Minęło wiele lat, odkąd trzech teblorskich wojowników przyniosło do Srebrnego Jeziora chaos i zniszczenie.
CzÅ‚onkowie północnych plemion nie zapuszczajÄ… siÄ™ już na poÅ‚udnie. Miasteczko wróciÅ‚o do równowagi, lecz wspomnienie przeszÅ‚oÅ›ci nadal żyje. Jednego z tych trzech wojowników, KarsÄ™ Orlonga, czci siÄ™ jako boga, aczkolwiek obojÄ™tnego. W malazaÅ„skim Å›wiecie powstaÅ‚o też wiele innych religii. Niektórzy oddajÄ… cześć Coltaine’owi, CzarnoskrzydÅ‚emu WÅ‚adcy. WÅ›ród żoÅ‚nierzy imperium popularny zaÅ› jest kult Sui Etkara, Strażnika UmarÅ‚ych.
Wśród plemion mieszkających za granicami imperium narasta niepokój i w związku z tym do Srebrnego Jeziora wysłano legion piechoty morskiej. Żołnierze nie są pewni, z czym będą mieli do czynienia, lecz choć w malazańskiej armii wiele się zmieniło i piechota morska nie jest już tym, co kiedyś, jedno pozostaje bez zmian. Poradzą sobie ze wszystkim, co mogą spotkać, albo zginą.
Wśród mieszkających w wysokich górach Teblorów pojawił się nowy wódz wojenny. Zraniony przez czyny Karsy Orlonga zamierza stawić czoło nowemu bogu, choćby musiał w tym celu wyrąbać sobie drogę przez całe imperium.
Dalej na północy pojawiÅ‚o siÄ™ jednak nowe zagrożenie i teraz to Teblorom zaczyna brakować czasu. Zaczyna siÄ™ nowa migracja, której od dawna siÄ™ obawiano, i tym razem nie bÄ™dzie to tylko trzech wojowników. DziesiÄ…tki tysiÄ™cy Teblorów sÄ… gotowe ruszyć na poÅ‚udnie, a na ich drodze stoi tylko jedna kompania malazaÅ„skiej piechoty morskiej…
Do Srebrnego Jeziora wraca przeszłość, a to nigdy nie jest dobra wiadomość.
Czasami współczujÄ™ pisarzom, by dosÅ‚ownie chwilÄ™ później siÄ™ naÅ„ wÅ›ciekać, i to dokÅ‚adnie z tej samej przyczyny. Wyobraźmy sobie, że autor wykreowaÅ‚ fantastyczny Å›wiat i postacie, a nastÄ™pnie jego wizja w istocie okazaÅ‚aby siÄ™ porywajÄ…ca dla tysiÄ™cy i milionów. W konsekwencji powstaje presja, by uniwersum rozwijać i rozwijać, co siłą rzeczy jednak nieraz wpÅ‚ywa na jego wiarygodność, bynajmniej nie obliczonÄ… na dÅ‚uższy cykl. Czasami zaÅ› siÅ‚ nie starcza, w koÅ„cu wiÄ™c skutkujÄ…c „zbukiem”, posÄ…dzanym nastÄ™pnie o haÅ„bienie marki. Miast wyciÄ…gnąć nauczkÄ™ z lekcji, czytelnicze grono zaczyna siÄ™ domagać stosownej „rehabilitacji”… w postaci kolejnej odsÅ‚ony. Czy
„Bóg nie jest chÄ™tny” wpisuje siÄ™ w ten model?
Podpalaczy Mostów już nie ma, a przynajmniej Sójeczki i jego najbliższych współpracowników. Tymczasem to właśnie saperzy Imperium Malazańskiego stanowili największą atrakcję cyklu, łącząc grozę, heroizm przechodzący w patos, jak i komizm, tyleż postaci, co i jego sytuacyjne oraz słowne formy. W najnowszej książce autor nie zatracił bynajmniej swego poczucia humoru, specyficznie, lecz strawnie kontrastującego z grozą niektórych spośród opisywanych sytuacji.
Oczywiście Malazańczycy nigdy nie stanowili wyłącznych bohaterów powieści kanadyjskiego pisarza, a swego rodzaju rolę Karsy Orlonga et consortes przejmuje jego pochodzący z gwałtu syn, komplet zaś uzupełnia kapitan najemniczej kompanii. Jakkolwiek fantasta z Północnej Ameryki zręcznie przechodzi pomiędzy owymi planami, to nie da się ukryć, iż czytelnik wyczekuje powrotu do towarzystwa malazańskiej piechoty morskiej, która jednak wymaga większego skupienia i potrafi okazać się męcząca.
Może nieco dojrzaÅ‚em, a może to jednak u autora zaczęło objawiać siÄ™ tetryczenie, ale caÅ‚a opowieść zostaÅ‚a jednak przyprawiona zbyt dużą dozÄ… „epickoÅ›ci” i zbyt lukrowego patosu, o nieco zbyt wymiotnych proporcjach. Autor zawsze lubiÅ‚ nieco bawić siÄ™ konwencjÄ…, by w kluczowym momencie powrócić do kanonicznego nurtu, lecz jego ruchy w tym zakresie chyba należy uznać za zbyt gwaÅ‚towne.
„Bóg nie jest chÄ™tny” mimo pewnych przywar stanowi jednak wygodny powrót do uniwersum, zrÄ™cznie eksploatujÄ…c wczeÅ›niej pokochane motywy, a zarazem snujÄ…c nowe. A że czasami urÄ…ga to psychologicznemu prawdopodobieÅ„stwu? Nie jest to pierwsza pozycja fantasy, której można postawić ten zarzut…
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|