Rynek gier wideo współczeÅ›nie nie ma już niemal nic wspólnego ze swymi niszowymi poczÄ…tkami, trudno bÄ™dÄ…c uczciwym okreÅ›lić go mianem hermetycznego – przeciwnie, przeÅ‚amuje on kolejne bariery, pokoleniowe oraz finansowe. Na szczęście za jego uniwersalizacjÄ… nie nastÄ…piÅ‚a uniformizacja, co oznacza, że wciąż można siÄ™ natknąć na pozycje wyjÄ…tkowe bÄ…dź do owej wyjÄ…tkowoÅ›ci aspirujÄ…ce, tak jak NieR: Automata.
Rzeczony tytuÅ‚ stanowi – na co wprost nie wskazuje jego tytuÅ‚ – bodaj trzeciÄ… odsÅ‚onÄ™ serii, stosunkowo sÅ‚abo znanej w Europie, choć niekoniecznie zupeÅ‚nie nieznanej. Co jednak istotne,
Automata nie wymaga jakiejkolwiek znajomości poprzedniczek, jej akcja rozgrywa się na tle głębszego konfliktu, stanowiąc tylko jego wycinek, choć z pretensjami do monumentalności.
|
|
|
Nie, to nie jest (tylko) strzelanka
|
Te ostatnie dajÄ… o sobie znać już na samym poczÄ…tku, gdy gracz jest konfrontowany z kilkoma odmiennymi planami rozgrywki – raz wÅ‚aÅ›ciwymi dla dwuwymiarowych strzelanek i gier arcade, przy innej okazji z trójwymiarowymi roleplay’ami. Zmianie ulega również charakter rywali, z którymi bÄ™dziemy walczyć – raz sÄ… to „zwykÅ‚e” roboty, których można byÅ‚o już naoglÄ…dać siÄ™ tysiÄ…cami w japoÅ„skim anime, by po chwili stanąć oko w wizjer z bossem co siÄ™ zowie, a mianowicie swoistym transformersem o rozmiarach platformy wydobywczej. I mamy zwyciężyć.
NieR: Automata jest bowiem przesycone akcjÄ… – wÅ‚aÅ›ciwie wszelkie spory bÄ™dziemy rozwiÄ…zywali z wykorzystaniem przemocy, czy to z wykorzystaniem „zwykÅ‚ych” laserów, czy też – częściej – za pomocÄ… futurystycznej broni biaÅ‚ej. Co istotne, wÅ‚aÅ›ciwie każda z tych walk, nawet najbardziej trywialna, jest efektowna, autorzy zadali sobie bowiem mnóstwo trudu, by animacja postaci byÅ‚a nie tylko pÅ‚ynna, lecz i spektakularna, niczym w tzw. bijatykach. Czasami aż trudno skoncentrować siÄ™ samej walce obserwujÄ…c formÄ™ piÄ™knego taÅ„ca, którÄ… ona przyjmuje.
|
|
|
Tryb dwuwymiarowy również potrafi być piękny
|
Szkoda tylko, iż grÄ™ cechuje daleko posuniÄ™ta liniowość w zakresie tak fabuÅ‚y głównej, jak i zadaÅ„ pobocznych. Niestety nie cechujemy siÄ™ żadnÄ… swobodÄ…, pozbawieni wÅ‚aÅ›ciwie zostaliÅ›my możliwoÅ›ci jakichkolwiek podejść alternatywnych – możemy zapomnieć o krasomówstwie czy radosnym przekradaniu siÄ™ – tak czy owak trzeba bÄ™dzie siÄ™gnąć po broÅ„.
Inna rzecz, że odmiennie niż w przypadku wiÄ™kszoÅ›ci typowych gier akcji wÅ‚aÅ›ciwie żadna rozgrywka nie bÄ™dzie taka sama, albowiem twórcy oddali graczowi do wykorzystania szereg możliwoÅ›ci rozwoju postaci, zmieniajÄ…cych dość istotnie jej parametry, a w konsekwencji również i charakter preferowanych przez niÄ… starć – czy to w postaci bezpoÅ›rednich zwarć, czy to nastawienia na uniki i kÄ…Å›liwe kontry. TrochÄ™ szkoda, że sam oddany do dyspozycji arsenaÅ‚ nie jest wiÄ™kszy, lecz w istocie szybko siÄ™ o tym zapomina. Jest to jedna z przyczyn, dla których skÅ‚onny jestem uznać tÄ… pozycjÄ™ za action RPG a nie „zwykłą” produkcjÄ™ akcji.
|
|
|
Sex sells - jak to powiadają starzy górale...
|
Drugą przyczyną jest oddana graczowi swoboda w eksploracji świata, który jest zaiste na tyle obszerny, że użytkownik potrafi się w nim zanurzyć, momentami zaś i zagubić. Co więcej, cechuje go iście nienaturalne zróżnicowanie, miasta wyrosłe w tropikach i odzyskiwane przez przyrodę po opuszczeniu przez ludzi sąsiadują bezpośrednio z sekwojopodobnym lasem z jednej strony oraz pustynią pełną diun z drugiej, wszystko to zaś w zasięgu dosłownie kilku minut biegiem. Odkładając na chwilę logiczny umysł na bok trudno nie zostać oczarowanym, zwłaszcza że twórcy dopieścili poszczególne lokacje w najdrobniejszych szczegółach, umożliwiając sprytny sposób przyspieszenia się przemieszczenia (np. zasiadając na licznych łosiach czy uprawiając surfing po piasku), skrywając również szereg sekretnych lokalizacji.
NieR: Automata - recenzja
|
|
|
|
|
| | 1 | 2 | następna >>
|