The Neverhood uchodzi za pozycjÄ™ legendarnÄ…, choć w dacie premiery i niedÅ‚ugo po niej nie odniósÅ‚ spektakularnego sukcesu. ZostaÅ‚ on jednak upowszechniony bodaj z kartami graficznymi jednej z dominujÄ…cych na rynku firm, tak że niejako z przypadku wielu graczy mogÅ‚o siÄ™ przekonać, jak znakomitÄ… grÄ… te dzieÅ‚o byÅ‚o. Dziwić wiÄ™c musi okoliczność, że produkcja ta nie doczekaÅ‚a siÄ™ peÅ‚noprawnego sequelu czy choćby różnorakich „klonów” – aż nastaÅ‚ Armikrog.
Od razu zaznaczyć trzeba, że mamy do czynienia z pozycją sfinansowaną w znacznej mierze poprzez Kickstarter, co objawia się jednak pewną jej budżetowością, przekładającą się chociażby na długość (a właściwie krótkość) rozgrywki.
Nawiązania do pierwowzoru są jednak oczywiste, wręcz kłujące w oczy. Główny bohater niezwykle przypomina słynnego Klaymana (tylko człapie nieco mniej platfusowato), podobnież także jawi się świat przezeń penetrowany, ba, uświadczymy nawet kamienne tablice z opowieścią (jakkolwiek znacząco krótsze od tych oryginalnych).
Podobnie jak
The Neverhood również w
Armikrogu nie uÅ›wiadczymy jakichkolwiek elementów zrÄ™cznoÅ›ciowych, zaÅ› „zbieractwo” bÄ™dzie ograniczone do minimum. Esencja rozgrywki sprowadza siÄ™ do rozwiÄ…zywania różnorakich Å‚amigłówek, a nade wszystko choćby faktu dostrzeżenia okreÅ›lonych prawidÅ‚owoÅ›ci i powiÄ…zaÅ„ przyczynowo-skutkowych. Klasyczne „no dobra, co dalej?”. A trzeba przyznać, że w staroszkolnym stylu gra potrafi być w tym elemencie autentycznie wymagajÄ…ca.
|
|
|
Wbrew pozorom to łamigłówka
|
Twórcy gry reklamowali jako postÄ™p w swej produkcji zapewnieniem głównemu bohaterowi towarzysza w postaci psa (a wÅ‚aÅ›ciwie tworu psopodobnego, bo potrafi on nawet latać – jeÅ›li wÅ‚aÅ›ciwie go nakarmić), który ma stanowić wiÄ™cej niż moralne wsparcie, gdyż nawiÄ…zanie z nim współpracy ma stanowić konieczność. W praktyce jednak jest to postać drugorzÄ™dna, interakcje z jej udziaÅ‚em w istocie nie stanowiÄ… wiÄ™cej jak jednÄ… piÄ…tÄ… czasu gry, a niektóre majÄ… dość sztuczny charakter, by wskazać chociażby na używanie przycisków znajdujÄ…cych siÄ™ na wysokoÅ›ci kolan głównego bohatera – tak jakby nie mógÅ‚ on siÄ™ skÅ‚onić bÄ…dź ukucnąć.
Armikrog nie jest niestety wyposażony w porywającą ścieżkę muzyczną, choć paradoksalnie można to rozpatrywać w kategoriach atutu, gdyż jazzujące motywy
The Neverhood nie przez każdego gracza byÅ‚y witane z entuzjazmem. Z kolei oprawa wizualna jest przyjemna dla oka, syci kolorami, zróżnicowaniem poszczególnych plansz – jak też skutkuje koÅ‚ataniem gdzieÅ› z tyÅ‚u gÅ‚owy myÅ›li o ulepieniu tego rodzaju przestrzeni.
|
|
|
Im bardziej dziwacznie, tym bardziej typowo
|
Największą wadą
Armikrogu jest jednak zabugowanie. Co prawda nawet na etapie tworzenia niniejszej recenzji zostaÅ‚ opublikowany patch usuwajÄ…cy drobne błędy spostrzeżone na etapie zabawy, lecz szereg pozostaje niezmiennych, a choćby wizyta na YouTubie uÅ›wiadamia, że niedoróbki te zaczęły porastać mchem. Czasami – co stanowi najwiÄ™kszy absurd – jedynym rozwiÄ…zaniem pozostaje przeÅ‚adowanie gry, i nagle zamkniÄ™te Å›cieżki siÄ™ otwierajÄ…. Najgorsze jest jednak to, że potrafi to wpÅ‚ynąć nawet na samo zakoÅ„czenie, czyniÄ…c je kompletnie nielogicznym.
Armikrog oferuje podróż w czasie do krainy wspomnień, gdzie wszystko pozostałe niezmienne. Gra nie ma jednak tej magii, która rzucała na kolana wiele lat temu i współczesne pokolenie nie dostrzeże w niej niczego bardziej wartościowego od zastosowania dość rzadkiej współcześnie animacji poklatkowej.
Metryczka
| Grafika |
80% |
| Muzyka |
50% |
| Grywalność |
70% |
|
|
Ocena końcowa |
70% |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
+ / -
Wymagania systemowe
|
Intel Pentium IV 2.0 GHz/AMD Athlon II 2.0 GHz, 2 GB RAM, 2 GB HDD, Windows XP(SP3).
|
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|