Wspólna zabawa w coopie jest możliwa, jednak trzeba grać cały czas razem, by nie pominąć pewnych fragmentów, które są wspólne dla całego świata i jak raz ktoś je zaliczy, to tak pozostaje i kolejne osoby nie mają dla siebie osobno tych zadań w danym świecie. Jest tu nastawienie na typową wspólną przygodę: wspólna baza, wspólny limit ołtarzy płomienia, wspólne zadania. Trochę mniej swobody niż w innych grach, gdy można część rzeczy robić wspólnie, a większość osobno. Niedociągnięciem jest brak pauzy w sesji solo z możliwością dołączenia znajomych, a to już odczuwalny cios w coopa. Możemy pauzować rozgrywkę wyłącznie podczas gry w trybie jednoosobowym (offline) i nawet znajomi wtedy nie mogą wpaść pooglądać naszej bazy, co jest słabe a pauza w trybie solo się przydaje.
Z minusów można w pewnym momencie dostrzec że ten tytuł ma dwa oblicza: piękny i fascynujący początek około 20h gdy chce się czytać notatki uwalniać npc i robić zadania, kolejne godziny stają się niestety doświadczeniem tego samego. Zmieniają się lokacje, poziom, przeciwnicy, a odnoszę wrażenie, że biegam tylko za wykrzyknikami i zbieram nowe rodzaje surowców. Dialogi przestają cieszyć jak dawniej, bo są powtarzalne i dosyć płytkie, a stałe odszukiwanie dla npc porozrzucanych po świecie części do stanowisk męczy. Odczuwa się syndrom pętli powtarzalności i wydaje mi się, że trzeba do tego tytułu podchodzić jak do
Assasin’s Creed: z przerwami, wtedy nie ma tego natłoku tego samego i ogromu świata. To są bardzo indywidualne odczucia i każdy musi sam doświadczyć, by zobaczyć jak zareaguje. Z wad można by jeszcze wskazać trochę w kierunku fabuły i walki, które mimo, że rozbudowane, nie wyróżniają się jakoś wybitnie, a czasem nawet wyglądają średnio, drzewko umiejętności wymusza na nas cały czas podążanie obraną drogą konkretnego rodzaju oręża, aby poeksperymentować z innymi trzeba je całe zresetować i opracować nowy build, co jest bardzo niekomfortowe.
Technicznie jest w porządku, produkcja trzyma standardowy poziom w tych czasach: ani nie fruwa, ani nie zamula. Posiada wsparcie dla technik upscalowania, jednak bez generacji klatek. Rzuca się w oczy spory apetyt na VRAM i do 4K przy 10GB trzeba już kombinować, by nie zacinało. Grafika jest ładna, szczegółowa trochę z nutą bajkową.
Podsumowując, to dobra gra survivalowo-przygodowa, która wyróżnia się przede wszystkim oprawą wizualną i klimatem, ale nie jest pozbawiona słabszych stron. Świat jest niesamowicie ogromny do zwiedzania, niestety schemat powtarzalności przy długich ciągłych sesjach szybko staje się odczuwalny, co może zniechęcić mniej wytrwałych. To tytuł, który zachwyci i może podenerwować zarazem, który nie próbuje wymyślać survivalu na nowo, zamiast tego umiejętnie czerpie ze sprawdzonych rozwiązań gatunku rozbudowuje je i łączy w spójną całość. Po wielu tysiącach godzin spędzonych w survivalach okazało się to dla mnie całkiem przyjemnym powiewem świeżości, mimo braku większej innowacyjności. Czasem ma się już jej dość, po czym po chwili się wraca z zaciekawieniem i uśmiechem kontynuując zabawę: taka to już tytułowa „spowita mgłą” przygoda. Dla fanów eksploracji, zbierania setek różnych surowców i swobodnego budowania
Enshrouded jest warte polecenia.
Metryczka
| Grafika |
85% |
| Muzyka |
75% |
| Grywalność |
80% |
|
|
Ocena końcowa |
80% |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
+ / -
Wymagania systemowe
|
Procesor Intel Core i7-8700 3.7 GHz/AMD Ryzen 7 2700X 3.7 GHz, 16 GB RAM, karta grafiki 8 GB GeForce RTX 2070 Super/12 GB Radeon RX 6700 XT lub lepsza, 60 GB SSD, Windows 10 64-bit.
|
„Bu:)”
|
| Autor: Bu:)
|
|
|
| << poprzednia | 1 | 2
|