Pierwsza wojna światowa była jednym z najkrwawszych konfliktów w dziejach. Zginęło w niej ponad 8 milionów żołnierzy, a Stary Kontynent stanął w ogniu. Autorzy gry Necrovision , polskie studio The Farm 51, postanowili troszeczkę zmodyfikować dzieje Wielkiej Wojny. Zmniejszono wojska Ententy do praktycznie jednoosobowej armii, dodano bandę zombie, wampiry, siły nadprzyrodzone i masę posoki. Przepis na sukces?
Nie będę rozwodził się nad fabułą
„Nekro-Wizji” (nie mylić z EurowizjÄ…), postaram siÄ™ raczej przytoczyć garść wrażeÅ„ i spostrzeżeÅ„ jakie nawiedziÅ‚y mnie w czasie testowania wersji demonstracyjnej. Z dema można wywnioskować, że ci okrutni i źli Niemcy w wyniku maÅ‚ych eksperymentów wypuÅ›cili na ZiemiÄ™ masÄ™ Niedobrych Potworów z PiekÅ‚a Rodem. Polegli żoÅ‚nierze zamienili siÄ™ w zombie, a podwÅ‚adni kajzera przestali kontrolować sytuacjÄ™. Demo daje nam możliwość przetestowania jednego poziomu (rozdziaÅ‚ 2 „twierdza”) , w którym musimy opuÅ›cić ufortyfikowane zamczysko, peÅ‚ne bardziej i mniej żywych osobników pragnÄ…cych zrobić nam (tj. bohaterskiej jednoosobowej dywizji pancerno-szturmowej Ententy) krzywdÄ™.
Kod gry nie należy do najlepiej zoptymalizowanych, zwÅ‚aszcza jeÅ›li chodzi o wczytywanie siÄ™ map, w czasie którego można (zwÅ‚aszcza na wyższych ustawieniach grafiki) przygotować klimatyczne pierwszowojenne kanapki z konserwÄ… (wliczajÄ…c czas na szukanie otwieracza/bagnetu do rozbrojenia puszki) i wstawić wodÄ™ na herbatÄ™. Sama gra, o dziwo, dziaÅ‚a pÅ‚ynnie. Pierwszym co rzuciÅ‚o mi siÄ™ w oczy byÅ‚a szybkość poruszania siÄ™ postaci. Nie ukrywam, że spodziewaÅ‚em siÄ™ dynamiczno-demoniczno przedstawiciela gatunku „Viva Le Massacra” (użyÅ‚em jÄ™zyka „francóskiego”, wiÄ™c filologów romaÅ„skich proszÄ™ o odÅ‚ożenia rapierów). – czyli czegoÅ› podobnego do osÅ‚awionego
Painkillera. Tempo gry jest jednak wolniejsze. Tym bardziej zdziwiła mnie możliwość używania przyrządów celowniczych w większości broni.
Niestety, ten piÄ™kny obraz szybko zostaÅ‚ popsuty przez kilka drobiazgów, takich jak „telekinetyczne” przestawianie zamka przy zmianie magazynka i komiczne przeÅ‚adowywanie sÅ‚ynnego Mausera kar 98. Na pocieszenie – gracze, którzy od gry wymagajÄ… jedynie dobrej zabawy nie odczujÄ… za bardzo tego „straszliwego dyskomfortu”. Spora część może jednak uskarżać siÄ™ na ...polski dubbing. SÅ‚yszÄ…c sztucznie „zniemczane” komendy po polsku, można nabawić siÄ™ ciężkiej nerwicy z depresjÄ…. Niewiele lepiej wypada główny bohater (w jego roli jeÅ›li dobrze pamiÄ™tam Tomasz Kot) – teksty przeczytane sÄ… poprawnie (choć niektóre zupeÅ‚nie beznamiÄ™tnie), ale ich treść może niekiedy zabić. Niektóre z wypowiedzi przypominajÄ… krzyżówkÄ™ Duke`a, z Bogusiem LindÄ… i flegmatycznym schizofrenikiem (bohater lubi pogadać sam do siebie). Jednak mimo wszystko nie odstrasza. Ciekawi mnie jak wypadÅ‚a wersja gry przeznaczona do dystrybucji zagranicznej.
Demo starcza swobodnie na godzinę do dwóch zabawy. Mamy w nim do dyspozycji sporą część uzbrojenia z gry, kilka rodzajów przeciwników i bossa. Z rozwiązań, które pozytywnie mnie zaskoczyły, i przesunęły
„NekrowizjÄ™” bliżej gry „dobrej” niźli „przeciÄ™tnej”, najbardziej spodobaÅ‚ mi siÄ™ system walki wrÄ™cz, zwÅ‚aszcza bagnety (do załączenia do broni, albo do rÄ…czki), saperki, kolby i but wojskowy. Nieograniczona liczba kombinacji (z których spora ma swoje wÅ‚asne, czÄ™sto humorystyczne nazwy, np. „kujawiak” – pchniÄ™cie bagnetem + kopniÄ™cie) – prawie jak bijatyka FPP. Dodajmy do tego wskaźnik furii (im bohater wiÄ™cej snob efektownie obije, tym mocniejsze sÄ… siÅ‚y jego ciosów) i efektowne dekapitacje przeciwników – sadyÅ›ci mogÄ… już polerować myszki i czyÅ›cić klawiatury.
W grze nie zastosowano klasycznego paska życia – nasze „HP” regeneruje siÄ™ automatycznie do stanu okoÅ‚o (2/3), resztÄ™ można uzupeÅ‚nić apteczkami. JeÅ›li jesteÅ›my ciężko ranni, krwawimy jak prosiÄ™ po wpadniÄ™ciu na minÄ™ przeciwpancernÄ… i ogólnie rzecz ujmujÄ…c zbliżamy siÄ™ do spotkania z AnioÅ‚kami/Lucyferem (niepotrzebne skreÅ›lić) to dostajemy coÅ› na wzór drugiej szansy – potężny zastrzyk adrenaliny. Bohater, walczÄ…cy o przetrwanie zaczyna biegać szybciej, zadawać ciosy z wiÄ™ksza prÄ™dkoÅ›ciÄ… i generalnie widać różnicÄ™ miÄ™dzy przedÅ›miertnym Duracellem a zwykÅ‚ymi bateriami, jakie mamy przyjemność stosować przez resztÄ™ rozgrywki.
Zaimplementowano także możliwość używania dwóch broni naraz. „TrochÄ™” groteskowo wyglÄ…dajÄ… dwa ciężkie karabiny maszynowe (sic!), z których prowadzimy ogieÅ„ równoczeÅ›nie, ale skoro nasz „One man army” potrafi telepatycznie bawić siÄ™ zamkiem pistoletu, to takie dwie malutkie zabawki jak MG 08/15 (co najmniej 14 kg jeden, zależy od wersji) nie robiÄ… już wrażenia.
Na pochwałę zasługuje ładna i klimatyczna oprawa wizualna. Klimat trochę psują wspomniani wcześniej lektorzy, ale nie jest to wielki problem (kabel od głośników można wyrwać, bez monitora się gra trochę gorzej).
Necrovision ma swoja premierÄ™ 5 marca – czyli za kilka dni. Czy warto czekać? Nie ukrywajmy, nie bÄ™dzie to przeÅ‚om na miarÄ™
Half-life czy
Far Cry. Po wersji demo można spodziewać się soczystego, ale w niektórych miejscach przypalonego przez nadgorliwego kucharza befsztyku. Czyli sporej dawki dobrej zabawy. Dodając do tego ciekawie zapowiadający się tryb dla wielu graczy i nawet (jak na grę tego typu) ciekawą fabułę, szykuje nam się niemała doza dobrej zabawy.
|
| Autor: Matis
|
|
|
|
|