PowieÅ›ci graficzne zwykÅ‚y siÄ™ kojarzyć dla „typowych” miÅ‚oÅ›ników wirtualnej rozrywki z nudami pozorujÄ…cymi gry, zaÅ› wiele osób ceniÄ…cych sobie sÅ‚owo pisano nieraz zwykÅ‚o odczuwać rozczarowanie zwiÄ…zane z umiarkowanÄ… jakoÅ›ciÄ… – bÄ…dź iloÅ›ciÄ… – tekstu, jak też potencjalnie rozpraszajÄ…cymi mechanikami, które teoretycznie winny urozmaicać czas. Na szczęście sÄ… JapoÅ„czycy.
428: Shibuya Scramble to produkcja, której akcja rozgrywa siÄ™ w czasach nam niemal współczesnych, bo pod koniec pierwszej dekady XXI wieku, w miejscu również niespecjalnie jawiÄ…cym siÄ™ jako turystycznie atrakcyjne (chyba że ktoÅ› jest rozmiÅ‚owany w dalekowschodnich metropoliach), a mianowicie tytuÅ‚owej dzielnicy Shibuya tokijskiej aglomeracji. W ciÄ…gu pierwszych minut rozgrywki użytkownik odnosi wrażenie, iż bÄ™dzie miaÅ‚ do czynienia z kryminaÅ‚em bÄ…dź wrÄ™cz thrillerem – co bynajmniej nie okazuje siÄ™ błędnym przekonaniem – lecz w ciÄ…gu kolejnych godzin uÅ›wiadczy licznych „spowolnieÅ„” akcji i wÄ…tków obyczajowych. I nie tylko.
Należy to wyraźnie podkreÅ›lić – historia nakreÅ›lona w omawianej pozycji zalicza siÄ™ do jednych z lepszych spotykanych przy okazji powieÅ›ci graficznych. Wzbudza ona zaintrygowanie, emocjonuje, ale niejednokrotnie uÅ›wiadczy siÄ™ pragnienia przyjemnego wybuchniÄ™cia Å›miechem, raczeni jesteÅ›my bowiem czasami iÅ›cie groteskowymi komizmami postaci bÄ…dź sytuacji, które co prawda nigdy nie wysuwajÄ… siÄ™ na pierwszy plan, lecz stanowiÄ… przyjemnÄ… odskoczniÄ™ i moment wytchnienia gdy atmosfera wÄ…tku głównego stanie siÄ™ wrÄ™cz duszna.
428 to gra w znacznej mierze decyzyjna, dane nam będzie pokierować losami głównie czterech postaci (choć nie tylko), których ścieżki w mniejszym bądź większym stopniu co i rusz będą się krzyżować. Co ciekawe, niejednokrotnie ich wzajemne oddziaływania na siebie będą momentami bardzo subtelne, lecz dla biegu głównej opowieści kluczowe.
|
|
|
Jun'ichi Yanagishita rzÄ…dzi!
|
Teoretycznie owe „motyle wymachy skrzydÅ‚ami” można by byÅ‚o rozpatrywać w kategoriach wady – niejednokrotnie czÄ™sto przy okazji pierwszego zetkniÄ™cia siÄ™ z danym wyborem jego konsekwencje pozostajÄ… absolutnie nieodgadnione, lecz w istocie stanowi to efekt głębokiej refleksji, gdyż tak naprawdÄ™ wodzić ma użytkownika na manowce tzw. zÅ‚ych zakoÅ„czeÅ„, których odkrywanie niejednokrotnie dostarcza prawdziwej uciechy i spycha na dalszy plan pragnienie posuniÄ™cia fabuÅ‚y naprzód. Nieprzypadkowo okreÅ›liÅ‚em owe zÅ‚e zakoÅ„czenia „tak zwanymi”, albowiem nie wszystkie subiektywnie można tak okreÅ›lić. Jasne, Å›mierć głównego bohatera z nożem w plecach niewÄ…tpliwie takowÄ… jest, ale czy to samo można powiedzieć o informacji, że daÅ‚ sobie spokój z pracoholizmem i zdobyÅ‚ serce swej ukochanej i utworzyÅ‚ wraz z niÄ… szczęśliwe stadÅ‚o rodzinne w otoczeniu przyrody? Szkoda tylko, iż czasami cechujÄ… siÄ™ one pewnymi lukami logicznymi – skoro bowiem zaniechaliÅ›my ratowania Å›wiata, to jakim cudem tenże w istocie przetrwaÅ‚, mimo że opowieść „prawidÅ‚owa” dowodzi, że nasza rola byÅ‚a tu kluczowa?
Warto mieć również na wzglÄ™dzie fakt, iż caÅ‚ość zostaÅ‚a skomponowana bardzo inteligentnie, cechujÄ…c siÄ™ chociażby wieloÅ›ciÄ… easter eggów i nawiÄ…zaÅ„ ze wszech miar nieoczywistych, wymagajÄ…cych dość głębokiej znajomoÅ›ci kultury czy też prezentowanych realiów. Ot, choćby taki nauczyciel angielskiego jednej z bohaterek, zwÄ…cy siÄ™… Leland Palmer.
|
|
|
To nie ten dowcip, o którym myślicie
|
Dość urozmaicona jest również mechanika danego tytuÅ‚u, przynajmniej jak na standardy gatunku. Nie tylko przebijamy siÄ™ przez bloki tekstu (tu zresztÄ… daje o sobie znać jeden z wiÄ™kszych felerów w postaci niemal zupeÅ‚nego braku możliwoÅ›ci wpÅ‚ywu na tempo tego procesu) i od czasu do czasu wybieramy jeden spoÅ›ród kilku wariantów zachowania, lecz także możemy zdecydować siÄ™ na dokonanie niejako w Å›rodku wÄ…tku przeskoku do innej postaci. Jakby tego byÅ‚o maÅ‚o, po ukoÅ„czeniu głównego wÄ…tku raczeni jesteÅ›my kolejnymi minigrami itp., odsÅ‚aniajÄ…cymi nam kolejne warstwy opowieÅ›ci, wczeÅ›niej przed nami zupeÅ‚nie skrywane. Dodajmy zresztÄ…, iż niektóre z nich sÄ… wrÄ™cz surrealistycznie absurdalne – ot, taki znak firmowy „made in Japan”.
Oprawa tytuÅ‚u opiera siÄ™ głównie na sekwencjach zdjęć, tylko z rzadka przetykanych krótkimi ujÄ™ciami filmowymi, którym zwykÅ‚o towarzyszyć raptem kilka motywów muzycznych, jak też różnorakie dźwiÄ™ki (uderzenia, okrzyki, stukot klawiszy itp.) – i ten minimalizm szybko odsÅ‚ania swój urok i okazuje siÄ™ wiÄ™cej niż strawny. Ale znowu – JapoÅ„czycy nie byliby sobÄ…, gdyby tu czy ówdzie nie skrywali jakiejÅ› niespodzianki.
428: Shibuya Scramble to tytuÅ‚, który pochÅ‚onÄ…Å‚ kilkadziesiÄ…t godzin mojego życia, których jednak w żadnym razie nie uważam za skradzione. Jego fabuÅ‚a jest przemyÅ›lnie i zrÄ™cznie napisana, a konieczność swego rodzaju „dobijania siÄ™” do niej nie tylko nie frustruje, co dostarcza satysfakcji. Produkcja ta może być prezentowana wrÄ™cz jako przykÅ‚ad na potwierdzenie tezy, iż powieÅ›ci wizualne również sÄ… grami. I mogÄ… być caÅ‚kiem niezÅ‚ymi tego rodzaju rozrywkami.
Metryczka
| Grafika |
80% |
| Muzyka |
75% |
| Grywalność |
90% |
|
|
Ocena końcowa |
85% |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 |
20 |
30 |
40 |
50 |
60 |
70 |
80 |
90 |
100 |
|
+ / -
Wymagania systemowe
|
Intel Core i5-3470 3.2 GHz 4 GB RAM karta grafiki 1 GB GeForce GTX 460 lub lepsza 6 GB HDD Windows 7
|
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|