Fanem Dark Souls nie jestem. Uważam, że poziom trudności we wspomnianej grze jest przesadzony. Nie sprawia mi przyjemności robienie uskoków o pół milisekundy za późno i (zbyt) częste zgony prowadzonej postaci. Poziom trudności zamiast dawać wyzwanie po prostu frustruje. Niemniej jednak Dark Souls znalazło swoich wiernych fanów, a studio Deck13 ma doświadczenie w robieniu gier podobnych do wspomnianego wyżej dzieła From Software, ale jednak nieco bardziej przystępniejsze, a przez to mniej irytujące. Już Lord of the Fallen było i ciekawe, i fajnie zrobione, ale jednocześnie wymagające. Podobnie jest też w omawianym dzisiaj The Surge, choć niestety gra ta nie jest pozbawiona wad.
Założenia fabularne są nawet ciekawe, ale jak to mam w zwyczaju nie będę za bardzo się o tym aspekcie rozpisywał, bo uważam spoilerowanie gry za ciężką zbrodnię przeciwko graczom. Powiem więc tylko, że bohater, w którego wcielamy się w grze, podejmuje pracę w pewnej korporacji, która produkuje m. in. egzoszkielety, które nie tylko świetnie sprawdzają się w boju, ale także sprawiają, że ludzie niepełnosprawni znowu mogą się samodzielnie i sprawnie poruszać. Jednak żeby ów egzoszkielet nosić można było. trzeba przejść operację, a jak to korporacje mają w zwyczaju, prawami pacjenta nie za bardzo się przejmują, bo w końcu odpowiednia klauzula została podpisana, to i operują naszego biedaka na żywca. W wyniku pewnego incydentu dochodzi do wybuchu, a zarówno ochrona firmy, jak i niemal całe środowisko gry staje się z nieznanych przyczyn wrogie. Jak wspomniałem - założenia fabularne są ciekawe, ale sama fabuła już niekoniecznie. Stanowi ona raczej tylko pretekst do działania.
Włączyłem sobie
The Surge i pograłem godzinkę, która dość szybko zmieniła się w drugą, trzecią i czwartą. Bardzo ciężko było mi się oderwać od komputera. Nie dlatego, że fabuła mnie wciągnęła - jak wspomniałem wcześniej nie jest ona rewelacyjna. Nie dlatego też, że walki w tej grze są bardzo dobre, o nich porozmawiamy zresztą za chwilę. Przyczyną dla której naprawdę nie chciało mi się odejść od komputera, pomimo lekkiego znużenia, była świetna optymalizacja gry oraz genialne i bardzo intuicyjne sterowanie w wersji na komputery PC. Jeżeli chcecie zobaczyć jak wygląda świetna optymalizacja i sterowanie to koniecznie spójrzcie na
The Surge. Obydwa te aspekty zasługują na uznanie. Dzięki temu gra chodzi bardzo płynnie i bezproblemowo nawet na starszych komputerach.
WyglÄ…da na to, że w tej recenzji w jednym akapicie na grÄ™ narzekam, a w kolejnym chwalÄ™. Zachowam wiÄ™c tÄ™ nowÄ… Å›wieckÄ… tradycjÄ™ i znowu ponarzekam. Tym razem na muzykÄ™. W grze ona wystÄ™puje, i w hubie, w którym siÄ™ leczymy czy wymieniamy elementy naszego egzeoszkieletu, jest nawet czasem niezÅ‚a. Problem w tym, że w sumie tylko w tym, że muzyka wystÄ™puje praktycznie tylko tam. Znaczy niby w grze jakaÅ› jest, ale podczas starć z wrogami - pomimo Å›wiÄ™tnego sterowania - odnosi siÄ™ wrażenie, że brakuje takiego podkreÅ›lenia… epickoÅ›ci. Muzyka w głównym menu także nie przypadÅ‚a mi do gustu. Jak siÄ™ okazuje niestety nie można mieć wszystkiego.
Narobiłem już apetytu na starcia, to teraz wreszcie w końcu coś o nich opowiem. Po pierwsze można korzystać z trzech różnych stylów walki i każdy z nich ma swoje zalety jak i wady. Co przy tym ciekawe żeby być lepszym w jakimś stylu trzeba po prostu ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. I choć na początku walczyłem tylko szybką bronią jednoręczną, to później chciałem powalczyć powolną, ale zadającą spore obrażenia bronią dwuręczną. Okazało się, że nie ma chętnych wrogów do przećwiczenia, bo już niemal całą planszę udało mi się wyczyścić. Rozwiązanie okazało się banalnie proste - specjalnie dałem się zabić. Trzeba wam wiedzieć, że podobnie jak w
Dark Souls po Å›mierci odradza siÄ™ nie tylko gracz, ale też wszyscy wrogowie. I podobnie jak tam tutaj też żeby nie stracić doÅ›wiadczenia trzeba odnaleźć miejsce swojego zgonu odpowiednio szybko. A jeÅ›li to miejsce jest zaraz obok lecznicy… No cóż, w
The Surge da siÄ™ legalnie i bezkarnie
oszukiwać zdobywać doÅ›wiadczenie. A, o walce miaÅ‚a być mowa. Można, a nawet trzeba wskazać fragment ciaÅ‚a oponenta, który chcemy zaatakować. Jeżeli jest on zaznaczony na niebiesko, to znaczy, że ta część ciaÅ‚a jest nieopancerzona i możliwe, że dostanie ona atak krytyczny i szybko siÄ™ z delikwentem uporamy, co czasem siÄ™ przydaje. Jeżeli zaÅ› jakiÅ› fragment jest zaznaczony za żółto, to oznacza, że jest on opancerzony i mogÄ… być problemy z przeprowadzeniem skutecznego ataku. W razie sukcesu i przy okazji zgonu przeciwnika ów fragment zostanie dosÅ‚ownie oderwany i bÄ™dziemy mogli sami jego użyć, oczywiÅ›cie jeżeli statystki naszej postaci bÄ™dÄ… na odpowiednio wysokim poziomie. System ten sprawia, że warto stosować różne podejÅ›cia do przeciwników. Bardzo czÄ™sto sprawdza siÄ™ taktyka w stylu „najpierw zraniÄ™ wroga we wrażliwe miejsce, a później mu rÄ™kÄ™ odrÄ…biÄ™”. OczywiÅ›cie w grze sÄ… też dostÄ™pne bloki. Ogólnie walka jest fajna i wciÄ…gajÄ…ca, przynajmniej jeżeli chodzi o szeregowych przeciwników.
Bo jeżeli chodzi o bossów, to jest już nieco gorzej. Po pierwsze trzeba na nich znaleźć schemat i sposób działania. Rzecz w tym, że na każdego bossa schemat jest bardzo podobny. Gorzej, że podczas tych walk znowu spudłowanie o pół nanomilimetra albo wykonanie skoku czy uniku o milisekundę za późno powoduje może nie tyle od razu śmierć naszego bohatera, co poważny uszczerbek na zdrowiu. Przez co w tych momentach
The Surge potrafi być naprawdę irytujący i frustrujący. A jeżeli zginiemy, to nie dość, że trzeba wrócić do miejsca, w którym boss jest, to jeszcze po drodze trzeba się użerać z odrodzonymi przeciwnikami.
Na szczęście podczas podróży da się odnaleźć różnego rodzaju skróty i tajemne przejścia, dzięki czemu czasem do walki można wrócić dość szybko.
The Surge do recenzji dostaliśmy w wersji Augmentend Edition, czyli wraz ze wszystkimi dostępnymi dodatkami DLC. Dzięki dodatkom w pewnym momencie gra robiła się trochę zbyt prosta. Między innymi od początku dostępny jest wszczep czy ulepszenie do egzoszkieletu, który poprzez pikanie potrafi naprowadzić na znajdźki i sekrety. W pewnym momencie specjalnie to wyłączyłem, bo jednak zrobiło się trochę za łatwo, gdyż bardzo szybko znajdowałem ukryty złom czyli tutejszą walutę. Żeby była jasność: nie narzekam na DLC, bo dodatki są fajne i wzbogacają grę.
Jaki więc jest
The Surge? To fajna, wciągająca i dobrze zbalansowana gra. Ma kilka wad, ale w ogólnym rozrachunku uważam, że warto zagrać. Szczególnie jeśli chcecie zagrać w grę w stylu
Dark Souls, a nie chcecie się irytować nieziemskim poziomem trudności. Ja z grą spędziłem dość sporo czasu i uważam, że warto było.
Bardzo dziękujemy serwisowi GOG.com za udostępnienie kodu recenzenckiego w celu umożliwienia powstania niniejszego tekstu - https://www.gog.com/game/the_surge
Metryczka
| Grafika |
70% |
| Muzyka |
40% |
| Grywalność |
80% |
|
|
Ocena końcowa |
70% |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
+ / -
Wymagania systemowe
|
Intel Core i5-4690K 3.5 GHz / AMD FX-8320 3.5 GHz, 8 GB RAM, karta grafiki 1 GB GeForce GTX 560 / Radeon R7 360 lub lepsza, 15 GB HDD, Windows 7/8/10 64-bit
|
|
| Autor: Wojman
|
|
|
|
|