Z zasady czytelnicza brać dość nieufnie podchodzi do efektów próbowania swych sił przez znane, acz nie kojarzone z literaturą persony w beletrystyce. I trudno się jej dziwić, zazwyczaj są to dzieła wątpliwej jakości, cechujące się mało udanymi i banalnymi fabułami, jak i czysto warsztatowo nieudolne. Wszakże każda reguła cechuje się wyjątkami, a gdy ów zajdzie, dane jest nam rozkoszować się lekturą inną niż pozostałe, prezentującą nieco odmienny sposób postrzegania, zupełnie niepowtarzalny styl.
Tego rodzaju sukces staÅ‚ siÄ™ udziaÅ‚em powszechnie obecnie znanego wÅ‚oskiego mediewisty( tj. znawcy okresu Å›redniowiecza) –
Umberto Eco. Jego brawurowy debiut –
„ImiÄ™ róży” – dÅ‚ugo nie opuszczaÅ‚o czoÅ‚owych miejsc na listach bestsellerów, czemu dodatkowo przysÅ‚użyÅ‚a siÄ™ jeszcze znakomita ekranizacja z
Seanem Connerym w roli głównej. Oczekiwania więc znacznie wzrosły, Włoch zaś milczał i wielu zaczęło wysuwać hipotezy, iż mamy do czynienia ze zjawiskiem strachu przed kontynuacją, który staje się udziałem licznych artystów, którym pierwsze dzieło przynosi wielki sukces i obawiają się oni ewentualnej dalszej klęski. I na takowych dywagacjach upłynęło bez mała osiem lat, aż na rynku pojawiło się
„WahadÅ‚o Foucaulta”, czyli odpowiedź pisarza na wszelkie wÄ…tpliwoÅ›ci.
Akcja zaczyna siÄ™ zaÅ›… koÅ„cem. Autor prezentuje nam bowiem głównego bohatera już u kresu historii, jej finalnego rozwiÄ…zania, stojÄ…cego przy tytuÅ‚owym wahadle Foucaulta. Od poczÄ…tku dana nam jest wiedza odnoÅ›nie losu poszczególnych bohaterów, ocen zdarzeÅ„ minionych, niemalże caÅ‚a opowieść przybiera postać retrospektywnej analizy wypadków, które prowadzÄ… bohatera tam, gdzie go poznajemy.
Czy jednak można powiedzieć, iż nasza wiedza jest wystarczająca? W żadnym razie, włoski twórca nie bez humoru i odrobiny złośliwej ironii droczy się z czytelnikiem, celowo go zwodzi i wręcz zmusza do zarzucenia ledwo co napoczętej teorii. Praktycznie przez ani chwilę nie mamy pewności, czy autor w danej chwili jest poważny, czy też właśnie konstruuje kolejną pułapkę.
O cóż zaÅ› wÅ‚aÅ›ciwie siÄ™ rozchodzi? Rzecz tyczy siÄ™, a jakże, templariuszy i zwiÄ…zanych z nimi caÅ‚ego szeregu legend, mitów i historii, acz nie tylko, trudno bowiem wskazać toposy, po które autor by nie siÄ™gnÄ…Å‚ – Agartta, Atlantyda, różokrzyżowcy, masoneria, kabaÅ‚a – wyliczać można zaiste w nieskoÅ„czoność. A wszystko to skÅ‚adajÄ…ce siÄ™ na wielki spisek, co do którego ani przez chwilÄ™ nie możemy być nawet pewni, czy w ogóle ów istnieje. Wszak nieÅ‚atwy jest los tropiciela zagadek.
Autor ani na chwilę nie pozwala zapomnieć, jak wielkim jest erudytą i znawcą swej ukochanej epoki, acz nie tylko niej. Dlatego też wielkie wrażenie robi rozmach opowieści, bogactwo wątków, zdawałoby się kompletnie się różniących, a w czarodziejskiej przędzalni pióra Włocha wzajem się zapętlających.
Ze stylem
Eco wiąże siÄ™ wszakże jeden problem, a mianowicie należy go porcjować, jest on trudno przyswajalny w wiÄ™kszych iloÅ›ciach. Czasami bowiem wyliczenia imion demonów na ponad poÅ‚owÄ™ strony zaczynajÄ… mÄ™czyć i przytÅ‚aczać czytelnika. Można jednakowoż spojrzeć na to i z drugiej strony – w każdej niemalże chwili można przerwać lekturÄ™ jak i siÄ™gnąć po książkÄ™, by udatnie spożytkować wolny kwadrans czasu.
„WahadÅ‚o Foucaulta” to powieść monumentalna, acz wymagajÄ…ca. I to niekoniecznie wiedzy czy innych walorów umysÅ‚u, lecz odrobiny koncentracji, uwagi. NieÅ‚atwo siÄ™ w niej zgubić, ale jeÅ›li to już siÄ™ stanie, szalenie trudno może być wrócić do nurtu wydarzeÅ„. Jednakże jest to pozycja ze wszech miar godna polecenia na wolne wieczory, bynajmniej nie zimowe. A odrobinkÄ™ wysiÅ‚ku intelektualnego nikomu nie zaszkodzi.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|