Nie każdy debiut może być przepięknym hitem, ale można przynajmniej spróbować uczynić go nienagannym pod względem technicznym. Kiro Team próbowało pójść w ślady Team Cherry, być może licząc na podobnie fenomenalny debiut w segmencie metroidvanii, ale niestety nie wszystko się udało.
Jako mała istota w płaszczu nadającym jej nieco ptasi wygląd zapuszcza się w tajemnicze jaskinie objęte tytułową klątwą. Celem jest otworzenie tajemniczych wrót, które blokują pieczęcie istniejące dzięki trzem potężnym wojownikom zaszytym w różnych częściach przeklętego miejsca. Więcej zaś o dziwnej naturze jaskiń i o tych, którzy zostali w nich zaklęci, dowiemy się ze znajdowanych gdzieniegdzie notatek.
Gra jak na metroidvanię jest naprawdę mała. Mamy tutaj ledwie trzy obszary, a w nich do pokonania trzech bossów do otworzenia wrót. Nie brakuje oczywiście typowego szukania przedmiotów ułatwiających, ba, wręcz umożliwiających progres oraz wzmocnień. Ulepszenia możemy też zdobyć u znalezionych kupców za walutę oraz rzadkie przedmioty. Gra celuje głównie w pokonywanie coraz to bardziej wymyślnych przeszkód bardziej niż w walkę, ale nie jest to problemem. Mimo kompaktowych rozmiarów,
Souno's Curse ma jednak poważne wady które znacząco psują wrażenie z rozgrywki.
Pierwszym z nich jest brak precyzji w sterowaniu i przy hitboksach. Często miewałam problemy z tym, czy jestem już w zasięgu przeciwnika czy może nie, podobnie było z rozmaitymi pułapkami – choćby ze strzałkami, które czasami wydawały się móc wymijać nas ledwie o włos, a czasami zadawały obrażenia, choć nie dotykały one postaci. Oberwanie od pułapek jest też dodatkowo bolesne, bo cofa nas to do bardzo rzadkich checkpointów, czasem znajdujących się na samiutkim początku wielkiego pokoju, który usiłujemy przejść. Przy pokonywaniu przeszkód możemy ulec złudzeniu, iż pomoże nam dostępny od samego początku klawisz turlania, ale to błąd – przydaje się on praktycznie przy walkach z bossami, bo odporność jaką dostajemy przy przeturlaniu jest bardzo kapryśna. Wyjątkowo ciężko wyczuć kiedy trzeba się przetoczyć aby rzeczywiście zrobić to dobrze. Podobnie ciężko wyczuć również inną umiejętność – bieg i wybicie się ze ściany. Poza tym jest to chyba najżałośniejsza wersja odbicia od ściany jaką miałam przyjemność do tej pory oglądać. Możemy ją wprawdzie nieco ulepszyć, ale nie czyni jej to ani trochę przyjemniejszej w użyciu.
Kolejnym problemem jest też brak jakiejkolwiek mapy. Nie można niczego podobnego zdobyć, a rysowanie ręcznie własnej może być zadaniem karkołomnym – gra nie oferuje nam też np. możliwości spojrzenia nieco w dół czy w górę, przez co widzimy w znakomitej większości tylko niewielki odcinek czasem wręcz olbrzymich pomieszczeń z portalami, czy też dziesiątkami pułapek. Ponadto, gra nie pozwala się nam właściwie leczyć (czasem możemy dostać troszeczkę many lub zdrowia za zabitego wroga). W połączeniu z brakiem mapy i rzadkimi punktami zapisu, czyni to grę znacznie trudniejszą niż powinna być. Nie jest to bynajmniej jednak trudność której przemożenie daje nam satysfakcję.
Największym problemem jednak jest dla mnie istnienie błędu który całkowicie blokuje progres. Trzeci z bossów z którym się mierzymy, ten który zagradza nam drogę do finału, ma poważną usterkę, która powoduje, iż przy użyciu jednego ze swoich ataków może on całkowicie się zablokować po zajęciu pozycji na ścianie. Nie atakuje nas, ale też staje się kompletnie niezniszczalny. Jedynym wyjściem z areny jest wtedy zabicie się poprzez obrażenia kolizyjne ze sprite’’m wroga. Nie ma jednak gwarancji, że naprawi to starcie. Mnie nie udało się tego dokonać. W dodatku zbugowany atak jest tym, którego boss używa najczęściej.
Narzekania było sporo, ale trzeba jednak też pochwalić grę
Kiro Team za pewne aspekty. W oczy rzucają się śliczne tła i postacie, całość jest bardzo ładnie narysowana, a także animowana. Projekty ptasiopodobnych istot, które spotykamy, w tym naszego bohatera, są po prostu urocze. Grę otwiera też bardzo ładnie animowane intro. Ponadto,
Souno's Curse ma tez nienaganną ścieżkę dźwiękową, która dobrze ilustruje nasze zmagania, a także bardzo satysfakcjonujące, dobitne efekty dźwiękowe.
Czasem ciężko jest kiedy trafia się na projekt, który ewidentnie zrodził się z pasji i podziwu dla innego tytułu, ale który zawodzi na tak wielu płaszczyznach.
Souno's Curse, podobnie jak chociażby recenzowane przeze mnie innym razem
Voidwrought, inspiruje się
Hollow Knight, ale niestety mimo entuzjazmu i ładnej oprawy, zawodzi jako satysfakcjonująca metroidvania.
Kiro Team obiecuje poprawki i wzięcie do serca uwag graczy, ale w chwili pisania recenzji niestety nic się jeszcze nie zmieniło.
Metryczka
| Grafika |
80% |
| Muzyka |
80% |
| Grywalność |
50% |
|
|
Ocena końcowa |
55% |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
+ / -
Wymagania systemowe
|
Procesor 1.8GHz, karta graficzna GeForce 9800GTX+ (1GB) lub lepsza, 4 GB RAM, 8 GB HDD, Windows 7
|
„FaultyGear”
|
| Autor: FaultyGear
|
|
|
|
|