Dobry rolplej nie musi posiadać oszałamiającej oprawy, tzn. cechującej się hiperrealistyczną grafiką w rozdzielczości liczonej w miliardach pikseli i setkach klatek na sekundę. Dobra gra przygodowa nie musi przewidywać łamigłówek wymagających odwiedzenia dwudziestu ekranów i zgromadzenia trzydziestu przedmiotów w celu następnego przetestowania kilkuset (co najmniej) ich kombinacji. Wystarczy naprawdę ciekawy pomysł, tyleż na uniwersum, jak i fabułę. A estetyczna oprawa może już jedynie windować ocenę całości do góry. Owa „prosta” recepta wystarczyła twórcom Citizen Sleeper by zdecydowanie wyróżnić się wśród mrowia innych produkcji, lecz i tak nieoczywistym był dla mnie fakt powstania sequelu danej produkcji.
Fabuła
Starward Vector jest zbliżona pod względem ogólnej konstrukcji z „jedynką”, choć naturalnie doczekała się ona znaczących modyfikacji. Podobnie więc jak poprzednio wcielamy się w tytułowego „śpiocha” (czy też raczej „śniącego”), czyli oso… hm, androida obdarzonego umysłem rzeczywistego człowieka, a który niczym replikant z
„Łowcy androidów” został stworzony w celu niewolniczej harówki ku chwale i bogactwu korporacji. I który buntuje się przeciwko temu losowi, w związku z czym musi liczyć się z pościgiem.
|
|
|
Koty ruszają na podbój kosmosu (choć psy były szybsze)
|
Oczywiście wątek zagrożenia, statusu ściganej zwierzyny pozostaje jednym z istotniejszych opowieści, lecz nie jedynym. Jest to bowiem również opowieść o poszukiwaniu własnego ja, poznaniu siebie i zrozumieniu, a także ewentualnie ukształtowaniu nowej osobowości, wolnej od ciężarów przyszłości. W praktyce zaś jest jeszcze lepiej, niż to brzmi.
Oczywiście „dwójka” pod względem fabularnym nie stanowi kalki pierwowzoru, całość więc została przyprawiona dodatkowymi „smaczkami”, chociażby faktem, że trafiamy na przeciwległy skraj poznanej wcześniej galaktyki, a zarazem stajemy się mimowolnym świadkiem (i uczestnikiem) konfliktu między korporacjami przeradzającego się wręcz w wojnę.
|
|
|
Podróże kosmiczne wydawały się atrakcyjniejsze
|
Pod względem samej rozgrywki tytuł też mocno przypomina pierwowzór, a więc będziemy mieli do czynienia z rzutami kośćmi (i to na tyle dosłownie, na ile to możliwe w przypadku gry wideo) decydującymi o wynikach naszych akcji, lecz owa mechanika została podrasowana pod niemal każdym względem. Po pierwsze, możemy również zostać wspomożeni przez członków załogi, którzy mają swoje atuty i słabości. Po drugie, tym razem przyjdzie nam przemieszczać się pomiędzy układami, a więc musimy mieć również baczenie na zarządzanie surowcami, jak też ich gromadzenie. Boleśnie odczujemy, iż kto chce jeść, musi pracować, a owa harówka często jest dość nużącym i czasochłonnym grindem (i jest to chyba największy feler omawianej produkcji).
Gra została również rozwinięta pod względem oprawy, która jednak wciąż cechuje się tym samym duchem. Nie obraziłbym się jednak, gdyby mapa naszej gwiezdnej okolicy była nieco bardziej urozmaicona i po prostu atrakcyjniejsza. Również muzyka autorstwa
Amosa Roddy’ego nie porwała mnie aż tak jak to miało miejsce w przypadku pierwowzoru, choć poprzeczkę w istocie zawiesił on sobie na iście niedosiężnym poziomie.
|
|
|
Urok kosmicznych instalacji... i kości
|
Citizen Sleeper 2: Starward Vector jest tym, czym
„Dzień sądu” dla pierwszego
„Terminatora” - tytułem nieco odmiennym i niemal lepszym pod każdym względem od pierwowzoru, w żadnym razie jednak nie deprecjonującym jego dorobku i wciąż zachęcającym do powrotu do „jedynki”. Po takim sequelu już nie mogę się doczekać „trójki”!
Metryczka
| Grafika |
75% |
| Muzyka |
80% |
| Grywalność |
80% |
|
|
Ocena końcowa |
80% |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
+ / -
Wymagania systemowe
|
Procesor Intel Core i3, 4 GB RAM, karta graficzna DirectX 11, 2 GB HDD, Windows 10 64-bit
|
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|