Planescape: Torment to legenda gatunku, która głęboko wryÅ‚a siÄ™ w mojÄ… pamięć, pozostawiajÄ…c wiele piÄ™knych wspomnieć, wywoÅ‚ujÄ…ca skojarzenia w zupeÅ‚nie nieoczekiwanych miejscach i sytuacjach. Czy wiÄ™c nieoficjalny nastÄ™pca – Torment: Tides of Numenéra – miaÅ‚ jakiekolwiek szanse na zmierzenie siÄ™ z kanonem?
Odwołania do czasów minionych są niezwykle częste, gracz zaś jest nimi raczony już na samym początku, gdy do jego uszu dociera głos narratora o barwie Piotra Fronczewskiego (który zresztą do
Tormenta sprzed dwudziestu lat nie przyłożył ręki, ale i tak z oczywistych względów stanowi symbol lokalizacji z lat 90.), snuta przezeń zaś opowieść jest zupełnie niesamowita, zmierzając ku jeszcze większym dziwactwom.
Swych losów nie rozpoczynamy bowiem nad kuflem ale w jakiejÅ› podrzÄ™dnej tawernie, lecz w nieznanej przestrzeni, spadajÄ…c z ogromnej wysokoÅ›ci. Co ciekawe, już tutaj możemy doprowadzić do ostatecznej Å›mierci, dość szybko jednak odkrywamy, że w istocie nasz protagonista cieszy siÄ™ rzadkÄ… cechÄ… nieÅ›miertelnoÅ›ci, której jednak dodatkowo towarzyszy kompletna amnezja połączona ze zdolnoÅ›ciÄ… przypominania sobie urywków nieraz bardzo odlegÅ‚ej przeszÅ‚oÅ›ci. Prawda, że to brzmi bardzo znajomo? A dodajmy do tego jeszcze istotÄ™ głównego adwersarza…
|
|
|
Rozpacz, czyli każdy świat ma swego Wiekuistego
|
Nieco inaczej niż miało to miejsce w przypadku
Planescape gracz na poczÄ…tku kreacji postaci musi siÄ™ zdeklarować co do charakteru kierowanej postaci, przy czym nastÄ™pnie ma pewnÄ… możliwość wycofania siÄ™ z podjÄ™tych wczeÅ›niej decyzji. Szkoda jednak, że twórcy nie zdecydowali siÄ™ na oddanie w tym zakresie peÅ‚nej swobody odbiorcy swej pozycji – mechanizm ten szokujÄ…co dobrze sprawdziÅ‚ siÄ™ przy okazji pierwowzoru, a i różnorakie produkcje
Bethesdy dowodzÄ…, że to po prostu dziaÅ‚a. Od siebie dodam tylko, że Å›cieżka nano – swego rodzaju maga-dyplomaty – jest najbardziej satysfakcjonujÄ…ca, preferencja innych zdolnoÅ›ci, zwÅ‚aszcza siÅ‚owych, stanowi tak naprawdÄ™ marnotrawstwo wielkiego potencjaÅ‚u fabularnego tej pozycji. Sam system rozwoju postaci jest dość oryginalny, acz dość ograniczony. Nie tak maÅ‚o jest gier, w przypadku których można uÅ›wiadczyć wiÄ™kszej różnorodnoÅ›ci choćby takich umiejÄ™tnoÅ›ci specjalnych.
Akcja gry rozgrywa się w świecie
Numenéry, który dość zaskakujÄ…co okazaÅ‚ siÄ™ dla mnie dość przekonujÄ…cy, zachowujÄ…c ducha WieloÅ›wiata – warto pamiÄ™tać, że autorzy pragnÄ™li stworzyć peÅ‚noprawnego sequela, na co im nie pozwoliÅ‚y wzglÄ™dy licencyjne. Gracz czasami jest wiÄ™c raczony substytutami (ot, takie Wojny Krwi przeistoczyÅ‚y siÄ™ w WiecznÄ… BitwÄ™) czy też rozwiÄ…zaniami charakterystycznymi, acz na tyle powszechnymi, że wolnymi od prawnych zagrożeÅ„ (portale). Sam koncept Å›wiata istniejÄ…cego miliardy lat po tym znanym dla nas – doÅ›wiadczonym wielokrotnie przez kataklizmy i koniecznoÅ›ci „rozpoczÄ™cia od nowa” – jednak sprawdza siÄ™ zaskakujÄ…co dobrze, natykanie siÄ™ zaÅ› na artefakty z dawno minionych czasów dostarcza zaÅ› wiele intelektualnej przyjemnoÅ›ci.
|
|
|
Numenéra, czyli nieco archaizmów rodem z fantasy...
|
Rzeczone uniwersum cechuje siÄ™ zupeÅ‚nie oryginalnymi lokacjami, w stopniu niezwykÅ‚ym – chyba po raz pierwszy aż na takÄ… skalÄ™ od czasów pierwszego
Tormenta – pobudzajÄ…cymi wyobraźniÄ™. Tak, to zdecydowanie mógÅ‚by być WieloÅ›wiat, tak w zakresie otwartych przestrzeni, jak i grobowców nasuwajÄ…cych oczywiste skojarzenia z Labiryntem Modronów.
Dużej satysfakcji dostarczają również questy, jak też konstrukcja towarzyszy. Te pierwsze z reguły można rozwikłać na wiele zupełnie różnorodnych sposobów, tak pod względem etycznym, jak i też z wykorzystaniem różnorakich środków. Tu raz jeszcze należy podkreślić, że rozwiązania ukierunkowane na zdolności perswazyjne były niejako preferowane przez twórców, różniąc się nawet pomiędzy sobą.
Torment: Tides of Numenéra - recenzja
|
|
|
|
|
| | 1 | 2 | następna >>
|