Na drugÄ… część „Sagi Asgard” czekaÅ‚em z zapartym tchem. Pierwsza część – „Thor” – zrobiÅ‚a na mnie bardzo dobre wrażenie. Åšwietny klimat i caÅ‚kiem wciÄ…gajÄ…ca fabuÅ‚a starczyÅ‚y, by zdobyć moje serce. Gdy tylko dostaÅ‚em do rÄ™ki „CórkÄ™ Węża Midgardu”, byÅ‚em przekonany, że czeka mnie kolejna literacka uczta. A mogÅ‚em żyć w sÅ‚odkiej niewiedzy i nie siÄ™gać po tÄ™ książkÄ™…
„Córka Węża Midgardu” to druga cześć cyklu
Wolfganga Hohlbeina, niemieckiego twórcy fantasy. To obszerne tomisko, liczÄ…ce ponad 500 stron, opisuje historiÄ™ Kathariny, maÅ‚ej sieroty, zamieszkujÄ…cej wioskÄ™ nad Renem. Pogardzana przez wszystkich mieszkaÅ„ców, toczy swój smutny żywot aż do dnia, w którym do wioski wpada banda zbójów wyglÄ…dajÄ…cych jak wikingowie i puszcza osadÄ™ z dymem, a przy okazji wyrzyna wszystkich jej mieszkaÅ„ców. Wszystkich – poza KatharinÄ…, która unika Å›mierci tylko przez czysty przypadek. ByÅ‚a ona bowiem w tym czasie na zamku grafa Ellsbuscha, do którego należaÅ‚a jej wioska. Sam zamek tez poszedÅ‚ z dymem, ale dziewczyna jakimÅ› cudem uniknęła konfrontacji z wikingami. Rusza ona w drogÄ™ do lorda Pardeville, by prosić go o pomoc… I w ten sposób zaczyna siÄ™ ta zawiÅ‚a historia, peÅ‚na zwrotów akcji… oraz nudy.
Przedtem jednak trzeba odpowiedzieć na pytanie – co ta książka ma wspólnego z jej poprzedniÄ… częściÄ… –
„Thorem”? tu jednak nie mogÄ™ za dużo powiedzieć, ponieważ fakt ten ujawnia siÄ™ dopiero mniej wiÄ™cej w poÅ‚owie powieÅ›ci. Zapewniam jednak, ze powiÄ…zania z bohaterami poprzedniej części sÄ…. Od razu jednak uprzedzam – samego Thora nie uÅ›wiadczymy, poza tym wiele wskazuje na to, że akcja
„Córki…” dzieje siÄ™ co najmniej parÄ™ lat po wydarzeniach z
„Thora”. ÅšmiaÅ‚o mogÄ™ jednak stwierdzić, że powiÄ…zania fabularne miÄ™dzy oboma częściami sÄ… na tyle sÅ‚abe, że można przeczytać
„CórkÄ™…” bez znajomoÅ›ci poprzedniej części
„Sagi Asgard” - i niewiele siÄ™ straci.
Czas na gorzkie żale. Gdy zaczynaÅ‚em czytać tÄ™ powieść, byÅ‚em peÅ‚en dobrych myÅ›li. Z czasem jednak w mojej gÅ‚owie narastaÅ‚ pewien przerażajÄ…cy wniosek, który w koÅ„cu niemal rozsadzaÅ‚ mi gÅ‚owÄ™ – to jest niemal to samo, co w
„Thorze”! Należy jednak rozumieć to stwierdzenie nieco inaczej, niż siÄ™ wydaje na pierwszy rzut oka. Chodzi mi o to, że w tej powieÅ›ci panuje dokÅ‚adnie taki sam klimat, co w jej poprzedniczce. Ale przecież życie nad Renem wyglÄ…da zupeÅ‚nie inaczej, niż w zimnych skandynawskich górach! Znowu tu caÅ‚y czas nam towarzyszy klimat wyobcowania – w tej kwestii
Hohlbein jest mistrzem, bo potrafi sprawić, że nawet gdy akcja się rozgrywa w tłumnie zamieszkiwanym mieście, to odnosi się wrażenie, jakby poza głównymi bohaterami reszta ludzi była zbiorowiskiem nierealnych zjaw. O ile w
„Thorze” taki klimat byÅ‚ wrÄ™cz wskazany i Å›wietnie budowaÅ‚ napiÄ™cie, o tyle tu pasuje jak pięść do nosa i po prostu mnie mÄ™czyÅ‚. Poza tym można znaleźć wiele podobieÅ„stw w schemacie fabularnym obu opowieÅ›ci: przeważa motyw wÄ™drówki, przyjaciele co chwila zmieniajÄ… siÄ™ we wrogów i na odwrót, poza tym Każdy Przywódca Jest Głęboko WstrzÄ…Å›niÄ™ty Bieżącymi Wydarzeniami (w skrócie KPJGWBW) i co chwila jest coraz bardziej wstrzÄ…sany. Ta schematyczność powoduje, że nawet ciÄ…gÅ‚e zwroty akcji (oho! A jednak ten zÅ‚y pan to krewny tej dobrej pani, wiÄ™c nie jest zÅ‚ym, ale dobrym!) nie sÄ… w stanie zapewnić godziwej rozrywki.
Co do samych bohaterów powieÅ›ci, to sÄ… oni wyjÄ…tkowo denerwujÄ…cy, przynajmniej ci główni i z pierwszego planu. Sama Katharina jest rodzajem takiego dziecka, które co prawda doÅ›wiadczyÅ‚o bardzo wiele zÅ‚ego od życia, ale gdy siÄ™ widzi, jaki ma wkurzajÄ…cy charakter, to siÄ™ czÅ‚owiek wcale temu nie dziwi. Wydaje sie, że takie dziecko, które przez caÅ‚e życie byÅ‚o pozostawione same sobie i przeżyÅ‚o tyle lat, powinno być sprytne i przebiegÅ‚e, tymczasem dziewczynka jest czasem tÄ™pa aż do bólu i zastanawia mnie, jakim cudem nie zeżarÅ‚y jej wilki w nocy albo nie poÅ‚amaÅ‚a krÄ™gosÅ‚upa, spadajÄ…c z dachu stodoÅ‚y. Co do reszty bohaterów – cóż, sÄ… nieco lepiej skonstruowani, ale mnie osobiÅ›cie część z nich także denerwowaÅ‚a, głównie przez swojÄ… niedomyÅ›lność. Nie lubiÄ™ książek, w których to ja rozwiÄ…zujÄ™ jakÄ…Å› intrygÄ™ przed wszystkimi bohaterami.
Czy ta powieść ma jakieś plusy? Cóż, przeczytałem ją w całości bez przerywania jej, co oznacza, że jednak jest strawna. Zaznaczę jednak, że ja jestem dosyć specyficznym typem czytelnika, który przeczyta niemal wszystko, co ma choćby szczątkową fabułę. Myślę jednak, że jeżeli komuś się podobał
„Thor”, to w
„Córce…” też znajdzie coÅ› wartoÅ›ciowego.
O tłumaczeniu i stronie technicznej będzie krótko. Translacja autorstwa
Jerzego Jerchy jest dobra, ale też wydaje mi się, ze to nie była szczególnie trudna pozycja do przetłumaczenia. Literówek parę się zdarzyło, ale w tej chwili to niestety norma. Okładka tak samo brzydka, jak w przypadku
„Thora”, ale mogÅ‚o być gorzej.
Niestety nie ma tu za bardzo czego podsumowywać, a chcę mieć litość dla tej książki i nie powtarzać jej wad. Mam nadzieję, że kolejna część cyklu będzie inna niż jej poprzedniczki, bo inaczej się okaże, że w uniwersum
Hohlbeina żyją sami pustelnicy, a niemalże depresyjne poczucie osamotnienia to tam norma. Jeżeli ktoś czytał
„Thora” i nie szkoda mu prawie 50 zÅ‚, to może siÄ™gnąć po tÄ™ książkÄ™. Reszcie zalecam siÄ™gniÄ™cie po niÄ… tylko w akcie desperacji, gdy nie ma siÄ™ nic sensownego do czytania albo cierpi siÄ™ na ciężkÄ… wikingofiliÄ™.
|
| Autor: Dziadó
|
|
|
|
|