Dawno, ale to naprawdÄ™ dawno temu, w czasach gdy byÅ‚em mÅ‚ody i piÄ™k… no dobrze, nie tak szpetny jak dziÅ›, dane mi byÅ‚o spÄ™dzić niejednÄ… godzinÄ™ przy grach przygodowych mieniÄ…cych siÄ™ setkami – i tylko takÄ… iloÅ›ciÄ… – pikseli, które tylko z grubsza kojarzyÅ‚y siÄ™ z poszczególnymi przedmiotami czy ludźmi, ale z kolei których najwiÄ™kszym atutem byÅ‚y niebanalne dialogi, humor i fabuÅ‚a. Po upÅ‚ywie okoÅ‚o dwóch dekad pewnego rodzaju powtórkÄ… z tego rodzaju rozrywki okazaÅ‚a siÄ™ dla mnie gra To the Moon.
Od razu godzi siÄ™ zacząć od oprawy wizualnej, gdyż ona najbardziej wyróżnia rzeczonÄ… produkcjÄ™ z mrowia innych współczesnych – otóż raczeni jesteÅ›my klasycznÄ… grafikÄ… pikselowÄ…, zÅ‚ożoność postaci i ich animacja jest niewiele lepsza niż to byÅ‚o w przypadku najsÅ‚ynniejszej odsÅ‚ony serii przygód hydraulika Mario. Co wiÄ™cej, caÅ‚ość nasuwa pewne skojarzenia z japoÅ„skimi grami crpg starszej daty i nie jest to skojarzenie przypadkowe, w istocie bowiem wÅ›ród twórców znajdziemy gros osób dalekowschodniej proweniencji. Tylko chwilami raczeni jesteÅ›my przerywnikami utrzymanymi w innej konwencji. Nie oszukujmy siÄ™ jednak, o piÄ™knie mówić nie można, z pewnoÅ›ciÄ… wÄ…tpliwe walory wizualne tej pozycji zniechÄ™cÄ… niejednego odbiorcÄ™.
A szkoda! Gra bowiem przy swojej bardzo prostej, wręcz infantylnej oprawie graficznej jest produkcją wręcz zaskakująco głęboką i dojrzałą. Gracz staje bowiem u kresu życia starego człowieka, którego ostatnim życzeniem, wręcz zachcianką, jest doświadczyć uczucia spełnienia towarzyszącego mu od dzieciństwa marzenia o locie na Księżyc. Brzmi banalnie? Nic z tych rzeczy!
Otóż wcielamy się (na zmianę) w osoby dwojga techników, dysponujących technologią symulowania wspomnień (niejako ich tworzenia), którzy ruszają w wirtualną podróż pod prąd czasu, śledząc kolejne wydarzenia z życia swego klienta, przekonując się, w jaki sposób stał się on tym, kim jest, jak też odkrywając znacznie mroczniejszą stronę jego życia. Jak to wprost określa jeden z bohaterów, widzimy szereg pięknych chwil prowadzących do wykolejenia się pociągu.
Gatunek fabularny gry najproÅ›ciej okreÅ›lić jako tragikomediÄ™, której to konwencji twórcy dość twardo siÄ™ trzymajÄ… – z żelaznÄ… wrÄ™cz konsekwencjÄ… na zmianÄ™ raczeni jesteÅ›my elementami tak humorystycznymi (a autorzy poczucie komizmu majÄ… bardziej wyrafinowane niźli prostackie), jak też dramatycznymi, przygnÄ™biajÄ…cymi niczym jesienny zmrok. Jak siÄ™ zdaje – wybaczcie spoiler – zakoÅ„czenie na tym tle wydaje siÄ™ zanadto optymistyczne, ale tylko do chwili, gdy uÅ›wiadomimy sobie… cóż, nie zdradzÄ™.
Mechanika rozgrywki jest prosta, i to bardzo. Możemy zapomnieć o jakimkolwiek łączeniu ze sobÄ… przedmiotów, tych zresztÄ… jest niewielka ilość, a sposób ich użycia oczywisty. Podobnie rzecz siÄ™ ma z zagadkami – ot, potrzebna jest odrobina logicznego myÅ›lenia, a efekt pozytywny przy tej (niewielkiej) zÅ‚ożonoÅ›ci można zapewne osiÄ…gnąć i czysto przypadkowo. Czasami pojawiajÄ… siÄ™ także elementy zrÄ™cznoÅ›ciowe, ale nawet tak ortodoksyjny i fanatyczny ich przeciwnik w grach przygodowych jak ja musi przyznać, że nie rodzÄ… one jakiegokolwiek stresu, tak sÄ… nieskomplikowane. Szkoda tylko, że nieznacznie da siÄ™ przyspieszyć odczytywanie tekstów, których jest zaskakujÄ…co przy takiej produkcji dużo.
Z kolei znakomicie kreacji klimatu służy oprawa dźwiękowa i muzyczna gry, gdzie także daje o sobie znać azjatyckie pochodzenie autorów. Soundtrack określiłbym wręcz jako na swój sposób finezyjny, został on bowiem stworzony z użyciem syntezatora i prostego edytora muzycznego, a tymczasem jest on autentycznie przyjemny przy całej swej prostocie.
Kilka słów należy poświęcić także lokalizacji. Lapsusów językowych nie zauważyłem, acz zdarzyło się kilka nieprzetłumaczonych fraz, a tych jakkolwiek nieco było, to nie aż tyle, by to usprawiedliwiało takie wpadki. Na szczęście nie ma to właściwie żadnego wpływu na przyjemność z rozgrywki.
To the Moon to pozycja, która autentycznie mnie poruszyła. Śmiem twierdzić, że jej pomysłodawcy oraz scenarzyści, o osobach odpowiedzialnych za udźwiękowienie nie wspominając (czasami zaś są to ci sami ludzie) powinni wręcz przebierać w propozycjach angażu wielkich firm. Dwie i pół godziny spędzonych przy pracy nad spełnieniem ludzkiego marzenia było bowiem czasem wartościowo spędzonym i chętnie podjąłbym się bardziej czasochłonnego wyzwania.
Metryczka
| Grafika |
40% |
| Muzyka |
90% |
| Grywalność |
90% |
|
|
Ocena końcowa |
80% |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
+ / -
Wymagania systemowe
|
Pentium 4 1.8 GHz, 1 GB RAM, karta grafiki 128 MB (GeForce 6600 GT lub lepsza), 1 GB HDD, Windows XP/Vista SP1/7
|
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|