Po raz pierwszy z braćmi Grossbart spotkałem się jeszcze na XI Zjeździe Sztabu VVeteranów. Kto by jednak pomyślał, że kontynuacja tradycji, w której to każdy redaktor otrzymuje od naszego wodza książkę skutecznie zabije moje szare komórki. Oto przed wami smutna (i pozbawiona dobrego smaku) historia braci Grossbart.
Napisana w konwencji baÅ›ni historia braci Grossbart to „przekazywana z pokolenia na pokolenie” opowieść o dwóch bliźniakach parajÄ…cych siÄ™ grabieżami grobów. Akcja rozpoczyna siÄ™ gdy postanawiajÄ… wykonać ich najwiÄ™kszy „skok” - wyruszyć w Å›lady swoich dwóch przodków, o których sÅ‚uch zaginÄ…Å‚, i zgarnąć fortunÄ™ o jakiej marzyli. W ten oto sposób poznajemy dwóch dÅ‚ugobrodych braci z wiejskiej prowincji. I można by rzec, że w kwestii głównych bohaterów to wszystko. W trakcie kolejnych to rozdziałów rzecz jasna pojawiajÄ… siÄ™ mniej lub bardziej znaczÄ…ce postacie, jednakże caÅ‚ość – jak sam tytuÅ‚ wskazuje – skupia siÄ™ raczej na braciach.
Wspaniała opowieść o przyjaźni, poświęceniu i braterskiej miłości z nutą groteski? Nic z tych rzeczy. Owszem, braterską miłość znajdziemy, wszakże Hegel i Manfried Grossbartowie ufają wyłącznie sobie. Nie można jednak w przypadku
„Smutnej historii braci Grossbart” mówić o przyjaźni ani poÅ›wiÄ™ceniu. Tym bardziej nie można nazwać jej wspaniałą opowieÅ›ciÄ…. Książka już od samego poczÄ…tku próbuje zaszokować czytelnika bluźnierstwem, bezsensownÄ… brutalnoÅ›ciÄ… i wulgarnoÅ›ciÄ…. Choćby pierwsze kilka stron jest opisem brutalnego mordu rodziny wraz z takimi „smaczkami” jak podpalenie dzieci, czy bardzo plastyczny opis umierajÄ…cej w konwulsjach kobiety. OczywiÅ›cie staram siÄ™ być wyrozumiaÅ‚y i ciężko mnie „poruszyć”, jednakże opisywanie takich szczegółów jak wylewajÄ…ce siÄ™ z umierajÄ…cego ciaÅ‚a fekalia okazuje siÄ™ po prostu niesmaczne i w pewnym sensie zabija przyjemność z czytania.
W trakcie poznawania dalszych przygód bynajmniej nie jest lepiej. WymyÅ›lne sposoby pozbawienia kogoÅ› życia, zmutowani ludzie i trochÄ™ magii. ZnalazÅ‚o siÄ™ także miejsce na wgryzienie siÄ™ psu w tÄ™tnice szyjnÄ… czy na akt seksualny z obleÅ›nÄ…, starÄ… wiedźmÄ…, której najwiÄ™kszym skarbem jest worek peÅ‚en zÄ™bów należących do jej wÅ‚asnych dzieci zjedzonych przez męża/potwora. Autor raz po raz stara siÄ™ nam przypomnieć, że w roli głównych bohaterów osadziÅ‚ pozbawionych serca (i mózgu) zbirów oraz że nie mamy do czynienia z książkÄ… dla dzieci. Jak ja to osobiÅ›cie traktujÄ™? Jak bezsensowne zapychacze. Gdyby nie one książka byÅ‚aby znacznie bardziej zjadliwa, a jej dÅ‚ugość można by byÅ‚o podtrzymać zupeÅ‚nie czymÅ› innym – dodatkowÄ…, sensownÄ… przygodÄ… czy odrobinÄ… nie-czarnego humoru.
Skoro już wspomniaÅ‚em w poprzednim akapicie o bohaterach, to warto siÄ™ im przyjrzeć nieco bliżej. TytuÅ‚owi bracia, Hegel i Manfried Grossbartowie, to idealny przykÅ‚ad na to jak nie tworzyć antybohaterów. Recenzowana przeze mnie książka nie jest pierwszÄ…, w której spotykam siÄ™ z zabiegiem umieszczenia antybohatera/ów w głównej roli. Jak zdążyÅ‚em siÄ™ już przekonać, antybohaterów także da siÄ™ lubić. Å»eby zbyt daleko nie szukać – Daimon Frei z książek
Kossakowskiej czy kultowy w niektórych krÄ™gach Inkwizytor Mordimer Madderdin również byli przykÅ‚adami takowych. Aroganccy, brutalni, sarkastyczni, nigdy nie powiedzieli, że dziaÅ‚ajÄ… w dobrej sprawie, wrÄ™cz przeciwnie – pilnowali swoich interesów, nie dbali o całą resztÄ™, a sÅ‚odkie, bÅ‚agalne oczy nie robiÅ‚y na nich wrażenia. W przypadku braci Grossbart otrzymujemy natomiast dwóch „półgłówków”. Pan
Bullington najwyraźniej chciaÅ‚ nam najwyraźniej dać jasno do zrozumienia, że mamy do czynienia z „wieÅ›niakami”. OkreÅ›lenie niezbyt literackie jednakże równie dobrze można ich szukać w tekÅ›cie – nie doszukacie siÄ™ takich. Bliźniacy sÄ… opryskliwi, brutalni i przemÄ…drzali. Wszystkie sprawy najchÄ™tniej zaÅ‚atwiliby metodÄ… siÅ‚owÄ…, zaÅ› rozmowy, które prowadzÄ… pomiÄ™dzy sobÄ…, stojÄ… na najniższym z możliwych poziomów. No bo w koÅ„cu czy jest jakieÅ› usprawiedliwienie na bezsensownÄ… dysputÄ™ o dziewictwie matki Jezusa z pseudofilozoficznÄ… myÅ›lÄ…, która stara siÄ™ rozstrzygnąć, czy dziewica po gwaÅ‚cie nadal może nazywać siÄ™ dziewicÄ…? Przypuszczam, że miaÅ‚o być Å›miesznie. WyszÅ‚o natomiast nudno. Co wiÄ™cej tego typu „konwersacje” potrafiÄ… siÄ™ rozciÄ…gnąć nawet na kilka stron, co sprawia, że czytelnika po chwili dopada prawdziwa irytacja. I przyznam szczerze, że sam bym przekartkowaÅ‚ tego typu dialogi, gdyby nie fakt, że moim zadaniem jest przeczytanie recenzowanej książki od deski do deski. JeÅ›li moim zadaniem byÅ‚oby podsumowanie postaci pierwszoplanowych jednym zdaniem, napisaÅ‚bym po prostu: „Bracia Grossbartowie to ludzie, których nie da siÄ™ polubić”.
Tak beznadziejna i pozbawiona sensu treść sprawia jeszcze większą przykrość gdyż zarówno językowo jak i gramatycznie pozycja
Jesse'ego Bullingtona wypada naprawdę świetnie. Założeniem
„Smutnej historii” byÅ‚o przedstawienie nieco zmodyfikowanej wersji starego przekazu, historii rozgrywajÄ…cej siÄ™ w późnym Å›redniowieczu na terenie obecnych Niemiec. Nie bez powodu podczas czytania nasuwa siÄ™ ogrom skojarzeÅ„ z braćmi
Grimm. Baśniowy styl, lekkość czytania i odrobina mistycyzmu dodaje książce uroku i sprawia, że czyta się ją naprawdę szybko. Oczywiście z tym wyjątkiem, że tutaj brakuje i puenty oraz morału. Z opowieści o Grossbartach nie wyniesiemy żadnych wartości. Pod warunkiem, że w ogóle opisywaną przeze mnie pozycję skończycie bo zawartość skutecznie odstrasza.
„Smutna historia braci Grossbart” to książka, którÄ… można zÅ‚oÅ›liwie okreÅ›lić mianem „smutnej”. Bardzo dobry jÄ™zyk, ciekawe opisy i dynamizm tracÄ… swojÄ… wartość i stajÄ… siÄ™ jedynie tÅ‚em dla kolejnych gÅ‚upich pomysłów autora, które wrÄ™cz zalewajÄ… tÄ™ historiÄ™. Gdyby postarano siÄ™ nieco bardziej o treść, to opowieść o Grossbartach – w połączeniu z baÅ›niowym stylem – miaÅ‚aby szansÄ™ stać siÄ™ naprawdÄ™ interesujÄ…cÄ… pozycjÄ…. Tymczasem otrzymujemy książkÄ™ zbyt wyzywajÄ…cÄ…. Do kogo jest skierowana zatem? Ciężko to okreÅ›lić. Dla mÅ‚odszych czytelników okaże siÄ™ zbyt drastyczna, zaÅ› ci starsi nie bÄ™dÄ… zainteresowani tego typu „rozrywkÄ…”. Niezależnie jednak od tego, kto po niÄ… siÄ™gnie wiadome jest jedno –
„Smutna historia braci Grossbart” bardzo szybko odejdzie w zapomnienie, gdyż po prostu nie jest warta naszej pamiÄ™ci. A szkoda, bo dobry pomysÅ‚ i zdolnoÅ›ci literackie pisarza zostaÅ‚y zmarnowane przez beznadziejnÄ… treść.
|
| Autor: Hunter
|
|
|
|
|