Hig przeżyÅ‚ epidemiÄ™ grypy, która niemal doszczÄ™tnie wytrzebiÅ‚a ludzkość. On sam straciÅ‚ żonÄ™ i przyjaciół. Teraz mieszka w hangarze na maÅ‚ym opuszczonym lotnisku wraz z psem i jedynym sÄ…siadem – mizantropem nie rozstajÄ…cym siÄ™ z broniÄ….
W swojej cessnie 182 z 1956 roku Hig zabezpiecza strefę ochronną lotniska, a od czasu do czasu wymyka się w góry, by łowić ryby i udawać przed samym sobą, że wszystko jest jak dawniej. Kiedy jednak w pokładowym radiu natrafia na transmisję z innego lotniska, budzi się w nim skrywana głęboko nadzieja, że gdzieś istnieje inne, lepsze życie, podobne do tego, które utracił. Ryzykując wszystko, Hig wyrusza na wyprawę tam, skąd nie będzie już mógł powrócić, nie tankując: kieruje się do źródła zaszumionego sygnału radiowego. To, co go czeka i z czym musi się zmierzyć, jest zarazem i lepsze, i gorsze od czegokolwiek, czego mógł się spodziewać.
Wizje zagÅ‚ady – a wÅ‚aÅ›ciwie ZagÅ‚ady – które możemy znaleźć w popularniejszych książkach tudzież na taÅ›mach celuloidowych (zapomnijmy na chwilÄ™ o procesie digitalizacji) z reguÅ‚y sÄ… do siebie dość podobne – Å›wiat zostaÅ‚ wypalony ogniem nuklearnej pożogi, ewentualnie ze wzglÄ™du na stopieÅ„ zanieczyszczenia bardziej upodobniÅ‚ siÄ™ do klimatu (bynajmniej nie romantycznego) planety Wenus (tudzież innego Coruscant), wrogiem nielicznych ocalaÅ‚ych pozostaje wiÄ™c nie tylko inny czÅ‚owiek, ale nade wszystko planeta jako taka. A może jednak my, ludzie, wcale nie musimy wywrzeć tak wielkiego wpÅ‚ywu na ZiemiÄ™, by z niej zniknąć?
Peter Heller opowiada historiÄ™ Dużego Higa i nielicznych innych ludzi, którzy bynajmniej nie muszÄ… siÄ™ obawiać każdego oddechu czy Å‚yka wody. Ludzkość – a dotyczy to wielkoÅ›ci rzÄ™du 99,9% populacji – pada ofiarÄ… tajemniczego wirusu, wobec którego odporność, zupeÅ‚nie losowo, wykazaÅ‚a ledwie garstka. W konsekwencji dotychczasowa cywilizacja po prostu musiaÅ‚a upaść, a potrzeby jednostek znowu zdajÄ… siÄ™ sprowadzać do tego, co byÅ‚o osiÄ… życia homo sapiens w czasach jaskiniowców.
Pozostając przy upadku dorobku tysiąca pokoleń, autor wykazuje dość głęboką refleksję poświęconą temu tematowi i przywiązaniu do jakże istotnych szczegółów. Zapomnijcie o
„Mad Maxie” czy
„Wodnym Å›wiecie”,
Peter Heller zwraca uwagę choćby na banalny fakt, że benzyna, którą znamy na co dzień, wietrzeje w ciągu zaledwie kilku lat, stając się dobrem absolutnie deficytowym już po upływie niespełna dekady.
Pisarz nie pozostaje optymistą co do ludzkiej natury i daje wyraz przekonaniu, że
Hobbesowski model walki wszystkich ze wszystkimi nie jest tylko wygodnym modelem ku rozważaniom nad istotą państwa i prawa, lecz wcale wiarygodnym opisaniem rzeczywistości poprzedzającym powstanie jakichkolwiek większych organizacji społecznych. Tu każdy jest więcej niż potencjalnym mordercą, a jakiekolwiek negocjacje przed pociągnięciem za spust tudzież uderzeniem meczetą są rzadkością.
ZupeÅ‚nie nietypowa dla gatunku dystopii jest konwencja przyjÄ™ta przez autora – narrator jest pierwszoosobowy, daleko mu wszakże ku wszechwiedzy, ba, chociażby nienagannemu wyrażaniu siÄ™ – bardzo czÄ™sto stosuje on skróty myÅ›lowe czy choćby woÅ‚acze niekoniecznie powiÄ…zane w sposób logiczny z otaczajÄ…cymi je zdaniami. Paradoksalnie jednak forma ta jest jak najbardziej zrozumiaÅ‚a, daleko jej do postmodernistycznego „beÅ‚kotu”.
„Gwiazdozbiór Psa” oczarowuje także introwertycznym charakterem, co czyni całą opowieść niezwykle sentymentalnÄ…, bez jakiegokolwiek chociażby ocierania siÄ™ o zmanieryzowanie tudzież kicz. Obawiam siÄ™ jednak, że niektóre osoby przyzwyczajone sztandarowymi pozycjami gatunku do natÅ‚oku akcji nie bÄ™dÄ… potrafiÅ‚y jednak tego docenić i uznajÄ… jednak za sÅ‚abość książki. Åšmiem jednak twierdzić, że to wÅ‚aÅ›nie te części książki sÄ… w najwiÄ™kszej mierze odpowiedzialne za jej klimat postbaÅ›ni.
Książka
Petera Hellera z pewnością jest warta swej ceny, mimo że snuta przez nią opowieść wbrew pozorom tak szybko się kończy. Co jednak najbardziej niezwykłe, jej zakończenie, pozornie spokojne, wbrew pozorom wcale takowe nie jest, przy czym wymaga ono połączenia przez czytelników kilku prostych faktów, w czym amerykański pisarz bynajmniej nie wyręcza czytelnika. Oby ta pozycja nie okazała się chwilowym meteorem na firmamencie literatury science-fiction, zdecydowanie bowiem nie zasługuje ona na zapomnienie.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|