„Kto nie grał w (klasycznego) Baldura ni razu, ten nie zazna słodyczy w giercmańskim niebie” – chciałoby się rzec, by nie rzucić bardziej trywialnym „gimby nie znajo” obcując z graczami, dla których izometryczne rolpleje Interplay’a stanowią produkcje datujące się na epokę poprzedzającą ich narodziny. Jeśli jednak skrycie jesteśmy już nieco znużeni eksplorowaniem po raz setny zaułków Candlekeep czy Sigil, to możemy sięgnąć po Swordhaven: Iron Conspiracy.
Ok, może z materiałów promocyjnych omawianej gry – ba, jej okładki! – wygląda w naszą stronę maszkara rodząca skojarzenia z welociraptorem, ale już pierwsze kontakty z grą przywołują zdecydowanie bardziej „baldurowe” skojarzenia. Jednym z pierwszych narzędzi, przy pomocy których autorzy osiągają ten rezultat jest… czcionka, przy pomocy której formułowane są wszystkie komunikaty. Aż się zastanawiam, czy nie doszło tu do jakiegoś naruszenia praw autorskich.
Rzeczony welociraptor jednoznacznie jednak sugeruje, iż nie mamy tu do czynienia z żadną kalką, akcja gry rozgrywa się w autorskim świecie, zaś fabuła zdecydowanie nie jest opowieścią o Dziecięciu Bhaala czy cierpiącym na amnezję nieśmiertelnym stworze. Inna sprawa, że wobec scenariusza można sformułować kilka zarzutów.
Zaryzykuję tezę, iż zdecydowanie największych poprawek wymaga jednak system walki. Nie chodzi o to, że nie jest on absorbujący – jest. Nie chodzi o to, że nie jest on przemyślany – widać, iż stanowił źródło refleksji. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, iż brakuje mu balansu, prowadząc do tego, że niektóre starcia cechują się iście obłąkańczą trudnością, wymagając w istocie wielu podejść. Łatwo się zniechęcić, choć pewną niewielką osłodą jest swoboda zapisu stanu gry.
Gra przywodzi na myśl dawne
„Baldury”, lecz jednak jest produktem swoich czasów, nie uświadczymy więc już pikselozy, która nieco drażni, gdy w istocie sięgniemy po arcydzieła z poprzedniego stulecia. Nie trzeba jednak wielkiej spostrzegawczości by dostrzec, że mimo wszystko mamy do czynienia z produkcją budżetową.
Swordhaven: Iron Conspiracy to gra zdecydowanie wymagająca dodatkowych szlifów i aktualnie nieco wzbudzająca zastrzeżenia pod względem relacji cena/jakość (a właściwie „ilość”). Jako miłośnik izometrycznych rolplejów będę jednak bacznie śledził dalsze jej losy i wyczekiwał premiery edycji 1.0.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|