Gra Pathologic urosła w mojej głowie do rangi mitu. Pomimo że unikam spoilerów w grach, filmach itp. To o tej grze słyszałem wiele dobrego. Może temu, że gatunek immersive simów jest mi bardzo bliski i w poszukiwaniu innych gier do ogrania natrafiałem na wzmianki właśnie o Pathologic. Niestety jakoś tak wyszło, że nigdy nie ograłem części pierwszej, która jako jedyna z trylogii wyszła po polsku. W związku z powyższym moje oczekiwania względem Pathologic 3 były wysokie (jedynka urosła w mojej głowie do rangi mitu). Spodziewałem się gry przełomowej, która zachęci mnie do ogrania poprzednich odsłon i wywróci mój growy światek do góry nogami, a tymczasem...
Przerost formy nad treścią?
W grze
Pathologic 3 wcielamy się w doktora, który trafia do małego miasteczka w poszukiwaniu wiedzy o nieśmiertelności. Niestety zamiast zdobyć rzekomą wiedzę, zastaje miasto, w którym wybucha epidemia nieznanej choroby. Nasz główny cel szybko zamienia się w próbę przetrwania w skażonym mieście i próbie pomocy jego mieszkańcom. Do tej pory wszystko brzmi normalnie, ale normalne nie jest, bo całe miasteczko, to jakaś dziwna, umiejscowiona gdzieś między jawą a snem lokacja, gdzie każdy jest filozofem. Poczynając od samego miasta (katedra czasu, budowle przeczące grawitacji itp.), po wszystkich jego mieszkańców od dzieci zaczynając, na starcach i wyznawcach kultu kończąc. Wrażenie, że każdy ma tendencję do filozofowania, jest tak duże, że późniejsze dialogi zaczynają męczyć (chociaż stają się prostsze), a przesyt absurdem zaczyna przeszkadzać. Nie pomagają też mechaniki rozgrywki, które raczej do standardowych nie należą. Musimy dbać o równowagę między apatią a manią, a robimy to zarówno za pomocą różnych leków, używek itp. jak i za pośrednictwem przedmiotów w grze np. używając piskliwego hydrantu, co zwiększa manię lub huśtając się na huśtawce, co zwiększa apatię. Druga z głównych mechanik jest jeszcze dziwniejsza, a polega na używaniu urządzenia do zwalczania zarazy za pomocą ultradźwięków i o ile rozumiem działanie samych ultradźwięków, tak ni cholery nie umiem ich powiązać ze składnikami potrzebnymi do odnowienia działania tego urządzenia np. Belladonna, czy sól fizjologiczna. Jest to moim zdaniem mocno absurdalne urządzenie, które powiedzmy, ma jakieś uzasadnienie fabularne. Za jego pomocą możemy rozpraszać ogniska zarazy i w ten sposób eksplorować zarażone regiony. Kolejna, dziwna mechanika, to walka, a raczej jej brak. Zamiast tego będziemy straszyć mieszkańców i próbować przejść przez zbuntowane dzielnice (bo te potrafią się buntować za sprawą wydanych przez nas dekretów). A i to jest tylko czubkiem góry lodowej, bo przenoszenie się w czasie powiązane z wykorzystywanie amalgamu, czy też badania pacjentów i diagnozowanie ich chorób, to kolejne dziwne, ale swoją drogą ciekawe mechaniki i zdecydowanie dodające grze oryginalności. Trudno powiedzieć na ile działają te dziwności na plus, a na ile na minus dla gry, bo pewnie będzie to zależało w znacznej mierze od podejścia gracza. Jest jednak pewna kwestia, która mocno wpływa na rozgrywkę, a jest nią bariera językowa. Niezależnie od wymienionych wyżej mechanik, główną czynnością w grze jest czytanie dialogów, diagnozowanie chorób itp. Gra wymaga naprawdę bardzo dobrej znajomości j.angielskiego lub rosyjskiego, aby w pełni cieszyć się rozgrywką i docenić jej mocno filozoficzny charakter. Z tego powodu gra będzie bardzo męcząca dla osób o słabej lub średniej znajomości tych języków, a nawet osoby znające te języki dobrze, będą czasami wnioskować z kontekstu rozmowy, bo sporo tutaj też słownictwa medycznego.
A może geniusz twórczy?
Grę raczej wymęczyłem do końca, niż przeszedłem. Byłem zmęczony dziwnymi mechanikami i przygnębiającym, mocno nietypowym klimatem na pograniczu filozofii i snu. Najbardziej jednak brakowało mi tłumaczenia na j. polski, bo
Pathologic 3 nie jest grą, w której możesz przewijać sobie dialogi, nie jest też grą, gdzie dobra znajomość języka wystarcza. To gra, gdzie błędy w wyborach, czy tez konieczność powtarzania niektórych sekwencji przez pomyłki językowe, jest kluczowa dla rozgrywki, a to niestety dyskwalifikuje ją w moich oczach dla większości graczy nie tylko z Polski, ale też z każdego kraju, w którym nie mówi się natywnie po angielsku lub rosyjsku. Być może kiedyś dam całej serii jeszcze jedną szansę, być może gdybym ograł część pierwszą i drugą, to umiałbym się odnieść do gry w innym kontekście ale w obecnej chwili uznaję tę grę za mocno nieprzystępny produkt dla większości graczy z Polski. Możliwe też, że mamy do czynienia z produkcją genialną, którą w pełni zrozumie tylko garstka oświeconych filozofów nowego wieku, ale aby się o tym przekonać, musiał bym mieć siłę przebrnąć przez tony tekstu, który po angielsku jest nieprzystępny. Moim zdaniem twórcy powinni pomyśleć o dodaniu większej ilości obsługiwanych języków do gry, co z pewnością wyszłoby grze na dobre.
Metryczka
| Grafika |
80% |
| Muzyka |
75% |
| Grywalność |
55% |
|
|
Ocena końcowa |
60% |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
+ / -
Wymagania systemowe
|
Procesor Intel Core i7/AMD Ryzen 7, 16 GB RAM, karta graficzna 8 GB GeForce RTX 2070, 25 GB SSD, Windows 7/8/10/11 64-bit.
|
„MG-MAT”
|
| Autor: MG-MAT
|
|
|
|
|