Lubię czasem wrócić do takiego czy innego klasyka, którego miałem okazję ograć lata temu. Fanem uniwersum Władcy Pierścieni nie jestem, a mimo to lata temu całkiem przyjemnie ogrywałem The Lord of the Rings: War in the North. Gra z nie do końca jasnych powodów została wycofana ze sprzedaży. Jednakże gdy tylko usłyszałem, że niespodziewanie premierę miała nieco odświeżona wersja, chciałem sprawdzić jak się obecnie ta gra prezentuje.
The Lord of the Rings: War in the North - Legacy Edition, bo teraz tak to się nazywa to nic innego jak stary, dobry hack and slash w stylu
Diablo. Nawet postacie zaczerpnięto z nieśmiertelnego klasyka od
Blizzarda. Tyle tylko, że dla niepoznaki zamiast wojownika, łuczniczki i maga mamy krasnoluda, człowieka strażnika i elfki. Na szczęście już na tym etapie widać drobne, ale jakże potrzebne zmiany. W podstawowej wersji gry podczas rozgrywki nie dało się zmienić prowadzonej postaci. Tutaj zaś bez problemu niemal w każdej chwili można zmienić prowadzoną przez nas postać i to należy zaliczyć na plus.
Nieco gorzej jest z faktem, że po pewnym czasie gra staję się nieco nużąca. Dzieje się tak dlatego, że po pierwsze poruszamy się w niezbyt ciekawych i ciasnych korytarzach, a po drugie rozgniatani po drodze przeciwnicy bardzo szybko się tak jakby przejadają. Jest ich niestety tylko kilka rodzajów, przez co różnorodność jest bardzo mała. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Grając w rozsądnych dawkach można się naprawdę świetnie bawić.
Na uwagę zasługuje za to warstwa fabularna gry. Akcja gry
The Lord of the Rings: War in the North - Legacy Edition dzieje się równolegle do wydarzeń z filmowej trylogii
„Władca Pierścieni” od
Petera Jacksona. Na swojej drodze napotykamy niektóre postacie, które obecne były w filmach. Jest to jednak kompletnie oddzielna historia skupiająca się, a jakże by inaczej, na wydarzeniach, które miały miejsce na Północy. Dialogów i różnych opowieści jest naprawdę sporo. Mam wrażenie, że fani świata
Władcy Pierścieni będą wychwalać grę pod niebiosa, a cała reszta graczy doceni, że w grze jest ciekawa fabuła.
Jeżeli chodzi o muzykę, to według mnie jest ona taka sobie. Mimo wszystko soundtrack z filmów był… znaczy się jest znacznie lepszy. Na szczęście jeżeli chodzi o dźwięk to widać, słychać i czuć, że ktoś bardzo przyłożył się do swoich obowiązków.
Odpalając
The Lord of the Rings: War in the North - Legacy Edition nie spodziewałem się żadnej rewelacji ani rewolucji. Już w momencie premiery była to całkiem niezła gra, ale niestety niewiele poza tym. I tak samo jest w przypadku tej odświeżonej edycji. Z jednej strony przystosowano grę do bezproblemowego działania na współczesnych komputerach, z drugiej jednak trochę szkoda, że nie pokuszono się o odświeżenie grafiki. Gra wygląda znośnie, ale znów niewiele ponad to.
Nie zmienia to faktu, że
The Lord of the Rings: War in the North - Legacy Edition ukończyłem z przyjemnością. To nadal dobra gra, która potrafi odstresować po ciężkim dniu w pracy, jednakże warto sobie ją odpowiednio dawkować. Tak czy inaczej mimo wszystko polecam zagrać.
Metryczka
| Grafika |
70% |
| Muzyka |
60% |
| Grywalność |
60% |
|
|
Ocena końcowa |
80% |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
+ / -
Wymagania systemowe
|
Procesor Intel Core i5-12400F/AMD Ryzen 5 5600X, 16 GB RAM, karta graficzna 6 GB GeForce RTX 2060/8 GB Radeon RX 6600, 25 GB HDD, Windows 11 64-bit.
|
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|