Niestety nie wszystko złoto, co się świeci. Wziąłem z ciekawości do recenzji grę YAR: Forgotten Throne. Nie miałem może jakiś dużych oczekiwań - ot po prostu chciałem zagrać w dobrą grę cRPG. Niestety na tej grze kompletnie się zawiodłem.
Po uruchomieniu gry można wybrać polską wersję językową i cieszyć się rozgrywką. Choć w sumie nie jestem pewny czy słowo „cieszyć” jest tutaj odpowiednie. Chodzi o to, że odpala się intro i niby wszystko byłoby pięknie i ładnie, gdyby nie kilka problemów. Po pierwsze czcionka użyta do podpisów jest może i klimatyczna, ale niestety także i bardzo trudno czytelna. Na dodatek w podpisach brakuje polskich liter takich jak ą, ę, ń, ć i tak dalej. Często więc zamiast jakiegoś wyrazu mamy potworka. Dla przykładu: „si” zamiast „się”. A to jest dopiero początek narzekań na „polskawą” wersję językową, co do której nie mam absolutnie żadnych wątpliwości, że była przygotowywana przez sztuczną inteligencję. Jest po prostu bardzo sztucznie i to widać.
Kolejny duży problem w
YAR: Forgotten Throne to sterowanie. Do recenzji otrzymaliśmy egzemplarz na PlayStation 5. Niestety widać wyraźnie, że gra była robiona z myślą o wersji PC, mamy nawet 10 skrótów do broni, umiejętności i tym podobnych. Problem jest jednak w tym, że aby jakiś tekst przesunąć, to nie ma czegoś takiego, że sobie gałką czy krzyżykiem zjadę. Nie, tak łatwo i przyjemnie być nie może. Zamiast tego kursorem muszę najechać na linię, kliknąć i wtedy zjechać niżej. Jak wspomniałem wcześniej - ta gra nie była przygotowywana z myślą o wygodnym użyciu pada do konsoli. Najgorsze jest to, że do recenzji otrzymaliśmy wersję przedpremierową. Pomyślałem sobie: „dobra, ok, w patchu day one na premierę to poprawią”. Rzecz w tym, że… nie pojawił się żaden patch. Ani po premierze, ani prawie dwa tygodnie po.
To może mogę powiedzieć coś miłego o fabule? No bardzo bym chciał, ale niestety w
YAR: Forgotten Throne sztampa sztampą pogania. Nie bardzo mam nawet ochotę ją streszczać, bo szkoda na to Waszego i mojego czasu. Są niby dwie oddzielne drogi do ukończenia gry, ale ja musiałem się zmuszać, żeby ukończyć jedną, tak nudna jest to gra. A jeśli dodamy do tego bardzo niewygodne i nieintuicyjne sterowanie - macie już pewien obraz jak ten potworek wygląda.
Skoro przy wyglądzie jesteśmy to oprawa graficzna jest… no jakaś. Rozumiem, że małe studio indie nie ma środków na wodotryski znane z gier AAA. Nie należy się jednak spodziewać jakiś fajerwerków. Jeżeli chciałbym użyć dyplomatycznego opisania grafiki w tej grze, to bym powiedział, że tutaj mamy niższe stany średnie. Podobnie mogę się wypowiedzieć o audio i muzyce. No szkoda.
YAR: Forgotten Throne to dla mnie kompletny zawód. Spodziewałem się co najmniej niezłej gry cRPG, a dostałem niezbyt ciekawą historię. Rozumiem, że małe studio zrobiło grę indie, ale po prostu widziałem już lepsze. Jak dla mnie jest to zawód na pełnej linii. Dziwię się też, że wydawca zdecydował się wypuścić grę na rynek nie tylko w gorącym okresie premier dużych gier AAA, ale też tak niedopracowaną. No szkoda. Naprawdę szkoda.
Ps. Na pecetach może gra się znacząco lepiej.
Metryczka
| Grafika |
20% |
| Muzyka |
20% |
| Grywalność |
20% |
|
|
Ocena końcowa |
20% |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
+ / -
Wymagania systemowe
|
| Autor: Wojman
|
|
|
|
|