Płatny morderca na tropie płatnego mordercy, na którego życie także ktoś nastaje. Szemrany szlifierz diamentów z Amsterdamu, który próbuje wkraść się w łaski łódzkiego jubilera. Człowiek, którego kaszel niesie śmierć. Pianista, który podczas recitalu widzi w pierwszym rzędzie Franza Schuberta, choć ten nie żyje od 150 lat. Kataloński organmistrz surowo ukarany za zbrodnię, przy której nawet nie był obecny. To ledwie garstka bohaterów, których Jaume Cabré wyprawił w podróż.
Kilkanaście lat temu wielkim kinowym hitem był hollywoodzki blockbuster
„Atlas chmur” oparty na
książce Davida Mitchella o tym samym tytule. Nie zdradzając fabuły wystarczy przywołać fakt, iż jeden z głównych zamysłów fabuły dotyczył oddziaływania przeszłości na przyszłość, nieraz w zakresie bardzo drobnych detali, których znaczenie po stuleciach mogło urosnąć do fundamentalnych kwestii. Ów pomysł rozchodzących się kół na wodzie nie był bynajmniej nowy ani nie został wyczerpany przez brytyjskiego pisarza. Kolejną pozycją odwołującą się doń jest „Podróż zimowa”.
Tytuł książki odwołuje się do jednego z utworów
Schuberta, do którego zresztą nawiązują pierwsze strony przedmiotowej pozycji. Nie jest to jednak w żadnym razie opowieść ani muzykologiczna, ani biograficzna, jest to „tylko” punkt wyjścia, choć niczym refren wątki te powracają.
Właściwie omawiana książka stanowi bardziej zbiór opowiadań, w istocie luźno ze sobą powiązanych. Autor bynajmniej tego nie kryje, albowiem w posłowiu wprost wskazuje na powstawanie danych tekstów w różnych okresach i przy różnych okazjach. Nie byłoby więc wielkim błędem traktowanie całości w kategoriach antologii, choć niektóre niuanse mogłyby wówczas umknąć.
Poszczególne teksty-rozdziały potrafią się między sobą mocno różnić pod względem nastroju czy charakteru. Będziemy mieli do czynienia z opowieścią z Zagładą (nie tylko) w tle, jak i przepełnioną czarnym humorem scenką rodzajową z życia profesjonalnych zabójców na zlecenie. Nie uświadczymy jedynie eksperymentów z samą formą.
„Podróż zimowa” to pozycja dobra na odskocznię – czy to od trudów dnia codziennego, czy to od „poważniejszych” książek, a przynajmniej wymagających koncentracji na poziomie wielu set stron. Niekoniecznie jest to jednak literacki fast food, raczej wysoce umiejętna wprawka w zakresie form krótkich.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|