SÄ… produkcje, które uchodzÄ… za reprezentatywne dla caÅ‚ego nurtu. CzÄ™sto jest to opinia krzywdzÄ…ca dla ogółu, niejednokrotnie sprzeczna nawet z zamierzeniami „beneficjentów” danej renomy, walka z takowÄ… opiniÄ… przypomina jednak próby zawrócenia rzeki. Za tego rodzaju „reprezentanta” japoÅ„skich wariacji na temat gier cRPG nie sposób jednak nie uznać serii Final Fantasy, i to pomimo utyskiwaÅ„ miÅ‚oÅ›ników różnorakich Zeld etc. Nic wiÄ™c dziwnego, iż cykl ten doczekaÅ‚ siÄ™ odsÅ‚on opatrzonych liczbami z przedziaÅ‚u „nastek”. Czy potrafiÄ… one jednak współczeÅ›nie zaoferować cokolwiek nowego?
|
|
|
Stare prawidło głosi - są cycki, rośnie sprzedaż (i podatność na wykonywanie zrzutów ekranu)
|
Akcja
Final Fantasy XV rozgrywa się w specyficznym świecie, o którym właściwie każdy użytkownik mógłby powiedzieć, iż skądś go już zna. Z jednej strony postaci noszą stroje właściwe dla choćby warszawskiej ulicy (jakkolwiek bliżej centrum), przynajmniej w zakresie materiałów, poruszają się samochodami bądź pociągami. Z drugiej jednak walczą one tak z wykorzystaniem broni palnej, jak i różnorakiego oręża ręcznego, w postaci mieczy, katan tudzież sztyletów.
Jakby tego było mało, główny bohater jest oficjalnie księciem, bynajmniej nie z monarchii konstytucyjnej, i posługuje się magią, natykając się na swej drodze na przerośnięte pająki, szkielety oraz jeszcze bardziej przerośnięte gady, nie zapominając o różnorakich bogach. W końcu, mamy do czynienia z latającymi pojazdami, których poruszanie bardziej opiera się na jakowejś antygrawitacji niźli sile nośnej, dane nam będzie również walczyć z czołgami czy mechami, jak tez uchylać się przed strzałami laserów. Chyba trudno by było o większy kolaż, czyż nie? I bardziej japoński?
|
|
|
Usatysfakcjonowani powinni być miłośnicy ładnych widoków - wszelakich
|
W trakcie pierwszych kilku godzin zabawy gra Å‚udzi użytkownika potencjalnÄ… swobodÄ…, oferujÄ…c mu szereg aktywnoÅ›ci pozostajÄ…cych poza nurtem głównej fabuÅ‚y – możemy wiÄ™c oddać siÄ™ iÅ›cie wiedźmiÅ„skim zleceniom, możemy również poszukać nowych części do naszego auta, w koÅ„cu można oddać siÄ™ urokom chociażby wÄ™dkarstwa. SÄ™k w tym, iż dość szybko uÅ›wiadamiamy sobie, iż padliÅ›my ofiarÄ… zÅ‚udzenia i tak naprawdÄ™ mamy do czynienia z potiomkinowskÄ… wioskÄ…, pod której warstwÄ… nie kryje siÄ™ niemal nic. Ot, wspomniany samochód możemy pomalować w taki czy inny sposób, lecz już nie zmienić go na inny model, liczba zadaÅ„ pobocznych jest zaÅ› bardzo mocno ograniczona, możemy też zapomnieć o autentycznej swobodzie przemieszczania siÄ™, albowiem co i rusz natrafimy na takÄ… czy innÄ…, lepiej bÄ…dź gorzej zakamuflowanÄ… barierÄ™, powierzchnia zdatna do rzeczywistej eksploracji stanowi zaÅ› tylko nieznaczny uÅ‚amek tej wÅ‚aÅ›ciwej dla tytanów roleplay’owego gatunku.
Tutaj jednak należy oddać autorom, że dotyczy to „pierwotnej” wersji danego tytuÅ‚u, albowiem autorzy podejmowali szereg kroków ukierunkowanych na rozbudowÄ™ ich tytuÅ‚u. PomijajÄ…c fakt pojawienia siÄ™ kilku „w-miarÄ™-peÅ‚noprawnych” dodatków DLC, wzbogacili oni swe dzieÅ‚o (ba, wciąż to czyniÄ…!) o szereg tzw. eventów, swego rodzaju questów czasowych, porzucajÄ…cych zupeÅ‚nie wÄ…tek główny i pozwalajÄ…cych nam eksplorować Å›wiaty zupeÅ‚nie poboczne.
|
|
|
W tym roku nie ma co liczyć na nagrodę Greenpeace'u
|
Sam wÄ…tek główny nie jest w mej ocenie specjalnie absorbujÄ…cy, przynajmniej na tle nawet nie tytanów gatunku, co i caÅ‚ej serii. Niby rozpoczyna siÄ™ on hitchcockowskim trzÄ™sieniem ziemi, lecz tak naprawdÄ™ przewidywalnym już od pierwszych sekund. Później opowieść nieco przyspiesza, zyskuje na dynamizmie, nastÄ™puje to jednak w typowy dla przeciÄ™tnych produkcji animacji z Kraju KwitnÄ…cej WiÅ›ni – postacie hamletyzujÄ…, roniÄ… Å‚zy bez skrÄ™powania i zapewniajÄ… o swych afektach wykrzyknieniami, wychodzÄ…c z zaÅ‚ożenia, iż bez takowych uczucia nie majÄ… miejsca. Nie oznacza to bynajmniej, iż nie ceniÄ™ sobie kultury wyrazu wÅ‚aÅ›ciwej dla Nipponu, lecz w przypadku
FFXV daleko jej do wyrafinowania dzieł
Kurosawy, czy choćby legendarnej siódmej odsłony serii.
Final Fantasy XV - recenzja
|
|
|
|
|
| | 1 | 2 | następna >>
|