Wydawca 2 Left Thumbs wiązał duże nadzieje z premierą gry Wheel Make It. Jednak kompletnie poległa ona na Steamie. Najpewniej jest to następstwem problemów w Valve wywołanych przez popularyzację narzędzi genAI.
Te nadzieje nie były bezpodstawne. Przed premierą grę do swoich list życzeń dodało ponad 11 tysięcy graczy. Jednak sprzedaż okazała się fatalna, co najlepiej ilustruje fakt, że rekord aktywności
Wheel Make It wynosi raptem 15 graczy bawiących się równocześnie na Steamie. Oczywiście obecnie konwersja z list życzeń na kupujących klientów jest znacznie słabsza niż jeszcze kilka lat temu, ale i tak takie wyniki aktywności są zaskakująco niskie.
Winna ma być powódź gier tworzonych za pomocą sztucznej inteligencji, która zalała obecnie Steama. Jest ich ostatnio tak dużo, że pracownicy
Valve przestali wyrabiać z certyfikacją produkcji. W rezultacie dochodzi do coraz częstszych opóźnień.
W przypadku
Wheel Make It doprowadziły one do tego, że twórcy nie byli w stanie wydać gry w zaplanowanym i ogłoszonym terminie.
Valve co prawda zapewniło ich, że ten fakt nie wpłynie negatywnie na to, jak algorytmy Steam będą promowały grę zaraz po premierze, ale patrząc na jej fatalne wyniki
2 Left Thumbs sądzi, że rzeczywistość okazała się inna.
Ponadto takie opóźnienie spowodowało posypanie się całej kampanii marketingowej. Ten fatalny obrót spraw nie był jednak zaskoczeniem dla tego wydawcy. Pod koniec października jego prezes skomentował sytuację tak:
Muszę założyć, że system recenzji na Steamie ma spore zaległości za sprawą konieczności przejrzenia tysięcy kiepskich gier generowanych przez sztuczną inteligencji. Teraz będziemy musieli wydać grę z niekorzystnej pozycji, bez podanej na stronie daty premiery ani rozgłosu przedpremierowego.
Jak widać, jego obawy okazały się prawdziwe.
Zabawne jest to, że wpis o tych problemach w serwisie X polubił szef
Epic Games, Tim Sweeney. Jak stwierdzili ludzie z
2 Left Thumbs:
To, że Tim Sweeney polubił nasz wpis, jest naprawdę nieoczekiwane i szczerze mówiąc zabawne. Zakładam, że traktuje to jako atak na Steam, podczas gdy tak naprawdę cała nasza złość skierowana jest na genAI.
Nie jest to zresztą pierwsza firma, która donosi o takich problemach. Studio
Komi Games przesłało grę
Infested DX do certyfikacji 9 października. Dwanaście dni później
Valve odpowiedziało, prosząc o wprowadzenie drobnej zmiany. Twórcy zrobili to błyskawicznie i odesłali tak poprawioną wersję. Potem nastąpiła jednak cisza i do dzisiaj autorzy nie otrzymali żadnej odpowiedzi. W rezultacie cały plan wydawniczy dewelopera się posypał. Na Steamie nadal można znaleźć zwiastun, który informuje, że premiera ma nastąpić 27 października.
Narzędzia generatywnego AI będą tylko coraz popularniejsze, więc problem bez wątpienia będzie się robił coraz poważniejszy. Niedawno pisano o podobnych kłopotach serwisu
Itch.io, gdzie liczba publikowanych gier w krótkim czasie uległa podwojeniu, za to liczba pobrań oraz sprzedaż już nie.
Itch.io ostatecznie postanowiło z tym walczyć kasując masę najgorszych projektów.
Valve do tej pory nie było skłonne kontrolować jakości wydawanych na Steam gier poza tym, żeby w ogóle działały. Jednak jeśli firma chce kontynuować taką strategię, to będzie najpewniej musiała znacząco zwiększyć zatrudnienie w dziale certyfikacji gier przed premierą.
Źródło:
"Adrian Werner" - GRY-OnLine
|
| Klemens
|
| 2026-11-03 13:33:10
|
|
|