Po radosnym postoju w mieście Smętna Lalunia nieustraszeni czarodzieje Bauchelain i Korbal Broach - a wraz z nimi ich świeżo wynajęty lokaj Emancipor Reese - wyruszają na szerokie morza na solidnym statku Słoneczny Lok. Niestety, okazuje się, że statek przewozi ładunki niedostrzegalne dla szczurzych oczek załogi, a po dotarciu na przeklęty szlak morski znany jako Koniec Śmiechu - czerwoną drogę, w której płynie krew pradawnego boga - okropne monstra budzą się ku powściągliwemu przerażeniu wszystkich.
„...pisze siÄ™ tego [fantasy] mnóstwo i nie brak takich, którzy uważajÄ…, że przed zasadami gatunku nie ma ucieczki. Jednakże ten gość, którego utwór za chwilÄ™ przeczytacie, ten Erikson, przebija siÄ™ przez mur owych zasad pociÄ…giem towarowym. Czytelnik może potem tylko otrzeć pyÅ‚ z oczu i zadać sobie pytanie, co, u licha, tÄ™dy przejechaÅ‚o.”
W tych słowach twórczość
Eriksona charakteryzuje
Paul Kearney.
„MÄ™ty KoÅ„ca Åšmiechu” jest trzeciÄ… z serii
„OpowieÅ›ci o Bauchelainie i Korbalu Broachu” nowelÄ…
Stevena Eriksona. Kanadyjski autor jest znany głównie z tworzonej przez niego z rozmachem
„MalazaÅ„skiej KsiÄ™gi PolegÅ‚ych”, zaÅ› nowele te sÄ… dla niego pobocznym projektem – nie można ich jednak w żadnej mierze uznać za sÅ‚abe.
Jest to z pewnoÅ›ciÄ… twórczość „lżejsza”, bardziej nastawiona na rozrywkÄ™ i humor, jak też zdecydowanie lżejsza objÄ™toÅ›ciowo (sto kilkadziesiÄ…t niezbyt gÄ™sto zadrukowanych stron). Jednak
Erikson zaskakująco dobrze sobie radzi z przejściem od epickiego stylu
„MalazaÅ„skiej KsiÄ™gi PolegÅ‚ych” do twórczoÅ›ci o wiele bardziej zwiÄ™zÅ‚ej.
„MÄ™ty KoÅ„ca Åšmiechu” sÄ… nasycone akcjÄ… w stopniu wyższym nawet niż dwie poprzedniczki, co z jednej strony trzeba docenić jako niesamowite osiÄ…gniÄ™cie, z drugiej zaÅ› smuci trochÄ™ niewielka liczba fascynujÄ…cych refleksji lokaja tytuÅ‚owej pary nekromantów – Emancipora Reesa. W wirze akcji nie ma on na nie niestety czasu, ale na pocieszenie zostajÄ… kwestie wypowiedziane na gÅ‚os (
„Mam dobrze pÅ‚atnÄ… pracÄ™. Pewne źródÅ‚o dochodów, uprzejmych pracodawców [...]”)
W
„MÄ™tach KoÅ„ca Åšmiechu” tryskaniu humoru w wyjÄ…tkowo wysokim (nawet jak na
Eriksona) stopniu towarzyszy tryskanie krwi jak również innych treÅ›ci ludzkiego organizmu. Czarny humor pozostaje zatem takowym nie tylko z nazwy – widać, że autor ma sÅ‚abość do angielskich komików, co chyba wiÄ™kszość czytelników uzna za zaletÄ™ (nawet jeÅ›li bÄ™dÄ… czasem mieli chwilÄ™ zasÅ‚abniÄ™cia przy lekturze). NajwiÄ™kszym jednak elementem satyrycznym jest tu szyderstwo z fantasy jako gatunku i rzÄ…dzÄ…cych niÄ… konwencji.
Erikson uwielbia przypisywać postaciom (niepasujące do nich) role i rzucać je do (niepasująych do owych ról) sytuacji, podważać zerojedynkowy osąd moralny i dokonywać innych obrazoburczych działań. A wszystko to w świetnym stylu, gdzie przy tym wszystkim opowieść pozostaje ciekawa i czytelnik nie ma szans się nudzić.
Przed
„MÄ™tami KoÅ„ca Åšmiechu” z pewnoÅ›ciÄ… warto siÄ™gnąć po dwie poprzednie części (
„Krwawy trop” i
„Zdrowe zwÅ‚oki”), choć w ostatecznoÅ›ci można siÄ™ zapewne bez tego obejść. Książki te majÄ… zresztÄ… niewÄ…tpliwie sporÄ… wartość dla czytelników pragnÄ…cych oswoić siÄ™ z
Eriksonem przed siÄ™gniÄ™ciem po główne danie –
„MalazaÅ„skÄ… KsiÄ™gÄ™ PolegÅ‚ych”.
|
| Autor: Ajmdemen
|
|
|
|
|