„Imperium kontratakuje” cieszy się opinią najbardziej poważanej przez miłośników gwiezdno wojennej sagi części cyklu. Nigdy nie widziałem żadnych potwierdzających daną tezę statystyk, a i spotykałem się z wyznawcami oczywistego prymatu „Nowej nadziei” (spokojnie, nikt nie wspominał o Ewokach czy Jar Jar Binksie), lecz dość wspomnieć chociażby o kulturowej roli Yody, który wszak „zadebiutował” w obrazie z 1980 roku. W związku z tym Disney postanowił kontynuować koncept towarzyszący adekwatnej rocznicy powstania serii.
Jakkolwiek książka jest całkiem godnej objętości, to na uwadze należy mieć m.in. fakt, że stanowi ona zbiór opowiadań (a nawet jeden komiks) autorstwa bardzo licznego grona autorów. Z natury rzeczy oznacza to, że zdecydowana większość tekstów liczy sobie maksymalnie po kilkanaście stron. Siłą rzeczy sprawia to, iż nie cechują się one złożonością, a konstrukcja ich bohaterów jest właściwa dla mało artystycznego „cieślarstwa”.
Co istotne, należy zapomnieć o perspektywach Lei, Hana czy innego Luke’a, najbardziej „istotną” postacią, której punkt widzenia dane nam będzie poznać, jest wspominany wyżej Yoda, którego obecność wszak w jego debiutanckim obrazie należałoby raczej mierzyć w sekundach niźli minutach. Czasami są to postacie pojawiające się na ekranie dosłownie na mgnienie oka, co wiąże się z potencjalnie dużą swobodą autorów, czasami jednak skutkującą popadnięciem w przesadę.
W rzeczonej antologii można natknąć się na potencjalne (mini)perełki – i nie jest specjalnym zaskoczeniem fakt, że zostały one stworzone przez autorów
naprawdę znanych z innych dzieł(ek) – jednakże częstotliwość ich występowania nie jest specjalnie wysoka. Co gorsza, zdarzają się teksty zdecydowanie zbyt „wiernopoddańcze” wobec oryginału, próbujące tłumaczyć jego słabsze strony tak nieprzekonująco, że w istocie wzmacniają one owo poczucie dyskomfortu.
Sięganie po rzeczony zbiór bez znajomości – i to dość dogłębnej – oryginalnego filmu jest pozbawione sensu, albowiem nie spotka się on z niemal jakimkolwiek zrozumieniem. Prezentuje on sobą jakość wyższą od przeciętnej właściwej dla różnorakich fanfików, momentami intryguje, lecz w przeważającej mierze nie jest to literatura zbyt wysokich lotów.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|