Paprocie to rośliny o bardzo długiej historii ewolucyjnej. Pojawiły się one na naszej planecie nim jeszcze dobór naturalny wykształcił „ideę” zapylania. Ale legendy nie muszą być racjonalne, nic więc dziwnego, że już wiele stuleci temu powstały opowieści, że przy (bardzo) dużym szczęściu można jednak znaleźć egzemplarz w tego rodzaju kwiatostan zaopatrzony, a co ma automatycznie wiązać się z bogactwem czy spełnieniem innych marzeń. Motyw ten stanowi punkt wyjścia dla opowiadań zgromadzonych w omawianej antologii.
Wszystkie zgromadzone teksty zostały napisane przez kobiety (nie jestem w stanie orzec na ile był to celowy zabieg i jaka była leżąca u jego podłoża motywacja) – i poza tytułowym wątkiem jest to jedyny zwornik pomiędzy nimi. Gatunkowo reprezentują one sobą zupełnie różne podejścia, i to pomijając fakt, iż siłą rzeczy cechuje je fantastyczność o takim czy innym nasileniu.
Będziemy więc mieli do czynienia z opowieścią grozy, historią bardziej klasyczną, właściwą dla tekstów traktujących o wiedźminie (choć wzbogaconym o specyficzny zwrot fabularny), a nawet swoistym pastiszem. Ten eklektyzm podejść świadczy o autonomii autorek, choć czasami może doskwierać czytelnikowi.
Jakkolwiek lektura jest wartka, to nie przepływa bezmyślnie pomiędzy palcami. Po jej zakończeniu czytelnik jest w stanie przywołać z pamięci kilka konceptów, choć jednak wątpię, czy którykolwiek z nich byłby skłonny on uznać za autentycznie unikalny.
„Kwiat paproci i inne legendy słowiańskie” to owoc ostatniej mody na przychylniejsze spojrzenie na dziedzictwo naszych przodków (tych dawniejszych), jakkolwiek całkowicie autorskie i operujące w sposób nowoczesnym dawnym instrumentarium pojęć i pomysłów. Czasami są to teksty całkiem niegłupie, lecz raczej nie cechujące się uniwersalizmem bądź wyjątkowością, które pozwoliłyby im przetrwać próbę czasu.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|