Klasyczna historyczna powieść przygodowa z elementami thrillera. Tym razem akcja książki rozpoczyna się pod koniec XIX wieku. Młody i zbuntowany żołnierz Moisés Corvo, pełniący służbę w hiszpańskim oddziale stacjonującym w północnej Afryce zostaje oskarżony o naruszenie dyscypliny wojskowej, kradzież oraz zdradę (potajemnie wynosił z koszarów broń i sprzedawał Arabom) i wysłany do karnej kolonii na wulkanicznej wyspie Fernando Poo (dawniej i w obecnych czasach zwanej Bioko), dalekim hiszpańskim terytorium znajdującym się w Zatoce Gwinejskiej, u zachodnich wybrzeży Afryki. Wyspa, która wcześniej należała do Korony Brytyjskiej, stanowi nie tylko tygiel europejskich kupców i przedsiębiorców, ale jest kolonią karną, w której przez wiele lat zsyłani byli kubańscy i hiszpańscy dysydenci. Niesubordynowany Moises Corvo po długiej podróży statkiem w bardzo różnorodnym towarzystwie (zesłańcy, kupcy, biznesmeni, niewolnicy itp.) i przez cały czas naruszając w taki czy inny sposób spokój i dyscyplinę na pokładzie, dociera do wyspy, z której w zasadzie nie ma ucieczki.
Recenzowana książka stanowi powiew świeżości już z racji samego swojego istnienia. Bioko czy Fernando Po(o) stanowi bowiem dla polskiego czytelnika praktycznie zupełnie nieznany termin, tak jak dla niejednego Azjaty takowym byłaby Gotlandia, a dla Australijczyka Sołowki. Tymczasem są to krainy także posiadające swoją historię, jak też i legendy.
Atutem przedmiotowej książki jest także fakt, iż jej głównymi bohaterami nie sÄ… postacie zaliczajÄ…ce siÄ™ do anglosaskiego – czy choćby północnoeuropejskiego – krÄ™gu kulturowego, co dla autora byÅ‚o wszakże dość naturalne, gdyż pisaÅ‚ o swoich krajanach. Nie oznacza to bynajmniej, że nie natkniemy siÄ™ chociażby na wzmiankÄ™ o takim Juliuszu Verne.
Akcja powieÅ›ci nie jest poczÄ…tkowo zbyt porywajÄ…ce, prezentowane w niej zdarzenia nie zazÄ™biajÄ… siÄ™ od razu we wciÄ…gajÄ…cÄ… fabułę, po trosze zarzut ten można postawić i dalszym jej fragmentom. Å»e jednak nie ma siÄ™ do czynienia z typowÄ… powieÅ›ciÄ… przygodowo-kostiumowÄ… zaliczajÄ…cÄ… siÄ™ do konwencji „biaÅ‚ego czÅ‚owieka w tropikach” czytelnik uÅ›wiadamia sobie dość szybko po lekturze celowo krótkich interludiów, wskazujÄ…cych na znacznie bardziej fascynujÄ…ce tÅ‚o, sugerujÄ…ce podróże w czasie.
Główny bohater wykreowany przez
Pastora nie jest żadnym herosem czy też (anty)bohaterem – jest inteligentny, momentami bÅ‚yskotliwy, ale nie wszechwiedzÄ…cy czy nieomylny, przeciwnie, stanowi on konglomerat różnorakich zalet i wad, pozwalajÄ…c czytelnikowi siÄ™ z nim zidentyfikować – bÄ…dź wzbudzajÄ…c u tego ostatniego irytacjÄ™.
„Bioko. Wyspa BiaÅ‚ych Potworów” to książka niebanalna, choć brakuje jej polotu niepozwalajÄ…cego czytelnikowi wyzwolić siÄ™ od lektury. Jej lektura jest duszna niczym tytuÅ‚owa wyspa wchodzÄ…ca w skÅ‚ad Gwinei Równikowej, choć autorowi nie można odmówić dobrej woli czy też warsztatowej sprawnoÅ›ci.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|