Nie wiem dlaczego, ale odkÄ…d siÄ™gam pamiÄ™ciÄ…, jeÅ›li tylko dana gra umożliwia mi wcielenie siÄ™ w osobÄ™ krasnoluda, to zwykÅ‚em przestać rozważać skorzystanie z innej rasy. Być może przemawia za tym ich skryte odwoÅ‚anie siÄ™ do archetypu mÄ™stwa, ojcostwa, a zarazem ich pewna magiczna realność, gdyż przedstawiciele tej rasy zwykli nie brzydzić siÄ™ ciężkÄ…, brudzÄ…cÄ… pracÄ…, nie sÄ… wolni od przywar, na swój sposób „ludzkich”. Z entuzjazmem powitaÅ‚em wiÄ™c informacjÄ™ o powstaniu gry cRPG, w której rasa ta gra stanowczo pierwsze skrzypce.
Naszym wirtualnym alter ego jest swoisty krasnoludzi mieszczuch, wychowany wÅ›ród ludzi, Å›wiadomy – za każdym razem, gdy spojrzy w lustro – swego pochodzenia i swoiÅ›cie rozumianego dziedzictwa, acz o swych pobratymcach czerpiÄ…cy wiedzÄ™ głównie z książek. Wskutek tego, gdy jego opiekun powierza mu niby proste zadanie, majÄ…ce stanowić punkt wyjÅ›cia dla przygody spod znaku ratowania Å›wiata, dość szybko przeżywa on szok spotykajÄ…c krasnoludów z krwi i koÅ›ci, którzy okazujÄ… siÄ™ być dokÅ‚adnie zgodni ze stereotypowymi wyobrażeniami.
Produkcja rozgrywa siÄ™ niejako w trzech perspektywach – pierwsza przywodzi na myÅ›l tryb strategiczny z różnorakich produkcji RTW, gdzie przemieszczamy siÄ™ pomiÄ™dzy wÄ™zÅ‚ami na mapie, natykajÄ…c siÄ™ na różnorakie przygody i dylematy. Co ciekawe, dotyczy to nie tylko nas, lecz buszujÄ…cych również po okolicy orków, wskutek czego możemy dążyć do starć z nimi – np. w obronie grodziszcz czy innych prostaczków – bÄ…dź przezornie ich unikać.
|
|
|
Krasnoludy są tak męskie, że nawet ichniejsze kobiety mają brody
|
Druga sfera to tryb eksploracji, podczas którego w warunkach typowego rzutu izometrycznego przemieszczamy się po mniej lub bardziej urokliwych zakątkach, próbując rozwiązać niezbyt skomplikowane łamigłówki oraz posunąć akcję do przodu.
Trzecia warstwa to tryb walki, w trakcie którego przyjdzie nam toczyć różnorakie starcia, których cel niekoniecznie sprowadza się wyłącznie do wyrżnięcia wszelkich wrażych jednostek na mapie. Przeciwnie, czasami musimy skupić uwagę na ściśle określonych niemilcach, przy innej okazji istotniejsze jest pełnienie funkcji ochronnych etc. Autorom trzeba oddać, że bardzo starali się uatrakcyjnić ta strasznie przecież już wyeksploatowaną konwencję.
Niestety, każdy z tych trybów zawodzi, w najlepszym razie rodzÄ…c niedosyt, w najgorszym zaÅ› skutkujÄ…c niebagatelnÄ… frustracjÄ…. Podczas warstwy strategicznej bowiem wyraźnie widać, iż poszczególne regiony nie sÄ… równie atrakcyjne, w jednym – zbliżonych do osi głównego wÄ…tku – co i rusz natykamy siÄ™ na różnorakie wydarzenia, w innych zaÅ› czas pÅ‚ynie leniwie i nie dzieje siÄ™ nic wartego jakiejkolwiek uwagi. Tryb eksploracji jest z kolei wrÄ™cz skrajnie liniowy i z reguÅ‚y zupeÅ‚nie trywialny, nie pozwalajÄ…c nam nawet zboczyć z wÄ…skiej Å›cieżki. JeÅ›li zaÅ› chodzi o walkÄ™… cóż, tu przyjdzie nam zazgrzytać zÄ™bami. Autorzy chwalili siÄ™ implementacjÄ… zaawansowanej fizyki, jak też jej taktycznymi walorami z uwagi na mechanikÄ™ aktywnej pauzy, tymczasem zawodzi wÅ‚aÅ›ciwie każdy element. Owszem, możemy sobie poskakać i porozpychać rywali, caÅ‚ość rozgrywa siÄ™ jednak w sposób „zerojedynkowy”, nie sposób zrównoważyć efektów poprzez „delikatniejsze” podejÅ›cie. Aktywna pauza stanowi zaÅ› konieczność, albowiem nasi podopieczni – podobnie zresztÄ… jak przeciwnicy – cechujÄ… siÄ™ sztucznym kretynizmem, gubiÄ…c Å›cieżki, niewÅ‚aÅ›ciwie dobierajÄ…c rywali, jak też wykazujÄ…c zupeÅ‚nÄ… pasywność w sytuacji, gdy kilka kroków dalej ginie ich towarzysz.
|
|
|
Namiastka tłumu, w jakim zwykle porusza się gracz
|
Jeszcze wiÄ™kszÄ… wrogość rodzi jednak fakt, że misje „bitewne” sÄ… nielogiczne i czasami naprawdÄ™ nie wiadomo, dlaczego nam siÄ™ nie powiodÅ‚o. Ot, na poczÄ…tku przyjdzie na ten przykÅ‚ad stoczyć walkÄ™, w trakcie której narrator nakazuje nam ubić trzech orkowych puzonistów, wzywajÄ…cych posiÅ‚ki. Gdy jakimÅ› przypadkiem nam siÄ™ to uda, to posiÅ‚ki i tak spÅ‚ywajÄ… i misja koÅ„czy siÄ™ porażkÄ… oraz koniecznoÅ›ciÄ… zaÅ‚adowania zapisu stanu gry. PrzykÅ‚ady można mnożyć… Najgorsze jest zaÅ› to, że twórcy wreszcie przeÅ‚amali jeden z paradygmatów współczesnych gier cRPG, ograniczajÄ…cych liczbÄ™ czÅ‚onków drużyny do raptem kilku postaci – w
The Dwarves możemy prowadzić kilkanaście takowych
jednocześnie, co aż prosiło się o położenie większego nacisku na taktyczne mechanizmy rozgrywki. Tak się jednak nie stało.
Wady można mnożyć. Rzuca siÄ™ w oczy niezwykle prosty, wrÄ™cz prostacki ekwipunek postaci – możemy zapomnieć o jej „strojeniu” w różnorakie pancerze i bÅ‚yskotki, ot, możemy przypisać tylko jeden przedmiot szczególny do postaci, ba, nie mamy nawet wpÅ‚ywu na jej uzbrojenie. Również relacje miÄ™dzy poszczególnymi czÅ‚onkami drużyny sÄ… dość sztampowe i banalne, a szkoda, bo samo uniwersum dostarcza tutaj potencjaÅ‚u, choćby komicznego.
|
|
|
Mapa niby obszerna, jednakże dość pusta
|
Rzeczona gra cechuje siÄ™ przyjemnÄ… dla oka i ucha oprawÄ… audiowizualnÄ…, acz momentami stanowiÄ…cÄ… przejaw przerostu formy nad treÅ›ciÄ… – czasami ekran jest tak kolorowy, że aż nieczytelny, czyniÄ…c kierowane postaci trudno dostrzegalnymi. Atutem niewÄ…tpliwie sÄ… zaÅ› scenki przerywnikowe, których żadna kreskówka czy gra przygodowa by siÄ™ nie powstydziÅ‚a.
The Dwarves to opowieść niestety o tak fascynującej rasie jak krasnoludy, lecz historia zmarnowanego potencjału. Gra, czyli produkt z definicji rozrywkowy, nie bawi, lecz irytuje i denerwuje, stanowiąc wręcz antytezę niemieckiego kunsztu.
Metryczka
| Grafika |
85% |
| Muzyka |
65% |
| Grywalność |
40% |
|
|
Ocena końcowa |
50% |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
+ / -
Wymagania systemowe
|
Intel Core 2 Quad Q9650 3.0 GHz/Phenom II X4 940 3.0 GHz, 6 GB RAM, karta grafiki 2 GB GeForce GTX 660/Radeon 7870 lub lepsza, 25 GB HDD, Windows 7/8.1/10
|
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|