Spisek. Zdrada. Bunt.
Pokój to tylko kolejne pole bitwy…
Savine dan Glokta, niegdyś najpotężniejsza inwestorka w Adui, traci dawną trzeźwość sądów, fortunę i reputację. Nie wyzbywa się jednak ambicji i bez skrupułów dąży do swoich celów.
Dla prawdziwych bohaterów, którzy jak Leo dan Brock i Stour Zmierzchun szczęśliwi sÄ… tylko z mieczem w rÄ™ku, pokój to ciężki znój, który najlepiej jak najszybciej mieć za sobÄ…. Trzeba jednak najpierw – pielÄ™gnujÄ…c dawne urazy – zagarnąć wpÅ‚ywy i zgromadzić sojuszników. Tymczasem Rikke musi zapanować nad swoim dÅ‚ugim okiem, zanim jego moc jÄ… zabije.
Niepokoje narastają we wszystkich grupach społecznych. Destruktorzy w dalszym ciągu kryją się w cieniu, planując wyzwolenie prostego człowieka. Arystokraci toczą spory i walczą o władzę. Orso, szukający bezpiecznej ścieżki przez niebezpieczny polityczny labirynt, odkrywa, że przysparza sobie w ten sposób nowych wrogów i zaciąga nowe długi.
Stare obyczaje odchodzą do lamusa, a wraz z nimi odejść muszą dawni przywódcy. Ci, którzy przejmą po nich ster, przekonają się, że żaden sojusz, żadna przyjaźń i żaden pokój nie trwają wiecznie.
„Ostre ciÄ™cia” sprawiaÅ‚y wrażenie pewnego zwieÅ„czenia opowieÅ›ci z uniwersum
„Pierwszego prawa” chociażby już z racji swej struktury – niestanowiÄ…cej zwartej powieÅ›ci, lecz zbiór opowiadaÅ„, choć z pewnym wÄ…tkiem wiodÄ…cym. W konsekwencji z pewnym zaskoczeniem przyjÄ…Å‚em wieść o powstaniu
„KÅ‚opotliwego pokoju”, wietrzÄ…c nosem próbÄ™ wyszarpania pieczoÅ‚owicie hoÅ‚ubionej mamony. Niekoniecznie sÅ‚usznie.
Brytyjski twórca wrócił do linearnego kontinuum czasowego, prezentując wydarzenia po tych zaprezentowanych w
„Czerwonej krainie” – i chciaÅ‚oby siÄ™ dodać „dÅ‚ugo po”, lecz tak naprawdÄ™ odnieść można wrażenie, iż autor chyba niedostatecznie konsekwentnie przyÅ‚ożyÅ‚ siÄ™ do szacowania wieku swoich postaci i ogólnego upÅ‚ywu czasu. Z jednej strony czytelnik bowiem ma do czynienia z plejadÄ… zupeÅ‚nie nowych postaci, które stanowiÄ… niejako kolejne pokolenie, z poprzednikami czasami łączÄ…c tylko nazwisko i pochodzenie, z drugiej niektóre jawiÄ… siÄ™ jako wrÄ™cz ponadczasowe – by wskazać chociażby na Dreszcza czy Gorsta.
Chyba jednak największą irytację wzbudziło u mnie dokonane niejako mimochodem, na zasadzie pstryknięcia palcami, zniszczenie Gurkhulu oraz uczynienie z Proroka i jego dworu żerców swego rodzaju pieśni przeszłości. Krok ten wyzuwa całość z pewnej atmosfery Większego Zagrożenia, zarazem jednak sprawia wrażenie zwykłej rejterady przed wątkiem, który nieopacznie rozrósł się ponad siły autora. Cóż, zawsze można pocieszać się konstatacją, iż Związek Radziecki również rozpadł się nagle i bez wcześniejszej zapowiedzi niczym domek z kart.
Skoro zaÅ› o nowoÅ›ciach już byÅ‚a mowa – debiutanci dajÄ… siÄ™ lubić, i dotyczy to tak postaci niewÄ…tpliwie pierwszoplanowych, jak też i tych, które mniej czy bardziej teoretycznie (u
Abercrombiego niemal nigdy nie jest to takie Å‚atwe) miaÅ‚yby być „tymi zÅ‚ymi”. W ich kreacjach i rozmowach na szczęście nie brakuje dawnego poczucia humoru, pokpiwajÄ…cego sobie z konwenansów i czytelniczych przyzwyczajeÅ„, częściowo zaÅ› nawet wycelowanego w samego odbiorcÄ™.
„KÅ‚opotliwy pokój” wzbudza dość ambiwalentne uczucia. Z jednej strony z Å‚atwoÅ›ciÄ… odnalazÅ‚em na jej kartach inteligencjÄ™ i styl znany z poprzednich wizyt w danym uniwersum, z drugiej jednak trudno zignorować byÅ‚o pewnÄ… miaÅ‚kość głównego wÄ…tku. Swego rodzaju „przypisy” doÅ„ zwykÅ‚y okazywać siÄ™ znacznie bardziej interesujÄ…ce.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|