Wampirzego kultu w kinematografii, literaturze, Internecie ciÄ…g dalszy. „Taniec Å›mierci” Laurel K. Hamilton, jak siÄ™ domyÅ›lacie, unurzany jest w tym nurcie od pierwszej kartki.
Od poczÄ…tku – już sam tytuÅ‚ nie zaskakuje oryginalnoÅ›ciÄ…, nudny, wyÅ›wiechtany od czÄ™stego używania, wreszcie nijak nie przyciÄ…gajÄ…cy uwagi potencjalnego czytelnika. Czyżby autorka poszukiwaÅ‚a Å‚atwej publiki? W koÅ„cu frazÄ™ ‘taniec Å›mierci’ wymyÅ›lono już w Å›redniowieczu, wiÄ™c od tamtego czasu mogÅ‚o siÄ™ co nieco znudzić. Tematyka - zagadnienie kobiety – zabójczyni wampirów już odrobinÄ™ bardziej zachÄ™ca do zapoznania siÄ™ z dzieÅ‚em. Autorka jednak stanowczo rozminęła siÄ™ z tematem, bÄ…dź wybraÅ‚a kierunek pisarski niezgodny ze swoim powoÅ‚aniem, bo z zaÅ‚ożenia
„Taniec Å›mierci” miaÅ‚ być horrorem(?!), a wyszÅ‚o, co wyszÅ‚o. Nie, nie mogÄ™ zaprzeczyć, że odchodzi od tematu, rama fabuÅ‚y trzyma siÄ™ caÅ‚kiem nieźle. Problem jest natomiast w tym, że autorka zapomina, z jakiego gatunku powieść chce stworzyć. Wystarczy chwila nieuwagi i już… wyÅ‚azi romans. NiekoÅ„czÄ…ce siÄ™ opisy przemyÅ›leÅ„ bohaterki, dywagacje nad swoimi partnerami i prezentacja jej purytaÅ„skiej postawy – nuda i banaÅ‚. Czasem jednak wraca do pierwotnego zaÅ‚ożenia horroru i robi siÄ™ z tego niedefiniowalna papka gatunkowa. LiczÄ…ca coÅ› ponad 500 stron książka w poÅ‚owie jest nic nie wnoszÄ…cym pustosÅ‚owiem, lanÄ… wodÄ… – jakby poÅ‚owÄ™ zawartoÅ›ci wyciąć to nic wielkiego by siÄ™ nie staÅ‚o.
Powieść napisano jÄ™zykiem prostym, nieskomplikowanym, można nawet pokusić siÄ™ o stwierdzenie, że… maÅ‚o ambitnym, za to obfitujÄ…cym w opisy dosÅ‚ownie wszystkiego. ZauważyÅ‚am też pewnÄ… zależność – przy pojawianiu siÄ™ nowych postaci, lub nawet tych, które już wystÄ™pujÄ…, autorka nie może odmówić sobie opisu ich ubioru. To notoryczne i przewidywalne. Przewidywalność to zresztÄ… cecha tej książki, awangardowe rozwiÄ…zania albo niespodziewane zakoÅ„czenia widać nie sÄ… w cenie.
Na pochwałę zasługuje ciągłość fabuły, zdecydowanie i konkretność we wprowadzaniu nowych wątków i postaci. Wszystko jest jasne i przejrzyste, nie ma utrudniających odbiór dwuznaczności i niedomówień.
„Taniec Å›mierci” czyta siÄ™ Å‚atwo i nawet dosyć przyjemnie, bo wielkiego wysiÅ‚ku umysÅ‚owego do lektury nie potrzeba. WystÄ™pujÄ…ce postacie sÄ… zróżnicowane i kolorowe, mieniÄ…ce siÄ™ różnorodnymi charakterami (tak, tak, ubiorem też – autorka zadbaÅ‚a, by czytelnik o tym siÄ™ dowiedziaÅ‚) i dążeniami, wnoszÄ… sporo do fabuÅ‚y, nie sÄ… drugoplanowymi statystami,
Dochodzą mnie słuchy, że ta powieść jest bardzo dobra w kontekście reszty koleżanek z cyklu. Argument to żaden, bo według mnie książka jest dobra, gdy samodzielnie jest uznawana jest za wybitną, a nie w kontekście, bo na czym wtedy polega jej wyjątkowość?
„Taniec Å›mierci” samojeden nie zachwyciÅ‚ mnie, Anicie Blake i jej przygodom bliżej jest do zwykÅ‚ego czytadÅ‚a, niż do powieÅ›ci z górnej półki ksiÄ™garni. BÄ…dź co bÄ…dź, dobre na letnie upaÅ‚y, gdy nic ciężkiego do gÅ‚owy nie wchodzi.
|
| Autor: Serafia
|
|
|
|
|