Jest rok 1914. Na front w Ardenach wyrusza ze sławetnej Wandei czwórka młodych ludzi. Wszyscy oni są potomkami tych, którzy najpierw wsparli rewolucję jakobinów, by potem sprzeciwić się jej, a raczej terrorowi, który przyniosła. Wandejczycy to lud twardy, przy którym nasi górale wydawać się mogą wzorem ugodowości. Nie boja się śmierci, wiedząc, że jest ona logiczną konsekwencją życia, sprzeciwiają się jednak bezsensownemu szafowaniu ludzkim życiem.
DziÅ› obchodzimy okrÄ…głą 100. rocznicÄ™ odzyskania niepodlegÅ‚oÅ›ci przez PolskÄ™, dla Å›wiata jest to jednak dzieÅ„ upamiÄ™tniajÄ…cy tożsamy jubileusz zakoÅ„czenia Wielkiej Wojny, która zakoÅ„czyÅ‚a PiÄ™kny Wiek, jak też stanowiÅ‚a punkt wyjÅ›cia dla kresu europejskiej hegemonii na Å›wiecie. Gdy konflikt ten siÄ™ koÅ„czyÅ‚, nastrój wszystkich spoÅ‚eczeÅ„stw paÅ„stw zaangażowanych – zwyciÄ™skich bÄ…dź przegranych – byÅ‚ skrajnie odmienny od poczÄ…tkowego.
„1914” to książka o mylÄ…cym tytule, wbrew pozorom nie koncentruje siÄ™ ona wyłącznie na wydarzeniach pierwszych dni i miesiÄ™cy tej niezwykle krwawej wojny. Owszem, jej głównych bohaterów poznajemy „gdy larum grajÄ…” i odziewajÄ… siÄ™ jeszcze w czerwone spodnie mundurów, lecz poznamy również smak bÅ‚ota czy grozÄ™ ataków gazowych, w koÅ„cu zaÅ› bezwzglÄ™dność prawa wobec dezerterów, choćby i domniemanych.
W oczy nade wszystko rzucajÄ… siÄ™ rozmiary przedmiotowej pozycji – a wÅ‚aÅ›ciwie ich skromność – predestynujÄ…cÄ… tÄ… publikacjÄ™ wrÄ™cz do miana noweli. Tego rodzaju podejÅ›cie można by uznać za urÄ…gajÄ…ce skali konfliktu, lecz o dziwo wiÄ™cej niż udatnie oddaje ona specyfikÄ™ walk na froncie zachodnim.
Jean Echenoz stroni bowiem od monumentalizmu i kompletności właściwej dla dzieł czy to
Aleksandra Sołżenicyna, czy to
Lwa ToÅ‚stoja. Przeciwnie, skupia siÄ™ on na wycinkowych zagadnieniach, którym jednak przyglÄ…da siÄ™ z pewnymi skÅ‚onnoÅ›ciami do metaforyki, lecz bez porzucania „mÄ™drca szkieÅ‚ka i oka”. Jego literackie ryciny cechujÄ… siÄ™ pewnÄ… zaskakujÄ…cÄ… głębiÄ….
„1914” to dzieÅ‚o o zdradzonych ideaÅ‚ach, nade wszystko o autodestrukcyjnych skÅ‚onnoÅ›ciach czÅ‚owieka i znacznej przypadkowoÅ›ci jego losów. Autor stroni od stanowczych ocen czy naukowych inklinacji, przybliżajÄ…c czytelnikowi raczej duchowość weteranów, którzy nastÄ™pnie „nie chcieli umierać za GdaÅ„sk”.
|
| Autor: Klemens
|
|
|
|
|