Disco Elysium było prawdziwą perełką, nie ma co do tego wątpliwości. Niestety, wobec wewnętrznych konfliktów ZA/UM szanse na część drugą zmalały, a nowy projekt studia budzi sprzeczne uczucia przez historię pozbycia się bezpośrednich twórców DE. Obecnie mamy jednak kolejny tytuł, który zapewnia podobne wrażenia, ale w znacznie odmiennej estetyce. Oto Esoteric Ebb – gra naśladująca sesję RPG.
Nasz bohater - młody Kleryk - budzi się w kostnicy, zagadany przez lewitującą czaszkę… Nie, chwila. Budzimy się po prostu w kostnicy. Takiej zawalonej stosami jabłek. Najwyraźniej zostaliśmy tam przytargani, gdy spotkała nas nagła śmierć po wepchnięciu do rzeki. Sprawa jest jeszcze bardziej podejrzana, bo jako Kleryk ze Straży Urtha zostaliśmy wcześniej wysłani, aby przeprowadzić śledztwo w sprawie tajemniczej eksplozji lokalnej herbaciarni. Kto nas zabił, a kto zapłacił za nasze wskrzeszenie? Mamy masę pytań i potencjalnych questów. Jakby tego było mało… za kilka dni pierwsze w mieście wybory!
Zaczynamy rozgrywkę od rozłożenia punktów między statystykami naszego Kleryka, mamy też opcję wybrania konkretnej przeszłości – możemy być przesiadującym w bibliotece molem książkowym, cwaniaczkiem, „tym dziwnym dzieciakiem”, a nawet młodym aktywistą. Każdy wybór daje nam konkretne plusy w różnych sytuacjach kiedy wykonujemy rzuty (o tym za chwilę). Ciekawe jest to, że podobnie jak w
Disco Elysium, każda cecha – siła, kondycja, zręczność, inteligencja, mądrość i charyzma – są tutaj wręcz własnymi postaciami, chcącymi przekonać nas do swoich racji, komentującymi też nasze poczynania na bieżąco.
Wspomniałam o rzutach. Jak to w trakcie sesji papierowego RPG, nasze obcowanie ze światem przedstawionym jest usiane momentami, kiedy w celu wykonania jakiejś czynności musimy na prośbę Mistrza Gry rzucić kośćmi, aby nasze statystyki i łut szczęścia zadecydowały o powodzeniu akcji. Nie inaczej jest i w
Esoteric Ebb, gdzie „rzucać” będziemy naprawdę często. Nasze niepowodzenia jednak nie zawsze kończą się katastrofą. Wręcz przeciwnie, często zawalenie rzutu w czasie konwersacji może mieć naprawdę interesujące, często również wyjątkowo zabawne, konsekwencje.
Niektóre rzuty mamy możliwość powtórzyć, płacąc znajdowanymi okazjonalnie „odłamkami Jor” – małymi kryształkami. Są jednak one na tyle rzadkie, że nie ma ryzyka unieważnienia wszelkich nieudanych prób jakie podejmiemy. Poza tym, nie działają one we wszystkich sytuacjach – głównie przy sprawach spokojniejszych, których i tak możemy się podjąć ponownie następnego dnia, bo niektóre rzuty odnawiają się po odpoczynku. Chodzi tu głównie o sytuacje takie jak np. próby namówienia jakiejś postaci do opowiedzenia nam czegoś o sobie.
Wspomniany system upływu czasu wisi nad graczem przez całą rozgrywkę. W teorii mamy ledwie kilka dni na rozwiązanie powierzonego nam śledztwa. Czasu jest dość sporo, zwłaszcza, że nie upływa on bez ustanku – w czasie konwersacji na przykład czas posuwa się naprzód tylko przy aktywnym wybieraniu opcji dialogowych, zwłaszcza tych opatrzonych rzutami. Nie mamy ustalonej z góry ścieżki tego jak mamy postępować – możemy zrobić cokolwiek. Nawet kompletnie zignorować nasze zadanie na rzecz bicia się z wielkimi mewami, czy też pomocy w agitacji wyborczej. Do tego pewne miejsca i wydarzenia mają miejsce tylko w określonych porach dnia. Przykładowo – zajmując się zbieraniem zadań, kompletnie spóźniłam się na spotkanie z lokalnym zarządcą, przez co dopiero później dowiedziałam się, że na czas śledztwa udostępniono mi miejsce do odpoczynku w starej wieży. Nie żeby był to jakiś problem, po prostu mój Kleryk tej nocy trwał na nogach o samej sile woli i miłości do jedzenia jabłek (nie pytajcie).
No dobra, ale w grach tego typu zwykle jest jakaś walka, prawda? No więc i tak, i nie. Mamy w grze trochę konfrontacji, zarówno mniej jak i bardziej opcjonalnych, ale nie mają one przypisanego osobnego systemu – walka odbywa się na takiej samej zasadzie co dialogi, z taką różnicą, że na początku rzucamy kośćmi decydując o kolejności wykonywania akcji przez wszystkie strony. Możemy jak najbardziej w takiej walce zginąć (poprzedzone jest to rzutami ratującymi przed śmiercią, więc można się jeszcze wykaraskać z kłopotu), ale w najbardziej podstawowej formie jest ona po prostu zagadką z różnymi sposobami na jej rozwiązanie. Kleryk ma raczej słabe możliwości bojowe – grę zaczynamy na niskim poziomie doświadczenia, nie mamy też de facto broni, ale posiadanie pewnych przedmiotów i użycie zaklęć daje nam dodatkowe, niestandardowe możliwości.
Systemy systemami, ale muszę wyróżnić to, jak świetną atmosferę udało się skonstruować w
Esoteric Ebb. Tak, jest sporo humoru i chaosu (jak to bywa w sesjach), ale są też tragedie, momenty wyjątkowo smutne i takie, które sprawiają, że myśli się o nich po wyłączeniu rozgrywki. Do tego mamy świetne postaci – choć nie mamy tutaj drużyny z prawdziwego zdarzenia, to mamy okazję sprzymierzyć się z paroma postaciami, których zaangażowanie jest przydatne w wielu sytuacjach… albo wręcz przeciwnie. Zwłaszcza, kiedy próbujemy zrobić coś głupiego, jak wskoczyć do tajemniczej studni.
Oprawa graficzna i dźwiękowa stoją na bardzo wysokim poziomie. Ważne postaci posiadają śliczne, narysowane portrety, które widzimy w trakcie rozmowy z nimi, zaś stylizowana grafika dodaje grze wyjątkowego uroku. Wszystko jest przy tym bardzo ładnie animowane. Jeżeli miałabym się do czegoś przyczepić to do tego, że przy wczytaniu gry obiekty wokół nas czasem znajdują się w zawieszeniu i widocznie wracają na miejsce w którym znajdowały się przy wykonaniu zapisu. Muzyka jest nastrojowa, świetnie towarzyszy nam w naszej przygodzie. Niestety, nie mamy żadnego dubbingu, a gra na pewno by przy tym wyjątkowo zyskała – tak samo jak zresztą
Disco Elysium, które dubbing dostało długo po premierze.
Esoteric Ebb to ewidentnie owoc miłości. Jest to jedna z tych gier, która jakimś cudem jaśnieje pasją swoich twórców i zaraża entuzjazmem. Osobiście uważam ten tytuł za jedną z tegorocznych perełek – zdecydowanie polecam. To co, trzymamy wspólnie kciuki za kontynuację?
Metryczka
| Grafika |
100% |
| Muzyka |
95% |
| Grywalność |
95% |
|
|
Ocena końcowa |
95% |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
+ / -
Wymagania systemowe
|
ProcesorIntel Core i7-8700K/AMD Ryzen 5 3600, 16 GB RAM, karta graficzna 6 GB GeForce GTX 1060/8 GB Radeon RX 580, 8 GB HDD, Windows 10/11 64-bit
|
„FaultyGear”
|
| Autor: FaultyGear
|
|
|
|
|