Mia Corvere, niszczycielka cesarstw, znalazła sobie miejsce pośród Ostrzy Naszej Pani od Błogosławionego Morderstwa, ale wielu członków Duchowieństwa Czerwonego Kościoła uważa, że na to nie zasłużyła. Jej pozycja jest niepewna, a w dodatku nadal daleko jej do pomszczenia brutalnej śmierci swojej rodziny. Po śmiercionośnej potyczce z dawnym wrogiem Mia zaczyna nabierać podejrzeń co do motywów, jakie kierują samym Czerwonym Kościołem. Kiedy staje się wiadome, że finał wielkich igrzysk w Bożogrobiu zaszczycą swoją obecnością konsul Scaeva i kardynał Duomo, Mia postanawia przeciwstawić się Kościołowi i sprzedaje się do niewoli, żeby mieć szansę dopełnić obietnicy, którą złożyła w dniu, kiedy straciła wszystko. Na piaskach areny znajduje nowych sprzymierzeńców, zaciętych rywali i jeszcze więcej pytań na temat swoich dziwnych związków w cieniami. Jednak w miarę jak ujawnianą są spiski i sekrety, liczba ofiar rośnie w murach kolegium. Mia będzie zmuszona wybierać między lojalnością a zemstą.
Jay Kristoff przy okazji
„Nibynocy” garÅ›ciami czerpaÅ‚ z historii i tradycji starożytnego Rzymu okresu republikaÅ„skiego, przemieszaÅ‚ to ze Å›redniowiecznÄ… kulturÄ… chrzeÅ›cijaÅ„skiej Europy, co stworzyÅ‚o mimo wszystko dość eklektyczne tÅ‚o, jakkolwiek obecne gdzieÅ› w tle. Autor uznaÅ‚ jednak, że w istocie z tego „koszyczka” można wyjąć znacznie wiÄ™cej atrakcyjnych „jajek”, czego przejawem jest
„Bożogrobie”.
Australijski pisarz postanowiÅ‚ bowiem wykorzystać niemal do cna bardzo przecież atrakcyjne wÄ…tki profesji starożytnego gladiatora oraz instytucji niewolnictwa jako takiego – w jego bardzo „urzeczowionej”, grecko-rzymskiej odmianie. Bynajmniej jednak nie zajmuje go kwestia prawdopodobieÅ„stwa caÅ‚oÅ›ci czy wiernoÅ›ci historycznej, lecz sam spektakularny mit.
W konsekwencji drugi tom cyklu jest dość zajmującą lekturą, rodzącą emocje dość właściwe dla kibica zasiadającego na trybunach dowolnego przybytku sportowego. Niestety, próba choć odrobinę intelektualnego rozważenia wszelkich konsekwencji przyjętych przez autora założeń i konwencji kończy się może nie tyle bólem głowy, co raczej umysłową zgagą.
Autor pozostał wierny sobie w zakresie stylu, czytelnik jest więc raczony dość atrakcyjną mieszanką wręcz groteskowej brutalności, cynicznego i momentami autentycznie zabawnego poczucia humoru, z niezbędnymi jak się zdaje dla współczesnej popkultury scenami nawet nie miłosnymi, co wręcz pornograficznymi. Jakość warsztatu niestety nie koresponduje z wysokością lotów.
„Bożogrobie” to mimo wszystko lektura dość interesujÄ…ca, o ile czytelnik podejdzie do niej bez zahamowaÅ„ oraz wielkich oczekiwaÅ„. Jakkolwiek jest to pozycja momentami dość przewidywalna, to autorowi czasami mimo wszystko udaje siÄ™ zaskoczyć czytelnika.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|