Jak zorganizować bunt na pokładzie, kiedy budzą cię z hibernacji na parę dni co milion lat? Jak konspirować, gdy garstka potencjalnych sojuszników zmienia się co wachtę? Jak zaatakować wroga, który nigdy nie śpi, patrzy twoimi oczyma, słucha twoimi uszami i autentycznie chce dla ciebie jak najlepiej? Sunday Ahzmundin, uwięziona na pokładzie statku kosmicznego Eriophora, odkrywa, że na udaną rewolucję musi się złożyć spisek, szyfry i nieuniknione ofiary.
Akcja książek z gatunki sci-fi zwykÅ‚a siÄ™ rozgrywać w stosunkowo nieodlegÅ‚ych czasach, niejednokrotnie jeszcze w bieżącym stuleciu, ewentualnie nastÄ™pnym, do rzadkoÅ›ci zaliczajÄ… siÄ™ dÅ‚uższe interwaÅ‚y, ale i one rzadko kiedy przekraczajÄ… granicÄ™ bieżącego millenium. Jest to o tyle dziwne, że wielu autorów zwykÅ‚o jednak szanować przynajmniej najbardziej oczywiste ograniczenia nakÅ‚adane przez naukÄ™, z prÄ™dkoÅ›ciÄ… Å›wiatÅ‚a jako granicÄ… na czele. W konsekwencji ewentualne podróże kosmiczne winny rozciÄ…gać siÄ™ na dziesiÄ…tki milionów lat – jak w najnowszej książce
Petera Wattsa.
Paradoksalnie autor też unika stanowczego zdeklarowania siÄ™ co do prÄ™dkoÅ›ci poruszania siÄ™ w kosmosie przez swoich bohaterów, gdyż jego wizja nie ogranicza siÄ™ wyłącznie do Drogi Mlecznej (nazwa ta nie pada ani razu), lecz wspomina raczej o Supergromadzie Laniakei, co przy podawanej przezeÅ„ chronologii także by byÅ‚o dalekie od prawowiernemu przywiÄ…zaniu do teorii wzglÄ™dnoÅ›ci. Tak czy owak, kosmiczna podróż stanowi tu wyłącznie tÅ‚o – nie wiemy nawet dokÅ‚adnie czym trudniÄ… siÄ™ nasi gwiezdni argonauci – acz z poszanowaniem dla samego zrozumienia monstrualnego jego rozmiaru i skali komplikacji wiążących siÄ™ z jego realnym podbojem.
Tak naprawdÄ™ jednak
„Poklatkowa rewolucja” to raczej powieść socjologiczna, dotykajÄ…ca chyba najbardziej frapujÄ…cego dla kanadyjskiego pisarza zagadnienia sztucznych inteligencji i ich rozwoju. Jakkolwiek sprzecznie to zabrzmi, główna bohaterka wcale takowÄ… nie jest, nie jest niÄ… nawet grupa jÄ… otaczajÄ…ca, lecz raczej ich opiekun – i Nemezis w jednym – o sztucznym pochodzeniu.
Autor określa swój utwór nowelą i z pewnością zasługuje on na to miano, w istocie bowiem lektura sprawia na tyle dużą przyjemność, że nim czytelnik się zorientuje, jego oczom ukaże się już posłowie w postaci typowych podziękowań końcowych. Dzieła tego nie sposób jednak nazwać pobieżnym -
Watts nie miał ambicji stworzenia dzieła życia, lecz w zakresie dotkniętych zagadnień wykazuje on niemało refleksji.
„Poklatkowa rewolucja” to książka doskonale obrazujÄ…ce jak wielkie poÅ‚acie zagadnieÅ„ zwiÄ…zanych z siÄ™gniÄ™ciem gwiazd nie zostaÅ‚y przez literatów bÄ…dź w ogóle dostrzeżone, bÄ…dź też tylko pobieżnie – z chlubnymi wyjÄ…tkami – dotkniÄ™te. Mniemam, że tacy
Clarke czy
Lem zadumaliby się głębiej nad jej treścią.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|