem
James S.A. Corey’a postanowili jednak wyzbyć siÄ™ tych ograniczeÅ„ przy okazji
„Wrót Abaddona” – na dobre i zÅ‚e.
Treść rzeczonej pozycji pozwala uznać za prawidłowość technikę zastosowaną przy okazji
„Wojny Kalibana”, a mianowicie praktykÄ™ polegajÄ…cÄ… na przywiÄ…zaniu do jednej znanej już wczeÅ›niej postaci – Jima Holdena – oraz wprowadzeniu do osnowy powieÅ›ci osób zupeÅ‚nie nowych. Gdzieniegdzie pojawiÄ… siÄ™ również nawiÄ…zania do niegdysiejszych bohaterów wÅ‚aÅ›ciwie-pierwszoplanowanych, lecz dość luźne.
Pewną nowinką jest fakt, że autorzy nieco więcej uwagi poświęcają również postaci (niemal) typowego szwarccharaktera, choć trudno tu liczyć na niejednoznaczności i odcienie szarości właściwe chociażby dla prozy
George’a R.R. Martina. Szkoda tylko, że twórcy jednoczeÅ›nie wyzbyli siÄ™ jakiejkolwiek tajemniczoÅ›ci zagrożenia, przynajmniej tego o ludzkim charakterze.
Niestety ciąg nieprawdopodobieństw, jak też zbyt dogodnych zbiegów okoliczności sprawia, iż całość jest w coraz mniejszym stopniu przedstawicielem sci-fi, w coraz większym zaś staje się operą kosmiczną, o niespecjalnie angażującym charakterze.
„Wrota Abaddona” to pozycja o dobrym tempie akcji, ani zbyt Å›lamazarnym, ani zanadto gwaÅ‚townym, dość dobrze balansujÄ…ca pomiÄ™dzy perspektywami różnych postaci. Jej najwiÄ™kszÄ… wadÄ™ stanowi niemal brak jakiegokolwiek nowatorstwa, przeciwnie, twórcy podążyli – jakkolwiek z niemałą zrÄ™cznoÅ›ciÄ… – Å›cieżkami wytyczonymi przez poprzedników.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|