Czasami zastanawiam się, czy nie można mnie uznać za Jonasza rynku gier wideo. Jak tylko zachwycę się konceptem jakiejś gry czy jej realizacją, to szybko okazuje się, iż odniosła ona finansową porażkę bądź wręcz klęskę, okazując się ostatnim gwoździem do trumny danego studia deweloperskiego, cyklu czy wręcz całego (pod)gatunku. Tytułem przykładu – wielbię Arcanum: Przypowieść o Maszynach i Magyi, a powodów ku temu mógłbym wymienić całe mnóstwo. Wydawcy i dystrybutorzy danego tytułu wyraziliby dalece odmienne zdanie. Na szczęście dobre pomysły nie umierają tak definitywnie i raz na jakiś czas ktoś usiłuje przywrócić je do życia. Taką próbą jest New Arc Line.
Pierwszy kontakt z grą przywodzi jednak na myśl inną znaną produkcję, a biorąc pod uwagę skalę jej sukcesu trudno owej inspiracji się dziwić. Mowa tu o
Baldur’s Gate 3 - teoretycznie jesteśmy nikim i doznajemy gwałtownego przebudzenia w świecie przywodzącym na myśl obrazy
Daliego, a atakowanego przez smoki. Przemy więc przed siebie, byle przetrwać… brzmi znajomo?
Po tego rodzaju hitchcockowskim starcie czeka na wytchnieniowa wizyta w mieście, które od razu pobudzi do żywszego bicia serca każdego miłośnika steampunku. Dookoła jest kolorowo, otoczeni zaś jesteśmy przez pełną optymizmu i wiary w postęp (technologiczny) parę i koła zębate, napędzające między innymi automatony.
Pierwsze kwadranse rozgrywki jako żywo przywodzą na myśl ponownie
BG3 oraz innego klasyka, a mianowicie interplay’owskie odsłony serii
Fallout, a to z uwagi na wszechobecne testy umiejętności. Całość jest jednak skonstruowana bardzo przemyślnie, nawet niepowodzenia potrafią być edukujące, niekoniecznie zaś muszą oznaczać ślepą uliczkę, w związku z czym nie działamy w warunkach dyktatu mechaniki „szybki zapis – szybki wczyt”.
Dlaczego wspomniałem o
Falloucie? Gra nieco przywodzi na myśl jego klimat, traktowanie z humorem tematów poważnych i bardzo poważnych, pomimo bowiem kolorowej fasady zwiedzany przez nas świat nie jest miejscem zbyt przyjaznym, a skrywa pod sobą całe mnóstwo brudu i zła. W dużej mierze to jednak od nas zależy, czy przeć do przodu będziemy z wykorzystaniem pięści, języka czy zręcznych palców, z reguły możliwości jest bardzo wiele. Cieszy również fakt, iż zadania poboczne nie zostały potraktowane po macoszemu, przeciwnie, potrafią ująć tak konstrukcją, jak i złożonością.
New Arc Line z pewnością nie wyznaczy nowych trendów pod względem oprawy, co jednak łatwo wybaczyć zważywszy chociażby na fakt, że takie
Arcanum w swojej epoce również nie było szczytowym osiągnięciem grafików. Inna rzecz, iż do dzisiaj zwykłem sobie często odpalać jej ścieżkę muzyczną, tymczasem dzieło
Dreamate aż tak nie ujęło moich uszu.
Na
New Arc Line nie czekałem, praktycznie przed wczesnodostępowym debiutem danego tytułu niemal o nim nie słyszałem. Po kilku godzinach spędzonych z daną produkcją celowo jednak ograniczałem swój progres, albowiem już wiem, że twórcy mnie przekonali, iż będę chciał dotrzeć do jego napisów końcowych, czego sobie i Wam życzę.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|