Anno Domini 1707. SplÄ…drowane przez szwedzkich żoÅ‚daków ziemie litewskie nawiedza czarna Å›mierć, a w Å›lad za niÄ… klÄ™ska nieurodzaju oraz głód. Wojenna zawierucha na dÅ‚ugie miesiÄ…ce odcina od siebie małżonków – rotmistrz Jan Izydor Narwojsz zarzÄ…dza zrujnowanÄ… twierdzÄ… Radziwiłłów, rozpijajÄ…c i szantażujÄ…c kompanów Moskali, a Anna Katarzyna chroni siÄ™ w starym dworze w Milkontach. Jeszcze nie wie, jakie piekÅ‚o zgotujÄ… jej tutaj wÅ‚asne namiÄ™tnoÅ›ci…
Tymczasem w ogarniÄ™tym zarazÄ… Wilnie ich ciotka, Urszula Birontowa, zmaga siÄ™ z bolesnymi wspomnieniami i walczy ze Å›mierciÄ… na wielu frontach, także rodzinnym – rodowi Narwojszów grozi bowiem wygaÅ›niÄ™cie. Czy wygra ten pojedynek? Czy Narwojszowie przetrwajÄ… wojnÄ™ i dżumÄ™? Dlaczego to, co najbardziej istotne, nigdy nie znalazÅ‚o miejsca na stronach ich rodzinnej sylwy? Kto kieruje tym Å›wiatem, który wyszedÅ‚ z kolein? NiepojÄ™ta wola Boża czy zwykÅ‚y przypadek?
Zatarła się w polskiej świadomości pamięć o Wielkim Księstwie Litewskim, a z pewnością już wynaturzyła, utrudniając zrozumienie chociażby współczesnych litewskich żali wobec Jagiellonów i ich następców, po Józefa Piłsudskiego. Z pewnością fakt ten ułatwiła również ta okoliczność, że zdecydowana większość terenów tego państwa pozostaje poza współczesnymi granicami Rzeczypospolitej Jednego Narodu. Niemniej jednak to wciąż jest fragment naszej własnej przeszłości. Wspólnej przeszłości.
Chyba najlepiej uświadomiła mi to lektura pierwszych stron kontynuacji
bardzo udanej książki autorstwa
Kristiny Sabaliauskaitė, gdzie tu czy ówdzie pojawia siÄ™ niejaka radziwiłłowska BiaÅ‚a, a która jest niczym innym jak współczesna BiaÅ‚a Podlaska, miejscowość bez historii wywoÅ‚ujÄ…cej u kogokolwiek poza jej mieszkaÅ„cami jakiekolwiek skojarzenia, tymczasem stanowi ona tÅ‚o dla opowieÅ›ci wysnutej gdzieÅ›, hen, daleko.
Litewska pisarka ma talent do snucia historii w sumie dość przygnębiających, lecz z pewnym zadziwiająco pogodnym dystansem, a nawet rozbawieniem. Doskonałym tego symbolem może być zresztą postać Aarona Gordona, żydowskiego lekarza, który z pewnym fatalizmem, lecz i zaufaniem przyjmuje kolejne wyroki losu.
Styl autorki przywodzi na myśl jednak nie tylko
Marqueza, lecz również
Eco, a to z uwagi na skłonność do iście barokowych, nieraz rozwijających się na mnogą liczbę stron zdań. Co jednak istotne, jest to zabieg celowy i bardzo dopracowany, czytelnik bowiem ani przez chwilę nie traci wątku, zarazem zaś łatwiej mu oswoić się z manierą przywodzącą wszak na myśl realny bieg myśli.
„Silva rerum II” to nieczÄ™sty przykÅ‚ad niezamierzonej kontynuacji dorównujÄ…cej oryginaÅ‚owi. Z pewnoÅ›ciÄ… pomocna byÅ‚a dla autorki eksploracja epoki niespecjalnie w tym obszarze geograficznym hoÅ‚ubionej, lecz jednak nade wszystko jest to zasÅ‚ugÄ… zwykÅ‚ej biegÅ‚oÅ›ci pióra i dokÅ‚adnego przemyÅ›lenia tematu.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|