W wÄ…skim zauÅ‚ku nieopodal popularnego wÅ›ród robotników brytyjskiego pubu ceglany mur skrywa wejÅ›cie do Slade House. Drzwi otworzÄ… siÄ™ wyłącznie w pewnych Å›ciÅ›le okreÅ›lonych warunkach – a wtedy nieznajomy odźwierny powita was po imieniu i zaprosi do Å›rodka… Z poczÄ…tku nie bÄ™dziecie chcieli wyjść. A potem odkryjecie, ze wyjść nie możecie. Co dziewięć lat mieszkaÅ„cy Slade House – niezwykÅ‚e rodzeÅ„stwo – wystosowujÄ… niepowtarzalne zaproszenie dla kogoÅ›, kto jest inny od wszystkich albo po prostu samotny: nad wiek rozwiniÄ™ty nastolatek, Å›wieżo rozwiedziony policjant, nieÅ›miaÅ‚a studentka… Co naprawdÄ™ dzieje siÄ™ we wnÄ™trzu Slade House? Dla tych, którzy siÄ™ tego dowiedzÄ…, bÄ™dzie już za późno…
David Mitchell dał się poznać zarazem jako twórca opasłych tomów, co i mistrz form krótkich (jakkolwiek składających się na większą całość). Tak czy owak każdorazowo może on liczyć na coraz większe grono miłośników swej prozy, z niecierpliwością wyglądających jej kolejnych odsłon. Nie inaczej było również w przypadku
„Slade House”.
Akcja książki jest osadzona „gdzieÅ›” w Anglii, trochÄ™ na prowincji, choć nie na tyle głębokiej, by dialekt z Newcastle uchodziÅ‚ w niej na tyle zrozumiaÅ‚y, by nie stanowić przedmiotu drwin i żartów. Równie dobrze może to być podlondyÅ„skie przedmieÅ›cie, co township gdzieÅ› na walijskim czy kornwalijskim pograniczu.
Jak to nierzadko u
Mitchella, trudno o jednego wyraźnego bohatera, przeciwnie, autor raz raczy nas światem postrzeganym oczami nastolatka, by następnie ukazać go z perspektywy policjanta po przejściach, i tak dalej, i tak dalej. Tylko szwarccharakterzy są wciąż ci sami.
Czytelnik stosunkowo szybko orientuje się w konstrukcji całości, co w żaden sposób nie umniejsza zafrapowania, ku czemu to wszystko zdąża. Jak zwykle u
Mitchella, zakończenie jakkolwiek na swój sposób przewidywalne, mimo to wzbudza emocje, pozostawiając z uczuciem słodyczy, acz doprawionym odrobiną goryczy.
Osoby rozlubowane w twórczości brytyjskiego pisarza tym szybciej połapią się w fabule, gdyż garściami czerpie on z motywów rozwiniętych szczególnie przy okazji
„Czasomierzy”. Można powiedzieć, że wrÄ™cz zabrakÅ‚o mu tu odrobiny finezji, tak że ostatni rozdziaÅ‚ jawi siÄ™ jako oczywistość.
„Slade House” nie rozczarowuje warsztatem, acz brakuje mu pewnego poloru i Å›wieżoÅ›ci. Jakkolwiek rozwija mitchellowskie uniwersum, to zarazem raczej nie zagwarantuje autorowi takich rzesz fanów, jak to miaÅ‚o miejsce w przypadku rzeczonych
„Czasomierzy” czy
„TysiÄ…ca jesieni Jacoba de Zoeta”. Jest to lektura godna, acz nie rewelacyjna.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|