Fani japoÅ„skich RPG musieli dÅ‚ugo czekać na Ni no Kuni II: Revenant Kingdom – kontynuacjÄ™ gry z 2013 roku od studia Level 5, twórców takich serii, jak Dark Cloud, Yo-Kai Watch czy Professor Layton. Pierwotnie tytuÅ‚ miaÅ‚ ukazać siÄ™ jeszcze w zeszÅ‚ym roku, ale premierÄ™ przesuwano dwukrotnie. Na szczęście miesiÄ…c temu otrzymaliÅ›my informacjÄ™ o ukoÅ„czeniu produkcji, a tym samym ostatecznym potwierdzeniu debiutu drugiego Ni No Kuni 23 marca na PC oraz PlayStation 4. Zanim jednak wrócimy do fantastycznego Å›wiata stworzonego przez japoÅ„skiego dewelopera, możemy zapoznać siÄ™ z recenzjami Ni no Kuni II: Revenant Kingdom, coraz liczniej pojawiajÄ…cymi siÄ™ w Sieci.
TytuÅ‚ nie przynosi wstydu poprzedniczce, aczkolwiek mamy tu do czynienia z dość nietypowÄ… kontynuacjÄ…. Zamiast bowiem „tylko” rozwinąć podstawy wypracowane przez jedynkÄ™,
Level 5 nie tylko wprowadziło spore zmiany, lecz także dodało wiele nowych elementów, raczej niekojarzących się z jRPG. Szczególnie może dziwić moduł zarządzania własnym królestwem, rozwijanym w stylu znanym ze strategii ekonomicznych oraz przez wprowadzanie kolejnych mieszkańców (tych często rekrutujemy poprzez wykonywanie zadań). Są nawet starcia niewielkich armii, których nie sposób nie porównać do potyczek rodem ze strategii czasu rzeczywistego, aczkolwiek mocno uproszczonych. Dochodzą do tego fundamentalne zmiany w samej rozgrywce, takie jak rezygnacja z systemu chowańców (kojarzącego się z serią
Pokemon) oraz tur na rzecz walki w czasie rzeczywistym.
Można by sÄ…dzić, że dodanie tylu nowoÅ›ci nie ma szans wypaść z korzyÅ›ciÄ… dla niszowej produkcji o – bÄ…dźmy szczerzy – nie najwyższym budżecie. Jednak zaledwie kilka tekstów wspomina o być może nadmiernych ambicjach twórców (vide
Destructoid), a nawet ich autorzy mają wiele dobrego do powiedzenia na temat gry. Zdecydowana większość recenzentów nie może się nadziwić, jak
Level 5 udaÅ‚o siÄ™ wprowadzić tyle elementów w taki sposób, by każdy z nich miaÅ‚ swój urok, a razem tworzyÅ‚y spójnÄ… caÅ‚ość. Walka jest prosta i intuicyjna, ale posiada ukrytÄ… głębiÄ™; zarzÄ…dzanie królestwem i potyczki a’la RTS potrafiÄ… wciÄ…gnąć na dÅ‚ugo, a zadania sÄ… liczne i interesujÄ…ce. JednoczeÅ›nie nie zapomniano o fabule – historia Evana i Rolanda zaczyna siÄ™ z przytupem i zasadniczo nie ustÄ™puje wydarzeniom przedstawionym w jedynce, choć nie zabrakÅ‚o bardziej krytycznych tekstów, których autorzy czujÄ… lekki niedosyt (
IGN,
Destructoid). Wypada zaznaczyć, że choć dwójka rozgrywa się w tym samym świecie, to stanowi samodzielną opowieść, tak więc znajomość losów Oliviera i spółki nie jest niezbędna do zabawy.
Większych zastrzeżeń nie wzbudził angielski dubbing gry, choć część serwisów ma zastrzeżenia do głosów niektórych postaci (na przykład Evana). Niemniej jeśli ktoś preferuje grać z japońskimi dialogami, może je błyskawicznie ustawić w opcjach gry. Dobrze wypadła też muzyka, mimo zastrzeżeń recenzentów co do zbytniej powtarzalności pojedynczych utworów. Natomiast oprawa wizualna to jeden z mocniejszych elementów gry, jako że ponownie otrzymaliśmy kolorową grafikę niczym z filmów studia
Ghibli.
Źródło:
"Entelarmer" - GRY-OnLine
|
| Klemens
|
| 2018-03-19 18:12:40
|
|
|