W dalekiej przyszłości liczne rasy zamieszkują wszechświat, gdzie potencjał umysłu zależy od jego położenia w przestrzeni: od superinteligentnych bytów Transcendencji, do ograniczonych rozumów Bezrozumnej Otchłani, gdzie mogą funkcjonować tylko proste umysły i równie prosta technologia.
Nikt nie wie, jaka dziwna siÅ‚a podzieliÅ‚a przestrzeÅ„ na te „strefy myÅ›li”, ale gdy bojowe Królestwo Straumli użyÅ‚o jako broni antycznego artefaktu z Transcendencji, nieÅ›wiadomie uwolniÅ‚o przy tym niezwykłą potÄ™gÄ™, która niszczy tysiÄ…ce Å›wiatów i zniewala wszelkÄ… naturalnÄ… i sztucznÄ… inteligencjÄ™.
Uciekając przed zagrożeniem, rodzina naukowców z dwójką dzieci zostaje pojmana przez Szponów, obcą rasę żyjącą w surowej średniowiecznej kulturze i jest używana jako pionki w bezwzględnej walce o władzę. Składająca się nie tylko z ludzi misja ratunkowa musi uwolnić dzieci i odzyskać tajemnicę, która może uratować resztę międzygwiezdnej cywilizacji.
Niedźwiedzią przysługą wyświadczoną przez twórców
Star Treka jest upowszechnienie antropomorficznego charakteru potencjalnych istot rozumnych w kosmosie. Owszem, mogÄ… one mieć pociÄ…gÅ‚e uszy, pomarszczone nosy czy czoÅ‚a, jednakże niemal zawsze dysponujÄ… one czterema koÅ„czynami, jednÄ… symetriÄ… ciaÅ‚a – a w ogóle to tylko poprzebierani ludzcy aktorzy. O ile zaÅ› życie faktycznie istnieje poza ZiemiÄ… i jest ono zdolne do samoÅ›wiadomoÅ›ci, to wcale nie musi przypominać nas, jak dowodzi autor „Ognia nad OtchÅ‚aniÄ…”.
Pierwotnie nie jest Å‚atwo zorientować siÄ™ fabule omawianej książki, jest to jednak „zasÅ‚uga” przyzwyczajenia do okreÅ›lonego postrzegania Å›wiata. W konsekwencji czytelnik nawet uÅ›wiadamiajÄ…c sobie, iż narrator jest istotÄ… obcego gatunku – co zresztÄ… w żadnym stopniu nie stanowi niespodzianki – to Å‚atwo może siÄ™ nabawić konfuzji, wszystko to zaÅ› chociażby z racji na jego Å›ciÅ›le indywidualistyczny charakter.
Z perspektywy czasu mało które rozwiązanie fabularne okazuje się szokująco oryginalne, lecz podczas lektury nie jest trudno nie zachwycić się faktem, że koncepty
Vernora Vingego wydają się zupełnie niewymuszone, a zarazem pozostają one suwerenne i równoprawne popularniejszym kliszom. Tak się kiedyś tworzyło fantastykę!
W pewnym momencie łatwo przyłapać się na pragnieniu jeszcze większej różnorodności, czy to w zakresie kosmicznej fauny, czy to istoty galaktycznych społeczeństw, o fizyce pozwalającej oszukać einsteinowskie prawidła nie wspominając. Jest to niemałe osiągnięcie zważywszy na wszak całkiem godne gabaryty całości.
„OgieÅ„ nad OtchÅ‚aniÄ…” to książka kÅ‚adÄ…ca nacisk na pierwsze pytania towarzyszÄ…ce ludzkiej eksploracji kosmosu, choć udzielajÄ…ca jednoznacznej odpowiedzi na pierwsze z nich („czy jesteÅ›my sami?”). Część z jej odpowiedzi dalekich jest od ponadczasowoÅ›ci, trudno jednak zarzucić im również wtórność bÄ…dź banalność. UÅ›wiadamia ona jednoczeÅ›nie, jak wiele Å›cieżek nie zostaÅ‚o jeszcze spenetrowanych przez literatów – i nie tylko nich.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|