Dzisiaj wieczorem na rynku zadebiutuje Claws of Awaji, czyli pierwszy dodatek do Assassin's Creed: Shadows. Stojący na czele zespołu odpowiedzialnego za to DLC projektant Simon Arsenault udzielił ciekawego wywiadu serwisowi GamesRadar+.
W nim deweloper przyznał, że twórcy przesadzili z rozmiarami
Assassin's Creed: Valhalla. Jak tłumaczy, sama bazowa gra była ogromna, ale jeszcze dało się ją jakoś ogarnąć. Jednakże potem
Valhalla otrzymała trzy wielkie DLC i masę aktualizacji, więc osoby, które dołączyły do zabawy późno mogły się czuć przytłoczone rozmiarami całej tej przygody. Jak stwierdził:
Jeśli grałeś w Valhallę w dniu premiery, gra była dobra, ale im dłużej czekałeś, tym więcej dodatków i darmowej zawartości się pojawiało. W pewnym momencie stała się potwornie wielką grą. Już wcześniej była monstrualna, ale pod koniec stała się jeszcze większą potworną grą.
Simon Arsenault tłumaczy, że
Claws of Awaji nie sprawi, że podobny problem czeka
AC Shadows. DLC opracowane zostało przez odrębną ekipę w
Ubisoft Bordeaux („podstawkę” stworzyło głównie
Ubisoft Quebec). Zespół ten był relatywnie mały, więc od początku twórcy uważali, aby nie przesadzić ze skalą i dostarczyć mocno skoncentrowaną przygodę na około 10 godzin zabawy.
Trudno nie zgodzić się z Arsenaultem, że
Valhalla była przytłaczająca, ale też wielu graczom się to podobało. Nie bez powodu do dzisiaj pozostaje najbardziej dochodową odsłoną serii. Pomiędzy tak wieloma dodatkami (był to pierwszy przypadek gry z tego cyklu, która dostała aż trzy DLC) i masą aktualizacji, w praktyce w tytuł można było grać całymi latami, powracając do niego co kilka miesięcy i spędzając za każdym razem kilkadziesiąt godzin bawiąc się nową zawartością.
Źródło:
"Adrian Werner" - GRY-OnLine
|
| Klemens
|
| 2025-09-16 17:07:46
|
|
|