Malarz i wdowiec Asle mieszka samotnie w domu w Dylgja. Jedynymi osobami, z którymi wciąż się widuje, są jego sąsiad, rybak Åsleik i Beyer, właściciel galerii w Bjørgvin, kilka godzin jazdy na południe. W Bjørgvin mieszka także drugi Asle, jego sobowtór, a może cień albo druga wersja tego samego życia? Pierwszy z nich stał się religijny, rzucił picie i odniósł sukces, drugiemu przypadł trudniejszy los. Wszystko powoli zmierza do spotkania obu malarzy.
Norwegia nie kojarzy się współcześnie ani z pobożnością, zwłaszcza katolickiego autoramentu, ani z niezamożnością czy nawet smutkiem, zaś jej przepełnione fiordami krajobrazy raczej skłaniają ku turystycznej ekscytacji niźli zadumie nad czasami minionymi. Czytelnika sięgającego po pierwsze tomy
„Septologii” może więc czekać nie lada zaskoczenie.
Osobę przyzwyczajoną do lektury książek o strukturze właściwej dla powieści
Sienkiewicza bądź języku
Prousta (w tłumaczeniu choćby
Boya) może czekać zaskoczenie już po pierwszych stronach, przypominających nieskładny ciąg myśli przeplatających się z wypowiedziami, tworzącymi nieprzerwany – zdawałoby się – blok tekst. Nie da się ukryć, iż potrzeba czytelniczego wyrobienia bądź choćby zwykłego samozaparcia, by jednak dalej podążać za myślami autora.
W pewnej chwili ów strumień świadomości zaczyna się jednak jawić jako bardziej logiczny, zaczyna przypominać pieśń o może dość synkopowej kadencji, może nieco bardziej złożonej rytmice niźli tej właściwej dla dziecięcych poematów, lecz powtarzającym się refrenie, pozwalającym skupić się na wątkach przewodnich. Nie jest to bynajmniej liryka o strukturze białego wiersza.
Opowieść autora nie porywa pod względem fabularnym, jej siłą jest nade wszystko nastrój. Norweski noblista przeplata ze sobą przeszłość i teraźniejszość, bez skrępowania mieszając ze sobą plany, niekoniecznie zachowując linearną chronologię. Jednakże z uwagi na atmosferę całości nie tak łatwo odłożyć książkę bez zamiaru powrotu do lektury.
„Drugie imię” to nie jest książka oczywista, lecz z pewnością osobista, czytelnik przez cały czas zastanawia się, na ile autobiograficzna. Zarazem nietrudno o wrażenie, iż skrywa ona w sobie głębszą tajemnicę.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|