Z prozÄ… Christophera Moore’a zapoznaÅ‚am siÄ™ siÄ™gajÄ…c po „Krwiopijców”, a nastÄ™pnie ich kontynuacjÄ™ - „Ssij maÅ‚a, ssij”. Obie te pozycje cechowaÅ‚a spora dawka humoru, lekka i wciÄ…gajÄ…ca, choć maÅ‚o ambitna fabuÅ‚a. W przypadku „Wyspy wypacykowanej kapÅ‚anki miÅ‚oÅ›ci” jest troszkÄ™ inaczej. Pierwsza istotna różnica to fabuÅ‚a - nie wydaje siÄ™ już tak maÅ‚o znaczÄ…ca, jest jakby bardziej przemyÅ›lana i dopracowana, humor natomiast jest stonowany, subtelniejszy lecz wciąż niezwykle charakterystyczny.
O głównym bohaterze można powiedzieć wiele, jednak pierwsze co przychodzi mi do głowy to: kompletny dureń, ofiara losu i niesamowity pechowiec - jak pewnie podejrzewacie, przygody kogoś takiego mogą być interesujące. Tucker Case, bo o nim mowa, jest pilotem w dużej firmie, kobieciarzem i pijakiem, a złożenie ze sobą tych trzech cech nie wróży nic dobrego. Sącząc kolejnego drinka, beztroski imprezowicz zostaje uwiedziony przez prostytutkę, której marzeniem jest seks w niebiosach - jak sami się domyślacie na skutki takiej znajomości nie będzie trzeba długo czekać. Ponieważ ciężko skupić się gdy alkohol przyćmiewa umysł a krew zaczyna szybciej krążyć (uderzając nie tylko do głowy), piękny różowy samolot pilotowany przez Tuckera ulega wypadkowi. Oprócz utraty licencji, wściekłości szefowej i groźby więzienia, poważnemu uszkodzeniu ulega najważniejszy męski narząd (to ostatnie to oczywiście największa tragedia).
Zastanawiając się nad mrocznie rysującą się przyszłością, nasz rekonwalescent otrzymuje niezwykle interesującą propozycję (choć w tym wypadku ciężko wybrzydzać) pracy dla lekarza stacjonującego na odległej wyspie. I tu zaczyna się akcja - podejrzane loty, duże pieniądze, ninja w roli strażników i oryginalne postaci, a wszystko to w pięknym, wyspiarskim otoczeniu. Jeśli chodzi o postaci, to najistotniejszymi będą: wesoły transwestyta z gadającym nietoperzem w roli wisiorka, mieszkańcy wyspy Alualu (niegdyś ludożercy, dziś nawróceni wierni Kapłanki Nieba) i oczywiście sama Kapłanka Nieba. Co do tej ostatniej - postać bardzo interesująca, niezwykle ponętna i posiadająca podwójną osobowość - z jednaj strony twarda bizneswoman, z drugiej półnaga nimfomanka lubiąca przedstawienia (oczywiście z sobą w roli głównej).
„WyspÄ™ wypacykowanej kapÅ‚anki miÅ‚oÅ›ci” uznać można za książkÄ™ sensacyjno- przygodowÄ… i to w caÅ‚kiem niezÅ‚ym wydaniu. FabuÅ‚a zaciekawia choć nie jest powalajÄ…ca, jednak w przeciwieÅ„stwie do poprzednich książek
Moore’a to ona wiedzie prym. Jak zwykle pojawia siÄ™ sporo elementów fantastycznych, jÄ™zyk jest przystÄ™pny a humor jak zwykle bardzo dobry. ZatrzymujÄ…c siÄ™ na chwilÄ™ przy humorze - muszÄ™ ostrzec, że nie jest on tak „widoczny” jak na przykÅ‚ad w
„Krwiopijcach”, przynajmniej u mnie nie pojawiÅ‚y siÄ™ wybuchy Å›miechu ( a szkoda), jak to byÅ‚o przypadku lektury poprzednich książek.
Sam styl jest wciąż ten sam, niezwykła przystępność i prostota powodują, że lektura jest dobra dla każdego. Uprzedzam jednak, że nie należy się tu nastawiać na ambitną prozę, lecz raczej na przyjemną rozrywkę na nudny wieczór.
Wydawnictwo MAG jak zwykle stanęło na wysokości zadania - czcionka jest świetnie dobrana, podrozdziały opatrzone powtarzającym się motywem i brak błędów technicznych - duży plus. Oprawa książki utrzymana jest w tym samym stylu co pozostałe autorstwa
Christophera Moore’a: twarda okÅ‚adka w laminowanej, żółtej obwolucie z rysunkiem różowego samolociku.
Choć
„Wyspa wypacykowanej kapÅ‚anki miÅ‚oÅ›ci” na pewno nie jest mojÄ… ulubionÄ… książkÄ… tego autora, to polecam jÄ… każdemu, kto zapoznaÅ‚ siÄ™ z innymi jego pozycjami i doceniÅ‚ oryginalny styl.
|
| Autor: Villemo
|
|
|
|
|