W dwudziestym szóstym wieku ludzkość rozprzestrzeniła się po galaktyce, zabierając ze sobą w zimny kosmos podziały rasowe i religijne. Pomimo napięć i wybuchających tu i ówdzie krwawych wojen, Protektorat NZ trzyma nowe światy żelazną ręką, wykorzystując do tego elitarne oddziały uderzeniowe: Korpus Emisariuszy.
To, czego nie mogła zagwarantować religia, zapewniła technika. Teraz, gdy świadomość można zapisać w stosie korowym i w prosty sposób przenieść do nowego ciała, śmierć stała się zaledwie drobną niedogodnością. O ile tylko stać cię na nowe ciało...
Były Emisariusz NZ, Takeshi Kovacs, zna smak umierania, to ryzyko zawodowe. Jednakże ostatnia śmierć była szczególnie brutalna. Przetransferowany strunowo na odległość wielu lat świetlnych, upowłokowiony w nowym ciele w San Francisco na Starej Ziemi i rzucony w środek spisku bezwzględnego nawet jak na standardy społeczeństwa, które zapomniało o wartości ludzkiego życia, szybko uświadamia sobie, że pocisk, który wybił dziurę w jego piersi na Świecie Harlana, to dopiero początek problemów.
Science fiction jest wdzięcznym gatunkiem, pozwalającym popuścić wodze wyobraźni, kreując zarazem dość wiarygodne psychologicznie społeczeństwo. Ot, wystarczy zmienić jedno czy dwa założenia, by wykreować zupełnie nowy problem i zbudować wokół niego nowe uniwersum.
Motyw zamiany ciał nie stanowi bynajmniej nowego twórczego wkładu
Richarda Morgana do konwencji, albowiem bez wiÄ™kszego problemu można wymienić dziesiÄ…tki, jeÅ›li nie setki dzieÅ‚ nawiÄ…zujÄ…cych do tego motywu. Brytyjczyk ten wÄ…tek tylko niejako „ucywilizowaÅ‚”, podbudowujÄ…c go solidnÄ… naukowÄ… bazÄ…, jakkolwiek stroniÄ…cÄ… od jakichkolwiek naprawdÄ™ istotnych szczegółów.
Ciało czy dusza? Cóż tak naprawdę stanowi o esencji człowieka? To pytanie nasuwa się już niemal od pierwszych stron powieści, acz niestety autor nie podejmuje tego tematu, traktując niemal jako dość oczywistą kwestię, że z grubsza wszyscy jesteśmy tacy samy, zaś rola fizjologii choć nie może zostać zupełnie pominięta, tym niemniej to nie ona definiuje nasze jestestwo.
Konstrukcja powieÅ›ci jest dość wtórna – ot, mamy do czynienia ze swego rodzaju kryminaÅ‚em noir garÅ›ciami czerpiÄ…cym ze stylistyki
„Blade runnera” czy
„Brudnego Harry’ego”, autor bowiem Å›wiadomie i z pewnym uczuciem zadowolenia pÅ‚awi siÄ™ w różnorakich brudach, acz bez podejmowania ryzyka zbliżenia siÄ™ do wywoÅ‚ania odruchów wymiotnych. I jakkolwiek momenty akcji sÄ… niespodziewane, to sam fakt ich pojawienia siÄ™ nie jest niczym szokujÄ…cym.
Co gorsza, pisarz wyraźnie odczuwa radość z używanych sformuÅ‚owaÅ„, których spektakularnoÅ›ci towarzyszy jedynie ich sztuczność. StwierdzajÄ…c wprost nie sposób pozbyć siÄ™ wrażenia, że podczas lektury czasami – choć na szczęście w niewielkich porcjach – ma siÄ™ do czynienia z grafomaniÄ…, samozachwytem autora nad wykuwanymi frazami.
„Modyfikowany wÄ™giel” bynajmniej nie jest książkÄ… nudnÄ…, stosunkowo niewiele w niej dÅ‚użyzn, niektóre tematy czy spostrzeżenia sÄ… zaÅ› wcale niebanalne. Niestety, wyróżniajÄ… siÄ™ one nie swym fundamentalnym znaczeniem, lecz niejako wybiciem siÄ™ na obszernym tle przeciÄ™tnoÅ›ci.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|