Melissa Darwood, jak sama przyznaje, czasami zatraca siÄ™ zupeÅ‚nie w nierzeczywistym Å›wiecie swoich bohaterów, z którymi przeżywa radoÅ›ci, namiÄ™tnoÅ›ci, ale też smutki i rozczarowania. DziÄ™ki nim żyje podwójnie. Aby wzmocnić tÄ™ więź przyjęła pseudonim, co pozwala jej zatrzeć doszczÄ™tnie granicÄ™ miÄ™dzy rzeczywistoÅ›ciÄ… a fikcjÄ… literackÄ…. Autorka spÄ™dza dużo czasu w otoczeniu przyrody – wychowaÅ‚a siÄ™ wÅ›ród rozlegÅ‚ych lasów, które kryjÄ… w sobie tajemniczÄ… mroczność, czar i nieograniczone pokÅ‚ady magii. To dziÄ™ki niezbadanej naturze, upodobaniu do rozbudzajÄ…cej wyobraźniÄ™ muzyki klasycznej i dużej wrażliwoÅ›ci emocjonalnej autorka doznaje coraz to nowszych inspiracji do tworzenia powieÅ›ci.
Miłość od pierwszego wejrzenia i przeznaczenie. Boski plan i diabelskie kuszenie. Śmierć i odrodzenie. Te rzeczy powinny się parami wzajemnie wykluczać. Co jeśli miłość od pierwszego wejrzenia to przeznaczenie, a umieramy po to by na nowo się odrodzić?
Larysa ma jedno marzenie – odnaleźć prawdziwÄ… miÅ‚ość. W dniu osiemnastych urodzin wypowiada życzenie i wkrótce napotyka na swojej drodze tajemniczego Gabriela i kuszÄ…cego Daniela. Obaj mężczyźni wydajÄ… siÄ™ jej równie fascynujÄ…cy, jednak im bardziej siÄ™ do nich zbliża, tym wiÄ™ksze grozi jej niebezpieczeÅ„stwo. DokÄ…d doprowadzi LarysÄ™ znajomość z Gabrielem i Danielem? JakÄ… tajemnice kryje każdy z nich? Czy prawdziwa miÅ‚ość naprawdÄ™ przezwycięża wszelkie przeciwnoÅ›ci?
KuszÄ…cy Daniel ma w tym zdaniu dwa znaczenia. Na pewno kusiÅ‚ do odebrania sobie życia, natomiast czy kusiÅ‚ swojÄ… atrakcyjnoÅ›ciÄ…, to nie jestem pewna. Bohaterka oszalaÅ‚a przy woni pomaraÅ„czy i cedrowych szyszek, jednak Daniel jako sam w sobie od poczÄ…tku wzbudzaÅ‚ w niej strach. Nigdy nie chciaÅ‚a go caÅ‚ować, wiÄ™c epitet „kuszÄ…cy Daniel” jako uwodziciel Larysy jest caÅ‚kowitÄ… bzdurÄ…. Do tego ten szataÅ„ski chÅ‚opak nigdy nie byÅ‚ dla niej fascynujÄ…cy. To na widok Gabriela straciÅ‚a rozum.
Zostawmy redaktorów okładki. Znajdujemy się w Polsce, listopadem roku 2010, kiedy główna bohaterka obchodzi 18 urodziny. To początek całego paranormalnego romansu. Larysa pomiędzy Gabrielem i Danielem jest niczym Raven między Alexandrem i Jaggerem w
„PocaÅ‚unkach wampira”. Jeden nienawidzi drugiego do takiego stopnia, że aby wyrzÄ…dzić najwiÄ™kszÄ… krzywdÄ™, chce zabić ukochanÄ… przeciwnika. Daniel i Jagger sÄ… bardzo do siebie podobni: mÅ›ciwi, przebiegli i do szpiku źli. JeÅ›li chodzi o porównania to pozwolÄ™ sobie zauważyć, że sceny namiÄ™tnoÅ›ci zastaÅ‚y zaczerpniÄ™te ze
światowego hitu o Christianie Greyu. Może nie jest to aż taka orgia, ale opis scen łóżkowych od razu jednego bohatera przywodzi mi na myśl.
Zawsze lubię wiedzieć gdzie ma granicę fikcja. Za pomocą wujka Google odnalazłam Stary Las. Można powiedzieć, że odnalazłam, ponieważ takie wsie w Polsce są trzy. Jedną z nich umiejscowiłam w województwie pomorskim. Mokre jeziora również są trzy, ale tylko jedno z nich znajduje się blisko Starego Lasu. Może nie znowu tak blisko, ale w województwie kujawsko-pomorskim, czyli bliżej niż zachodniopomorskie, lub warmińsko-mazurskim. Kawałek od jeziora udało mi się znaleźć miejscowość Mokre. Mokre to jednak wieś, tak jak czternaście innych o tej samej nazwie. Autorka nazwała je jednak większym miastem (jeżeli prawie 600 mieszkańców można w ogóle tak określić)i na dodatek położyła nad jeziorem o tej samej nazwie gdzie niestety nie leży. Mapa nie kłamie. Co do takich błędów zaczepię jeszcze o statut szkolny, który wyraźnie określa liczbę dozwolonych klasówek w ciągu dnia na sztuk dwie, przy czym każda z nich musi być zapowiedziana przynajmniej z tygodniowym wyprzedzeniem (trzy niezapowiedziane klasówki na kartach powieści to przesada, bo każdy licealista wie, że tylko kartkóweczki mogą być nagle)oraz o poloneza, pierwszy taniec otwierający bal studniówkowy. Zgodnie z kartami
„Pana Tadeusza” ZosiÄ™ do taÅ„ca poprosiÅ‚ Podkomorzy i jak pisze
Mickiewicz, „…Zosia, już strudzona spotkaÅ‚a z kolei/Tadeusza, i dalszej lÄ™kajÄ…c siÄ™ zmiany/I chcÄ…c przy nim pozostać, zakoÅ„czyÅ‚a tany.” Tak wiÄ™c „ByÅ‚am ZosiÄ… […], która patrzy nieÅ›miaÅ‚o w oczy Tadeusza. Ten natomiast prowadzi jÄ… dumnie w podniosÅ‚ym polonezie, po czym kÅ‚ania siÄ™ szarmancko w pas, dziÄ™kujÄ…c tym samym za dostojny taniec.” jest można by rzec błędne. No i jeszcze Golden Screen Cinemas, niestety w Polsce nie znalazÅ‚am żadnego. Nie mówiÄ…c już o ruchomych torfowiskach. Internet nie udostÄ™pniÅ‚ mi żadnych informacji jakoby można byÅ‚o uwolnić siÄ™ z ich puÅ‚apki. Staram siÄ™ jednak spojrzeć na to wszystko jako na fikcjÄ™ literackÄ…. Historia Gabriela pewnie również niÄ… jest, jednakże chrzeÅ›cijaÅ„ski nurt zwany waldyzmem oraz Wielkanoc Piemoncka autentycznie sÄ… zapisane na kartach historii, choć pewnie autorka naciÄ…gnęła wszystko na potrzeby bohatera.
Zaginiony pies z pierwszego rozdziału nagle odgrywa jakże pomysłową rolę. Przeznaczenie działa na bohaterkę od pierwszego zdania na pierwszej stronie powieści. Pies imieniem GALA, co się okazuje, jest skrótem od imion GAbriel i LArysa. Dziwnie się jednak składa, że bohaterka przypomina sobie o nim dopiero w szóstym i w ostatnim rozdziale. Wydawało mi się, że ten pies miał mieć większe znaczenie dla bohaterów.
Jak na książkę dla młodzieży, postać Zuzki jest bardzo wulgarna. Nie wydaje mi się, by którakolwiek matka była szczęśliwa z dziecka, które z książki wyniesie takie słownictwo. Będąc przy języku. Nie uszły mojej uwadze literówki, choć było ich tylko kilka. Z kolei rozdziały nie mają numerków. Każdy z nich ma swój tytuł, którym jest jakieś chrześcijańskie porzekadło z Bogiem i Szatanem w rolach głównych. A jak to w polskich filmach bywa, ktoś musi ten tytuł na głos wypowiedzieć. Nie byłoby w tym nic złego gdyby pisarka na siłę nie próbowała tego wcisnąć.
ZakoÅ„czenie przewidziaÅ‚am w poÅ‚owie lektury. Może autorka chciaÅ‚a inny obraz Å›mierci Larysy nasunąć na myÅ›l czytelnika, ale ja nie daÅ‚am siÄ™ zmylić. MiaÅ‚am cichÄ… nadziejÄ™, że Daniel zawita jeszcze w drugiej części powieÅ›ci. Niestety wszystkie znaki zapytania zostaÅ‚y rozmazane. Nie pozostaÅ‚o nic wiÄ™cej do wyjaÅ›niania. Ale to nie koniec. W ostatnim zdaniu pani Darwood wciska wielkÄ…, czarnÄ… ćmÄ™. Nie mogÄ™ zrozumieć wielkoÅ›ci jakÄ… jest „monstrum”. Dla mnie to coÅ› ogromnego, w najmniejszej możliwoÅ›ci jak czoÅ‚g bez lufy. Gdyby ćma takich rozmiarów uderzyÅ‚a skrzydeÅ‚kiem w okno samochodu to, Boże uchowaj, z samochodu zostaÅ‚aby miazga. Ale pewnie w tym wydaniu moje rozumowanie wielkoÅ›ci jest przesadzone.
Gdyby nie ten polonez i erotyczne poloty rodem z
„Greya”,
„Larista” znalazÅ‚aby siÄ™ w pierwszej dwudziestce na mojej liÅ›cie dobrych książek. Może nawet spróbujÄ™ jÄ… tam wepchnąć.
„Larista” to nie tylko historia o miÅ‚oÅ›ci. CzytajÄ…c wypowiedzi innych czytelników zdaÅ‚am sobie sprawÄ™, że nikt nie zwróciÅ‚ na to uwagi. Gabriel i Daniel to tak naprawdÄ™ anioÅ‚ i diabeÅ‚, tyle że w ludzkiej postaci. Obaj majÄ… okreÅ›lone zadanie: diabeÅ‚ próbuje Å›ciÄ…gnąć dusze do piekÅ‚a, a anioÅ‚ próbuje mu to uniemożliwić. Bohaterowie wiele mówiÄ… o Bogu i o samej wierze. Mimo iż Gabriel jest kim jest, to mimo wszystko nie staÅ‚ siÄ™ pasterzem, który na siłę stara siÄ™ nawrócić zbłąkane owieczki. Mimo iż wielokrotnie wyklinaÅ‚ Boga za caÅ‚y ból i cierpienie, na koniec przyznaje, że ma on w swoich decyzjach sÅ‚uszność. Wszystko jest bożym planem i dzieje siÄ™ tak jak w góry zostaÅ‚o to zaplanowane. Decyzje decyzjami, a do tego dochodzi jeszcze przeznaczenie. Kto mi zatem udowodni, że przypadek nie jest przeznaczeniem?
|
| Autor: Asiunia
|
|
|
|
|