Jestem chyba obłożony jakąś klątwą. Za każdym razem kiedy gram w bardzo dobrą, wysokobudżetową grę cRPG ma miejsce jakąś awaria, dzięki której mogę zapomnieć o kilkugodzinnych postępach i jestem zmuszony zacząć całą przygodę od początku. Tak było i przy Wiedźminie 3, a ostatnio przy okazji testowania gry Kingdom Come: Deliverance. Pomimo, a może dzięki problemom było ciekawie.
Kingdom Come: Deliverance jest grą trudną w bardzo wielu znaczeniach tego słowa. Na pierwszy ogień idą błędy. Owszem, łatki są wydawane w dość regularnych odstępach czasowych. Nie zmienia to faktu, że czasem postać gdzieś się zaklinuje. Gorzej, że niejednokrotnie jest problem ze zdobyciem lub oddaniem wypełnionego zadania. Najgorsze jest jednak to, że podczas zabawy nie raz i nie dwa zdarzyło się, że gra zwyczajnie sama z siebie wyszła do systemu Windows.
A w przypadku tej produkcji jest to bardzo duży problem. Gdy zaczynałem przygodę z
Kingdom Come: Deliverance nie było nawet możliwości zrobienia zapisu gry przy wychodzeniu z gry. Po wydaniu patcha jest to możliwe, zdarza się nawet, że przy crashu gra się zapisze, ale nie zawsze. A wtedy naprawdę szlag jasny może człowieka trafić, bo czasem można stracić nawet i kilkugodzinne postępy w grze.
Kingdom Come: Deliverance jest dla mnie doskonaÅ‚ym przykÅ‚adem na to, że twórcy powinni byli bardziej siÄ™ skupić na tym co zrobić, żeby ich gra byÅ‚a grywalna, a nie przeć w jakieÅ› rozwiÄ…zania tylko dlatego, że im siÄ™ wydaje, że tak jest lepiej. W grze nie ma możliwoÅ›ci zapisu gry w dowolnym momencie. Å»eby mieć możliwość zapisania gry potrzeba najpierw uwarzyć specjalnÄ… miksturÄ™ o jakże miÅ‚ej nazwie „zbawienny sznaps”. Problem w tym, iż żeby to zrobić, to nie dość, że trzeba iść w alchemiÄ™, to na dodatek mieć odpowiednie skÅ‚adniki. No dobrze, da siÄ™ też kupić tÄ™ miksturÄ™ w karczmach i u niektórych kupców, ale szczególnie na poczÄ…tku jest to naprawdÄ™ czÄ™sto za wysoki wydatek. Gdyby taki system zapisu gry byÅ‚ dostÄ™pny jako opcja dla hardcorowych graczy, wtedy pewnie uznaÅ‚bym to za genialne rozwiÄ…zanie. Jako obowiÄ…zkowy element gry jest irytujÄ…cy, wkurzajÄ…cy i negatywnie wpÅ‚ywajÄ…cy na odbiór caÅ‚oÅ›ci. W pewnym momencie po prostu zainstalowaÅ‚em modyfikacjÄ™, która pozwalaÅ‚a mi zapisywać grÄ™ w dowolnym momencie.
Walki w grze - czy to bójki na pięści, czy z użyciem broni - sÄ… może i realistyczne, ale od strony gameplay’owej sÅ‚abe. Lewym przyciskiem myszy zadajemy ciosy mocne, prawym sÅ‚absze. Ruchem myszki wskazujemy jeden z kilku kierunków, w którym nasza postać zaatakuje oponenta. Dodatkowo można wymierzać kopniaki. CzytajÄ…c taki opis może siÄ™ wydawać, że to nic skomplikowanego. W praktyce system jest toporny i nieintuicyjny. Po wielu zmaganiach i potyczkach zaczÄ…Å‚em system ogarniać po japoÅ„sku, czyli „jako tako”, a i tak prawie do samego koÅ„ca miaÅ‚em z nim problemy. I owszem, fajne jest to, że nasza postać nie ma praktycznie żadnych szans gdy przeciwników jest kilku. Fajne jest kombinowanie jak to uÅ›miercić liczniejszych i lepiej uzbrojonych od nas przeciwników. Można na przykÅ‚ad zatruć jedzenie albo poczekać do wieczora, spróbować siÄ™ zakraść i zwyczajnie dokonać skrytobójstwa. Opcji jest naprawdÄ™ sporo.
Sympatyczny jest również fakt, że to co nosimy na sobie ma wpływ na otoczenie. Jeżeli mam ochotę się skradać, nie mogę tego robić mając na sobie zbroję, bo słychać mnie z odległości kilku kilometrów. Jeżeli chcę porozmawiać z jakimś możnowładcą, muszę porządnie wyglądać. Nikt przecież nie wpuści kmiecia w podartej i zakrwawionej koszuli. Jeżeli chce kogoś przekonać, że najlepiej by było gdyby sobie odpuścił używając argumentu, że w przeciwnym wypadku sprawię mu srogie manto, dobrze jest mieć zbroję i godną broń. Jest to naprawdę fajne.
Kingdom Come: Deliverance - recenzja
|
|
|
|
|
| | 1 | 2 | następna >>
|